15 lat bez serwisu i nadal jeździ – Trek 820

TREK 820

15 lat bez serwisu i nadal jeździ – Trek 820. Czy zastanawialiście się kiedyś ile lat wytrzyma rower, który nie jest na bieżąco serwisowany? Ja też się zastanawiałem, ale teraz już wiem :) Prezentowany Trek 820 został kupiony w 1996r. Pamiętam, że cena była w okolicach 1300 PLN i to po większej obniżce zatem wcale nie mało. Tak prezentuje się po piętnastu latach służby. Co ciekawe znakomita większość tego roweru jest oryginalna.

Od samego początku ujeżdża go jeden i ten sam rowerzysta, który nie robił z nim nic poza pierwszym obowiązkowym przeglądem oraz doraźnymi regulacjami. Pierwsze co rzuca się w oczy to bycza rama w rozmiarze 24,5″ akuratna dla 2 metrowego osobnika. Z ręką na kierownicy mogę powiedzieć, że nigdy w  życiu nie widziałem większej ramy – ona jest ogromna :) 26″ koła po prostu w niej giną.

Druga sprawa to śliczny kolor a trzecia to materiał samej ramy czyli stal, która jest obecnie w odwrocie. Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie iż to jest Cro-moly, ale ręki sobie za to uciąć nie dam (aktualizacja: właściciel twierdzi, że to Cro-moly – jest to jedyna rzecz, którą zapamiętał o swoim rowerze :) Rama jest bardzo czysto pospawana i wygląda świetnie. Co skłoniło właściciela do interwencji serwisowej? Masakryczny luz na tylnym kole, który pojawił się po polaniu kasety rozpuszczalnikiem :)

Inspekcja piasty Altus FH CT-91 wykazała masakrę konusa od strony nie napędowej. Na połowie powierzchni pojawił się konkretny wżer. Druga strona pozostała nienaruszona. Smar w piaście był czarny jak smoła tyle, że o wodnistej konsystencji. Właściciel zarzeka się, że od początku nikt tam nie zaglądał i jestem skłonny w to uwierzyć. Konus od strony napędowej jest niezniszczony a na osi widać resztki skamieniałem białego smaru, który zapewne właśnie osiągnął wartość archeologiczną :)

Wnętrze piasty nie wykazało oznak zużycia.

Shimanowska piasta okazała się być bardziej żywotna niż ktokolwiek się spodziewał :) Byłem naprawdę miło zaskoczony widząc w jak dobry stanie są tak stare komponenty. Po wyczyszczeniu wszystkiego i nałożeniu świeżego smaru odbyłem dosyć intensywną walkę o skontrowanie piasty w taki sposób aby toczyła się lekko, ale nie miała luzu. Zniszczony konus nie ułatwił tej kwestii, ale w końcu się udało.

Przednia piasta również kręciła się siła rozpędu, ale konusy, kulki i bieżnie miała w bardzo dobry stanie jednak nie jest to nic nadzwyczajnego. Generalnie można powiedzieć, że koła zniosły ten czas całkiem dobrze. Oczywiście są rozcentrowane a tylne ma potężnego wgniota, ale wszystko trzyma się razem i jest okrągłe. Obręcze są bardzo mało wytarte jak na wiek roweru i wątpię aby po ich stanie ktoś prawidłowo rozpoznał rocznik Treka.

Napęd jest zabity na śmierć i w tej chwili wymaga pełnej wymiany łącznie z suportem i korbą. Od kilku lat w suporcie był cykacz, który ostatnio się uciszył. Według mnie jest to spowodowane zmieleniem suportu oraz nowym ułożeniem się tego co kręci się w środku :) Pomijając ten fakt układ napędowy działa dobrze a łańcuch nie skacze, ale jest jasne że ani korba ani  siedmiorzędowa kaseta nie przyjmą nowego łańcucha. Manetki mają się dobrze a do tego wyglądają świeżo.

Największym problem jest RST 261. Producent nazwał go Team Series czyli to co najlepsze… No cóż, ujmę to w ten sposób: jestem przekonany, że na taką kwalifikację wpadł  Jackie Chan albo Sammo Hung – nikt inny z takim poczuciem humoru z tamtych stron świata nie przychodzi mi do głowy :) Po pierwsze rura sterowa ma 26 cm co w obecnych czasach jest praktycznie nie spotykane a po drugie jest to wersja 1″ z gwintem. Znalezienie nowego widelca, który spełnia te kryteria graniczy z cudem i w związku z tym wielka prośba do Was: jeżeli jakimś cudem ktoś wie gdzie można kupić taki nowy widelec to proszę o kontakt. Ten, który jeździ w treku jest skorodowany i nadaje się do wymiany ze względów bezpieczeństwa. O ile z zewnątrz ujdzie to środek lag (górnych goleni) jest pordzewiały aż miło :( O tym, że ten widelec jest niebanalny świadczy również to, że aby go rozebrać trzeba go rozkręcić na 3 części a dopiero później dalej rozkładać. Niestety w dniu kiedy serwisowałem Treka nie wiedziałem o tym i widelec nie został rozłożony na części pierwsze. W sumie to może nawet lepiej bo naprawdę nie spodziewam się tam niczego dobrego.

Na przykładzie Treka widać dwie rzeczy: im lżejszy rowerzysta tym sprzęt dłużej żyje oraz to, że nawet stary rower ma się względnie dobrze o ile nie stoi pod chmurką. Nawet mocno zaniedbany MTB nie poddaje się bez walki :) Co ciekawe w 1999r byliśmy w Beskidach: ja na mojej Univedze RAM 930 a właściciel na swoim Treku 820. Mój alu full dawno robi za drzwi w lodówce a stalowy Trek ma się dobrze.

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

kamil/Endurorider.pl

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

4 komentarzy do “15 lat bez serwisu i nadal jeździ – Trek 820”

  1. Hubert

    Witam,
    artykul z roku 2011, dzis mamy 2017. Moj Trek 820 z bodajze 1998 roku ma nalatane okolo 11000 km w roznym terenie i poza wiosennym smarowaniem i myciem myjka cisnieniowa nie zaznawal specjalnie luksusow. Poza detkami i oponami wszystko oryginalne – nawet hamulce i lancuch. Jestem pierwszym wlascicielem :) Dla wygody wymienilem siodelko. Jesli sie nie myle, to byl ostatni rok Treka Made in USA.
    Godny polecenia zawodnik!

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Z tego mi wiadomo to Trek, o którym pisałem nadal jeździ w bardzo podobnej konfiguracji :)

      1. hubik

        No to ja się chyba pechowo pochwaliłem. Jakieś dwa tygodnie temu na ścieżce rowerowej staranował mnie Mercedes Vito. Geometria tylnej części roweru uniemożliwia cokolwiek, plus obtarcia, obicia, skręcona kostka (trafiła na dzwignię ramy i ziemi), pęknięta kość nadgarstka. Sezon zakończony przedwcześnie, ale rower i tak polecam z perspektywy czasu i wspólnych wrażeń. Co do wraku to jak dojdę do siebie, to przemyślę czy prostować i reanimować czy złomować :(

        1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

          No to pięknie :( Mam nadzieję, że szybko dojdziesz do zdrowia. Może ramę da się odratować :)

Podziel się swoją opinią