Czy doceniasz swój rower?

Byłem ostatnio u znajomych, którym serwisuje znane Wam rowery. Mowa o Avengerze, Krossie oraz Kandsie.

Bardzo mi się podoba, że te wszystkie rowery jeżdżą i widać, że dają radochę swoim użytkownikom. Serwisowanie pierwszych dwóch to codzienność bez żadnych problemów. Kands jest w bardzo dobrym stanie, ale…

Jak teraz wygląda przeciętny rower?

Zanim przejdę do meritum tej historii to zastanowię się jak w tej chwili wygląda typowy rower z którym mam do czynienia. Zazwyczaj jest to MTB, raczej droższy czyli ok 3 do 4 tys, hardtail z sensowną geometrią, ale bez żadnych ekstrawagancji osprzętowych. Do tego „sztywne” osie z przodu i z tyłu oraz podstawowe hamulce hydrauliczne. Wszystko na miejscu, jednak w zakresie zawieszenia przedniego koła absolutna podstawa.

Jak NAPRAWDĘ wygląda przeciętny rower?

Wygląda tak jak Kands, czyli stalowa rama, sztywny widelec z gwintem oraz wolnobieg i hamulce linkowe V.

Ten egzemplarz jest bardzo mało używany, ale to się za chwilę zmieni albowiem będzie dojazdówką do pracy więc szybko nabierze przebiegu. W 2022 roku kosztował coś koło 1200 PLN i jest idealnie dobrany do potrzeb użytkowniczki. Będąc na miejscu zrobiłem przegląd piast wraz ze smarowaniem oraz regulacje napędu i hamulców.

Powrót do przeszłości

W chwili kiedy postawiłem Galileo na https://www.endurorider.pl/velomann-bike-trim-v-2500-rowerowy-stojak-serwisowy/ i zdjąłem tylne koło to wróciły wspomnienia moich pierwszych rowerów MTB czyli 3×7 na wolnobiegu. Zastanawiałem się ile razy łamałem osie, które pękały jak zapałki i oraz jak bardzo nienawidzę tego problematycznego rozwiązania. Nie ukrywam, że jest dla mnie zadziwiające iż nadal jest to tak popularne w tańszych rowerach. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że cena czyni „cuda” natomiast jakakolwiek piasta kasetowa rozwiązuje problem na zawsze.

Demontaż wolnobiegu poszedł wyjątkowo sprawnie i nie musiałem używać przedłużki do odkręcania kół w samochodzie. Oczywiście pomiędzy piastą a wolnobiegiem było całkowicie sucho a pod żadnym pozorem nie można tego składać bez smaru bo jak się zapiecze to jest naprawdę ciężko odkręcić.

Środek piasty posmarowany symbolicznie więc zrobiłem z tym porządek. Na szczęście konusy i bieżnie nie nosiły śladów nadmiernego zużycia. Montaż i kasowanie luzów ok, ale już gwint na osi taki sobie więc poszczególne elementy nie odkręcały się tak płynnie jak bym sobie życzył. Całe szczęście, że operatorka jest drobną kobietą bo już widziałem tę ośkę połamaną.

Przód poszedł ok więc nie ma się nad czym rozpisywać. Obydwie piasty to absolutnie podstawowe komponenty co drastycznie odbija się na jakości użytego materiału. Właśnie dlatego regularny serwis jest absolutnie kluczowy dla uzyskania jakiejkolwiek trwałości.

Umiesz założyć koło tylne?

Wyjęcie tylnego koła z Kandsa było dziwnie upierdliwie. Niby żadna filozofia, ale coś nie grało. Zabawa zaczęła się w czasie próby włożenia koła z powrotem bo za cholerę nie chciało współpracować. Okazało się, że tylny hak od strony nie napędowej był zwichrowany. Na szczęście rama jest stalowa więc dało się go, jako tako, doprowadzić do ładu.

Tylko co z tego jak koło ociera o błotnik. Tiaaa :/ Tak właśnie wygląda ustawianie koła w ramie, która ma bardzo głębokie haki, którymi można regulować naciąg łańcucha w przypadku napędu jednobiegowego. Od strony przerzutki oś ma tylko jedną pozycję opierając się o hak, ale z drugiej strony jest w pytę miejsca aby źle ustawić koło :)

Jestem kompletnie odwykły od czegoś takiego więc nawet nie pytajcie ile czasu się pieprzyłem żeby to koło w końcu było równo. Jak się udało to byłem naprawdę zadowolony.

Inne uroki

V-brejki, które nie bez powodu stały się ukochanymi hamulcami wszystkich, którzy przeszli na nie z cantileverów wyły jak opętane. Dopiero szlifowanie na równo oraz mycie https://www.endurorider.pl/k2-akra-plyn-do-mycia/ pomogło, ale też miałem zgryz czemu świeże klocki na świeżej obręczy tak się zachowują. Ogromne luzy na ramionach też nie pomagały.

Napęd 7 biegowy był tak ustawiony, że najszybsze przełożenie nie działało. Odrobina kręcenia śrubkami i było ok.

Koniec końców rower jest w pełni sprawny i można śmigać.

Podsumowanie

Serwisując Kandsa miałem przebitkę z przeszłości obejmującą wszystkie rozwiązania, których szczerze nienawidzę czyli piasta na wolnobieg, korba „na kwadrat”, gwintowany widelec i hamulce obręczowe. Tak, V-ki hamują naprawdę mocno tylko, że ich każde użycie niszczy koło a nie tarczę hamulcową.

Warto raz na jakiś czas wziąć na serwis taki rower aby w pełni docenić to co mamy teraz do dyspozycji i piszę to jako osoba, która na sztywnym rowerze z marketu jeździła po Beskidach. Oczywiście nie zamierzam usprawiedliwiać aktualnych cen rowerów MTB, ale doceniam jaki ogromny progres został poczyniony przez ostatnie 15 lat.

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

Avatar photo

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

14 komentarzy do “Czy doceniasz swój rower?”

  1. Marcin

    Unibike i nic więcej nie trzeba

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Tak i nie. Tak, bo kiedyś Unibike był super pod względem jakość-cena. Nie, bo to było dawno i od tego czasu bywa z nimi różnie. Aktualny topowy model MTB jest stricte XC i trochę szkoda, że mają niczego do cięższych zastosowań :(

  2. Onyfry

    kands to straszny badziew, obręcze i ramy z gównolitu, to się nadaje tylko na kilka wypadów w roku(przejażdżka do parku) w ciepły ładny dzień dla jakiś dziadków

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Ten konkretny rower będzie jeździł zgodnie z przeznaczeniem czyli 100% gładkich nawierzchni. Jakość jest adekwatna do ceny i sam jestem ciekaw jak to będzie za jakiś czas. Co do wersji MTB, bo takowe też były, to każda myśląca osoba ma świadomość tego co dostaje oraz tym bardziej czego NIE dostaje w takiej cenie więc używanie kandsa do czegokolwiek innego niż rekreacja jest gwarancją problemów.

  3. Jacek

    Miałem okazję odkupić od kolegi z pracy za jakieś grosze ponad 20-letni rower ze wszystkimi rozwiązaniami, o których mowa- stalowa sztywna rama, widelec na gwint, korba na kwadrat, wolnobieg + V-braki, przerzutki P+T Shimano i obrotowe manetki + plastykowe klamki. 100% makrokesz. Rower był jeżdżony w mieście – do pracy, ale dostałem go w stanie idealnym – wszystko działało bez dodatkowych operacji. Pytałem skąd w takim stanie rower w takim wieku? Regularny pełny serwis, utrzymywanie w czystości i dobór adekwatnego roweru (i ceny) do obciążeń i sposobu eksploatacji.
    Sam mam rowery całoroczne oparte o stare i nowe rozwiązania i tylko jedna rzecz mi się kojarzy z treścią artykułu: rower musi być szanowany i nawet marne komponenty wyregulowane i zadbane przynajmniej wyjeżdżą swoją cenę (pomijając ewidentne faule producenta).

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Prawda 100%. Jak dbasz tak masz ;)

  4. Krzysztof

    Mam juz Kandsa Maestro 8 lat. Jakbym go nie zabrał kilka razy na ” haratanie” do lasu z kolegami na hardtailach to by służył bezawaryjnie. Kilkanaście tys. km na nim zrobiłem. Korba na kwadrat wytrzymała, kaseta jest w standardzie dla alivio 3×9, tylko obręcz z tyłu pękła na wiosnę. Wjechały nowe koła identyczne jak były od Kandsa i z rozpędu postanowiłem wymienić napęd. Teraz jest pełne alivio z korbą na hollowtechu :) Całość wyszła 1500 zł. Z kiepskich tematów to został uginacz XCM od Suntoura, ale już nie chciało mi się inwestować w sztywny widelec. Rower został i będzie służył do tego do czego jest przeznaczony czyli do dojazdów do pracy (zima, deszcz, przypinanie na kilka godzin do słupa/płotu). Do lasu kupiłem jednak prawdziwego sztywniaka. Kands to naprawdę idiotoodporny sprzęt , a relacja cena / jakość jest rewelacyjna:)

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Elegancko oraz zgodnie z przeznaczeniem – popieram!:)

  5. Konrad

    Kiedyś sobie powiedziałem, nigdy więcej hamulców obręczowych, nawet w szosie.
    Podejrzewam, że gdzieś w Chinach istnieją jakieś gigantyczne magazyny wypchane wolnobiegami a jednostką rozliczeniową jest tona. Niesamowite jest to, że to rozwiązanie jest cały czas stosowane.

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Cena czyni cuda :( znaczy cuda na marży. Innego wytłumaczenia nie ma.

    2. Jacek

      Kiedyś była w Bydgoszczy fabryka urządzeń okrętowych FAMOR. Pamiętam, jak podczas praktyk opiekun opowiadał nam, że rozliczenia sprzedawanej produkcji z jeszcze wtedy radzieckim kontrahentem, są wyrażane w TONACH.
      Ale – opowiadał nam również o projektach racjonalizatorskich i wynalazkach zespołu konstruktorów, z których najważniejszy polegał na DOCIĄŻENIU STOJAKÓW SZAF STEROWNICZYCH.
      Chińczycy niczego tu nie wymyślili. Oni czerpią garściami z wiedzy całego świata.

      1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

        Od zawsze Chiny były mistrzem kopiowania tylko robią to na skalę większą niż ktokolwiek inny :)

    3. Tomek

      Wolnobieg jest I będzie w obiegu. Powtarzałem „Urban legends” na ich temat zakładając że to kiepski patent.
      Problemem jednak nie jest wolnobieg ale piasty pod ten system. Przypuszczam że nie miałeś styczności z taką piastą wykonaną w sensowny sposób? Przez dwa lata jeździłem elektrykiem z silnikiem w tylnej piaście. Miałem kilka wolnobiegow, 7,8,9 i 10 rzędów i ostatnią rzeczą jaką bym na ich temat napisał to że były kiepskie.

      1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

        Nigdy w życiu, nawet na zdjęciu, nie widziałem sensowne piasty pod wolnobieg nakręcany 7sp więc jeżeli pamiętasz nazwę to chętnie zobaczę coś takiego. Z drugiej strony nie widzę żadnego sensu w robieniu takiego rozwiązania „sensownie” skoro piasta kasetowa jest pozbawiona absolutnie wszystkich wad wolnobiegu.

Podziel się swoją opinią