Jesteś tutaj

Kompresor Scheppach HC 50

Kompresor Scheppach HC 50

Kompresor Scheppach HC 50, aka sprężarka, to urządzenie które zapewnia nam dostęp do sprężonego powietrza a kto raz zaznał przyjemności pracy z takim ustrojstwem po prostu chce to mieć na co dzień. W końcu i ja dołączyłem do grona szczęśliwych posiadaczy takiego wynalazku. Prawda jest taka, że od lat chciałem mieć takie coś.

Sprężone powietrze jest bardzo użyteczne w szerokim zakresie śrubkowania zarówno przy rowerze jak i samochodzie czy po prostu w domu. Zastosowań jest bez liku i tylko zdrowy rozsądek ogranicza przed tym aby nie dorobić się nagrody Darwina przy pomocy własnej sprężarki :)

UWAGA: koniecznie przeczytaj CAŁY artykuł do końca. Na podstawie materiałów producenta oraz własnych doświadczeń starałem się zebrać wszystkie najważniejsze rzeczy dotyczące eksploatacji i bezpieczeństwa.

Scheppach?

Scheppach to kolejna firma klon czyli pozdrowienia z People Republic Of China brandowane  Rzeszą. Jak miło :) Jest to marka lerła merlę i to tyle w temacie. Dla mnie nazwa to kwestia obojętna. To co jest ważne to deklarowane 3 lata gwarancji (na stronie więc zrobiłem sobie wydruk) a na pewno 2 na podstawie paragonu. Gwarancji na miejscu bez konieczności wysyłki i to jest bardzo istotne.

Co do specyfikacji technicznej to powiem szczerze, że poza 50l i możliwie mocnym silnikiem nic mnie nie interesowało. No dobra, lubię niebieski warsztatowy, ale to była ostatnia rzecz  o jakiej myślałem :) Nie znam się na tym i nie zamierzam się specjalizować w tej dziedzinie. Trzeba jasno powiedzieć, że to jest jednorazówka bo części i serwisu de facto brak. Wobec powyższego trzeba dbać o pompkę i pilnować oleju oraz filtra powietrza.

Dla dociekliwych zdjęcie tabliczki znamionowej.

Tłumaczenie oryginału instrukcji obsługi

Prawo nakazuje aby każdy przedmiot miał instrukcję obsługi a tutaj mamy “tłumaczenie oryginału instrukcji obsługi” Nie potrafiłem sobie odmówić przyjemności zwrócenia uwagi na ten fakt. Dokument jest multi językowy i momentami ciężko się go czyta. Sama treść jest w zasadzie ok i ma sens. Pomimo tego, że w Polska czytanie instrukcji jest oznaką braku męskości naprawdę warto poświęcić chwilę na lekturę. Oprócz typowego paplania jest też kilka ważnych kwestii. To co przykuło moją uwagę to:

  • nie wolno uruchamiać urządzenia na fabrycznym “oleju”
  • nie wolno uruchamiać urządzenia bez filtra powietrza
  • nie wolno używać przedłużacza prądowego
  • NIGDY nie wolno nic robić nic przy zaworach kiedy bańka jest pełna powietrza
  • NIGDY nie robić nic z silnikiem kiedy urządzenie jest włączone do prądu
  • trzeba regularnie sprawdzać zawór bezpieczeństwa i spuszczać kondensat ze zbiornika

Ponadto jest wymienionych sporo istotnych dla bezpieczeństwa pracy kwestii. Naprawdę trzeba przebrnąć przez to “tłumaczenie oryginału instrukcji obsługi“.

Olejowe czy nie?

Według moich kryteriów pompki  z bańką dzielimy na dwa rodzaje: olejowe i bez olejowe. Mój znajomy wysadził ten pierwszy typ dwa razy tyle, że była to wersja 24l Po tym incydencie kupił bez olejowy, który działa do tej pory. W stałej eksploatacji są dwa takie urządzenia i z żadnych z nich nic się nie dzieje. Mając to na uwadze też szukałem takiej wersji, ale od początku chciałem mieć 50l a nie 24. Dlaczego duża bańka? Po pierwsze miałem na to miejsce. Po drugie 24l to jest naprawdę mało i momentalnie zbiornik jest pusty co z kolei sprawia, że włącza się silnik, który generuje ponad 92dB a to jest naprawdę bardzo głośno. Im więcej zapasu powietrza tym mniej pracy i jest ciszej.  Możecie wierzyć mi na słowo, ale przy dwukrotnie większej objętości powietrza starcza, subiektywne, na 3 razy dłużej niż z małą bańką.

Problem polega na tym, że jest bardzo mało tanich 50l sprężarek bez olejowych i zostają podejrzane oferty z tygodniową gwarancją rozruchową. To co jest firmowane znaną nazwą jest bardzo drogie a ponieważ kompresor nie będzie na siebie zarabiał to nie ma sensu pchać nie wiadomo ile kasy.

I tak zostałem na rynku kompresorów olejowych. Co się naczytałem o ich wadach to moje i naprawdę nie byłem nastawiony zbyt optymistycznie. W sieci jest bardzo dużo negatywnych opinii i narzekań na konieczność wymiany oleju. Ale cóż było robić skoro chciałem tanio duży baniak? Monitorowałem rynek miesiącami aż w końcu w Leroy Merlin zrobili promocję i samą maszynę wycenili na 378 PLN. W chwili kiedy kupowałem Scheppacha HC50 w sklepie było taniej niż na Alledrogo. Bez wysyłki i całej tej babraniny. Na miejscu wziąłem również olej do sprężarki, wąż oraz zestaw akcesoriów. Zapłaciłem i ledwo wytargałem z samochodu przerośnięte pudło. 40 kg to nie jest dużo do noszenia, ale przy tej objętości naprawdę nie było łatwo :)

Pierwsza rzecz jaką trzeba zrobić to natychmiast ZLAĆ “olej” z silnika i nalać świeżego! To co jest w silniku to płyn konserwujący i tak wygląda bez jednego uruchomienia maszyny.

To co widać powyżej to breja wylana z fabrycznie nowego urządzenia! Mało kto zdaje sobie z tego sprawę i to jest głównym powodem dla masowych reklamacji zatartych silników. Co ciekawe w instrukcji jest to opisane, tylko że w zestawie nie ma docelowego oleju, który należy wlać. Bez sensu. Kupujesz pompkę, targasz do domu a potem wracasz do sklepu po olej. Tak samo miłe jak środek listopada.

Jakkolwiek nie przepadam za olejami mineralnymi to w sklepie były tylko takie toteż zakupiłem produkt naszej znajomej firmy Silesia Oil, której wypusty testuję cały czas https://endurorider.pl/sterwins-bio-olej-do-lancucha/ oraz mniej udany, ale nadal dobry do pilarki https://endurorider.pl/olej-do-lancucha-avia-ecopilar/

Tym razem nazwali to Dexter :) W tle widać wlew oleju.

Dzięki takiej perforacji folii ochronnej łatwiej nalać oleju bez rozlewania.

Do Scheppacha HC 50 wchodzi jednorazowo ok 300ml oleum i mając a to na uwadze lejemy tyle aby lustro płynu było w połowie czerwonego kółeczka. Moim starym zwyczajem staram się trzymać wszystkie płyny w górnym stanie dopuszczalnej ilości. Rzecz jasna kompresor musi stać na równym i trzeba poczekać kilka minut aż olej spłynie. Po zalaniu odpaliłem silnik na chwilę co by oleum się rozeszło a dopiero później pozwoliłem mu napełnić zbiornik.

Aby zlać olej odkręcamy korek spustowy. Znajdziemy go na dole po lewej stronie stojąc przodem do maszyny. Klucz nasadowy jest najwygodniejszy. Śruba jest uszczelniona o-ringiem, który wygląda na normalny rozmiar, więc nie będzie problemu z kupnem nowego. Sama wymiana oleju jest o tyle upierdliwa, że trzeba bardzo mocno i na długo przechylić całość co nie jest to takie proste z racji wagi ustrojstwa. Śrubę trzeba dokręcić mocno i sprawdzić ew wycieki, ale nie ma sensu robić tego metodą “na chama”. Uważam, że pierwszą wymianę należy zrobić wyjątkowo starannie.

UWAGA: producent nakazuje ponowną wymianę oleju po pierwszych 10h pracy urządzenia czyli po dotarciu.

Druga krytycznie ważna rzecz to filtr powietrza, który jest przykręcony na obudowie.

W środku jest kawałek “gąbki” która nie dopuszcza do dostania się zanieczyszczeń do środka. Całość trzeba czyścić.

UWAGA: NIE WOLNO URUCHAMIAĆ MASZYNY BEZ FILTRA POWIETRZA!

Z uwagi na to, że powietrze w pomieszczeniach technicznych jest rzadko kiedy czyste, w chwila bezczynności,  starannie opatulam moją pompkę tak aby maksymalnie odizolować ją od kurzu.

Poza tym mamy dwa manometry oraz dwa przyłącza. Po prawej widać regulator ciśnienia na wyjściu. Przydatne gdyby ktoś chciał wpiąć aerograf (pozdrowienia dla Paja :)

Fajnie, że można wpiąć się dwa razy szkoda, że raz jest kompletnie zasłonięte przez uchwyt do transportu. No cóż, niemiecka produkcja :) Na górze jest włącznik urządzenia a obok wyjścia zawór bezpieczeństwa. Producent nakazuje raz dziennie sprawdzać jego sprawność poprzez pociągnięcie i wepchnięcie na miejsce.

Mając na uwadze doświadczenia znajomych staram się nie dotykać regulatora ciśnienia na wyjściu. Zostawiłem rozkręcony na maksa i styka.

Póki co wszystko jest ok, ale niska cena jest odczuwalna. Manometr główny działa skokowo a wskazówka wygląda jak by ją zamłotkował do tarczy. Mało finezyjnie szczerze mówiąc.

Kolejna, tym razem naprawdę kretyńska, rzecz to mocowanie kółek. Jest to zrobione w sposób naprawdę bezmyślny bo dostęp jest kiepski i ciężko się je montuje.

Z ratunkiem przychodzi klucz do pedałów :)

To tyle pierwszych wrażeń.  Na pewno będą się pojawiać aktualizacje więc zaglądajcie regularnie. Pompki używam, średnio, raz na dwa dni więc z czasem ilość roboczo godzin będzie sukcesywnie rosła.

Aktualizacja 26/09/2012

Tak jak obiecałem podaję czas nabijania zbiornika: 0 bar -> max  03:11.9 min

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

kamil/Endurorider.pl

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

Jedna opinia o “Kompresor Scheppach HC 50

  1. […] łożyska wymyłem odtłuszczaczem do hamulców, bardzo dokładnie wydmuchałem https://www.endurorider.pl/kompresor-scheppach-hc-50/ i dopiero kiedy miałem pewność, że są suche nałożyłem docelowy smar. Pamiętaj, że […]

Podziel się swoją opinią