Merida Juliet

Rower o którym mowa był tematem przewodnim tego artykułu: https://www.endurorider.pl/patologiczne-serwisy-rowerowe-to-twoja-wina/ Gorąco polecam do niego wrócić i zapoznać się z historią Meridy, która została doprowadzona do stanu agonalnego przez pseudo serwisy rowerowe, które sowicie sobie liczyły za swoje nędzne usługi.

Na czym ostatnio stanęło?

Kiedy żegnałem się z Julietą to była po moim pełnym przeglądzie, regulacji oraz niezbyt optymistycznej diagnozie. Konusy w obydwu piastach były do wymiany a widelec miał bardzo mocno skorodowane stalowe lagi. Nowe były opony https://www.endurorider.pl/cst-patrol/ oraz pudełkowe hamulce Shimano MT 200, które zastąpiły Promax Decipher. Te ostatnie po pełnym rozłożeniu oraz serwisie przez chwilę działały, ale zaraz potem odmówiły posłuszeństwa bo lata zaniedbań dały o sobie znać.

Rower jeździł i miał obiecane dożywocie. Po ujawnieniu skali problemu Merida została w takim zawieszeniu gdzie nie do końca wiadomo co z nią teraz robić. Z jednej strony ilość rzeczy do wymiany była duża a z drugiej rower non stop jeździł i spełniał swoje zadanie.

Ależ ten czas zap…

Nie spodziewałem się, że z Julietą zobaczę się po tak długiej przerwie, ale nie spodziewałem się również pandemii etc. Merida przyjechała do mnie na inspekcję po prawie dwóch latach i od razu widać było, że była cały czas regularnie użytkowana. Po pierwsze tylna opona jest zajechana.

Do tego łańcuch wyciągnięty poza skale zatem napęd do wymiany. Reszta w miarę ok, czyli biegi się zmieniają, hamulce MT 200 nie ciekną a rower się zatrzymuje. Widelec nadal jest żywym trupem.

No i co teraz?

W czasie ostatniej rozmowy nie było wiadomo co dalej z Meridą. Skala wymaganych inwestycji była bardzo duża w stosunku do rzeczywistej wartości roweru. Z drugiej strony Julieta to autentycznie jest najbardziej eksploatowany rower jaki w tej chwili znam. Ona jeździ non stop, praktycznie przez cały rok i aż dziw bierze, że właścicielka nie ma plecaka z napisem uber eats ;) Pomimo lawinowo lecących kilometrów rower cały czas działa i dzielnie służy. W międzyczasie dzięki Waszym podpowiedziom, za które bardzo dziękuję, ruszyłem taki oto temat https://www.endurorider.pl/wymiana-konusow-w-piastach-no-name/ Oczywiście musimy też wspomnieć o makabrycznych cenach za nowe rowery oraz bardzo kiepskiej dostępności. Wszystko razem dało decyzję pt: akcja reanimacja!

Zaczynam od kół

Konusy w Meridzie były w bardzo złym stanie kiedy ostatnio była u mnie na warsztacie. Poskładałem to najlepiej jak się dało czyli w tylnym kole starałem się ustawić maksymalnie mały luz, który jednocześnie pozwalał się swobodnie obracać zaoranym stożkom. Jako, że fabryczne piasty są no-name to w owym czasie nie miałem pomysłu jak to ruszyć więc zostało tak jak było. Po dwóch latach smar nadal był czerwony, ale ewidentnie wymiana zbliżała się wielkimi krokami.

Szczęśliwie teraz doskonale wiem jak walczyć z tematem tak aby mieć praktycznie 90% pewność, że wszystko się uda. Co należy zrobić? Po prostu kupuję całe osie wraz z konusami od jednego producenta. W przypadku Juliety nie było żadnych komplikacji bo przód oraz tył to QR czyli drążona oś pod szybko zamykacz w odpowiedniej długości M9x108 oraz tył 145xM10 (do ramy o rozstawie 135mm) Kulki były w dobrym stanie więc nie musiałem ich kupować.

Osłony konusów potrafią być różnej średnicy w zależności od producenta, ale łatwo je zdjąć i zamienić.

Poskładałem wszystko używając niektórych elementów ze starych osi (osłony konusów oraz nakrętki kontrujące, które są węższe) tak aby uzyskać wzór z oryginalnej osi piasty. Następnie upewniłem się, że gwintowana oś wystaje równo z obydwu stron i skręciłem piasty na gotowo. Po takim miszmaszu zostało mi trochę części :)

Uwaga: w czasie przekładki może się zdarzyć, że tracimy gumową uszczelkę od strony hamulcowej, ale to nie powód do histerii ponieważ składając nowe uszczelnienia (jedno na konusie, drugie w korpusie piasty) ustawiamy „talerze” krawędziami do siebie co tworzy nam podstawowe uszczelnienie labiryntowe. Odrobina smaru pomiędzy nimi i już jest względnie ok o ile jakiś geniusz nie wpadnie na pomysł żeby tam wtargnąć z myjką ciśnieniową.

Nadmiar smaru do wytarcia!

Taka sytuacja zdarza się w tylnej piaście, ale z przodu wszystko zostaje po staremu. Na siłę można wsadzić tam uszczelkę o której mówię, ale będzie się kręcić razem z osią i będzie to wyglądać dziwnie w związku z czym proponuję ją odpuścić.

Po takim zabiegu koła (w końcu!) kręcą się jak nowe. Naprawdę jest to prosta lecz niezwykle satysfakcjonująca czynność, która oszczędza konieczności wymiany całych kół a kosztuje odpowiednio 17 zł tył oraz 15 zł przód. Mając koła pod hamulce tarczowe, gdzie obręcze nie są wycierane w czasie hamowania, można je wielokrotnie reanimować aż do chwili kiedy bieżnie w piaście nie zostaną uszkodzone.

Widelec morderca

Tak wiem, że to nie jest wyłączna wina XCMa że ma przerdzewiałe stalowe lagi, ale naprawdę nie można czegoś takiego ignorować.

Kwestia wizualna to jedno, ale tak głęboka korozja w tym miejscu jest bardzo niebezpieczna bo nie znasz dnia ani godziny kiedy lagi się poddadzą. Osobiście nigdy bym na takim amorze nie jeździł bo po prostu bym się bał. W czasie naszego pierwszego spotkania temat został nierozstrzygnięty, ale tym razem decyzja była jasna: zmieniamy widelec na zdrowy. Na szczęście alleprowizja miała w ofercie coś co akurat było nowe i tanie.

Spinner USA 650B

Pomimo zamerykanizowanej nazwy to nic innego jak kolejny XCM tylko, że fabrycznie nowy, czarny i z większym skokiem. Takie coś kosztuje 299 zeta w 08/2022 roku. Dlaczego łon? Po prostu chodzi o koszty czyli widelec ma być NOWY, pod QR9 mm, rurę 1/1/8″ i… to by było na tyle.

Ciekawi jakie są lagi?

Nadmiar skoku nie był pożądany, ale tutaj mam rozwiązanie https://www.endurorider.pl/obnizanie-amortyzatora-instrukcja/ więc będzie ok.

Gryzigramki w końcu coś dla Was! Spinner bez przyciętej rury sterowej waży…

Dokładnie tak! No chyba nie myśleliście, że za 299 pln brutto dostaniecie coś co nie waży tyle co kawałek szyny kolejowej :)

Przegląd zerowy Spinnera

Napiszę po raz kolejny: bez względu na producenta każdy amortyzator (oraz wyrób amortyzatoro podobny jak w tym przypadku) powinien przejść przegląd zerowy przed rozpoczęciem eksploatacji. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w środku jest jak na zdjęciu poniżej czyli

uszczelka zgarniająca sucha jak pieprz a i plastikowe ślizgi też bardzo słabo posmarowane. To są dwa główne węzły tarcia, które upośledzają pracę oraz pozostawione zaniedbane doprowadzą do takiej korozji jak w XMCie czyli będzie powtórka z rozrywki. Taka sytuacja dotyczy również markowych amortyzatorów.

Co w nim siedzi?

Spinner w lewej goleni ma sprężynę stalową z regulacją twardości.

W drugiej jest tłumik z możliwością blokady skoku.

UWAGA: nie wolno używać blokady podczas jakiejkolwiek jazdy terenowej ponieważ ona nie ma zaworu bezpieczeństwa i nie puści w chwili uderzenia. Jeżeli wpadniesz w konkretną dziurę to jest realna szansa, że uszkodzisz tłumik, który jest nierozbieralny i podlega wymianie na zasadzie sztuka-za-sztukę, co przy widelcu za 299 pln oznacza kupno następnego egzemplarza.

Poza tym nie ma o czym pisać. Widelec jest wyrobem amoryzatoro podobnym bo ma plastikowe ślizgi takie jak w XCMie i tym podobnych.

Nowy widelec – nowe problemy

Problem jest jeden, ale konkretny a mianowicie skok oraz wysokość Spinnera w stosunku do XCMa. Czarny wideł jest dużo wyższy.

Jeżeli myślisz, że mnie porypało i kupiłem widelec o takim skoku bez świadomości tego jakie to niesie konsekwencje to jesteś w błędzie ;) Oczywiście, że wiem iż taka zmiana wykrzaczy całkowicie geometrię roweru i doprowadzi do jazdy a la chopper a tego wcale nie chcemy. Wiem również, że 140mm soku jest kompletnie bezsensowne do jazdy po Mazowszu, ale obydwie w/w kwestie kompensuje cena detaliczna brutto.

W związku z tym odwróciłem mostek oraz przełożyłem podkładki na górę tak aby maksymalnie obniżyć kierownicę.

Na chwilę obecną specjalnie zostawiam Spinnera jak tak jest aby pojeździł kilka tygodni. Celem tego zabiegu jest sprawdzenie twardości sprężyny pod docelową Użyszkodniczką oraz weryfikacja na ile w/w się uklepie w czasie eksploatacji. Tak moim mili, sprężyny stalowe z czasem tracą swoją sprężystość i siadają. Stąd bierze się pytanie czy w tak tanim widelcu to zjawisko nastąpi od razu i w jakim stopniu. Potrzebuję tych informacji przed obniżeniem Spinnera bo chcę wiedzieć czy będę docinał sprężynę stalową czy zostawię ją tak jak jest. Z uwagi na to, że XCM też ma lagi 30mm to rozważam użycie sprężyny z tamtego widelca żebym nie musiał ciąć tej ze spinnera.

Co ciekawe, na takim ustawieniu jeździ mi się całkiem miło, ale ja od lat jestem przyzwyczajony do takich motywów. Na chwilę obecną skłaniam się ku obniżeniu widelca o około 30-35mm i powinno być ok.

Tak, wiem że jakakolwiek ingerencja w Spinnera powoduje utratę gwarancji, ale nie wiem co tutaj miałoby się popsuć więc mam to gdzieś :)

Nowy napęd

Nie ma zdjęcia, ale musicie mi wierzyć na słowo, że łańcuch był rozciągnięty do granic możliwości. W takim wypadku założenie samego nowego łańcucha jest średnim rozwiązaniem ponieważ wytarta kaseta może go nie przyjąć i zacznie się skakanie napędu pod obciążenie a to jest naprawdę niebezpieczne. Właśnie dlatego została podjęta decyzja o zmianie kasety oraz łańcucha, ale bez korby licząc na to że z przodu będzie ok.

Wszystko byłoby dobrze gdyby nie moja osobista głupota. Co się stało? Poprosiłem o kupno kasety 8 podczas gdy Merida od nowości ma 3×9. Kapnąłem się w chwili kiedy paczka już była w drodze. Tak, to są takie osiągnięcia, którymi nikt się nie chwali w swoich publikacjach.

Co teraz idioto?

Możliwości były dwie: zwrot i kupno 9tki albo montaż 8ki i wycięcie jednego biegu. Podkreślę jeszcze raz: to nie jest żaden eksperyment ani próba udowodnienia, że można pożenić kasetę 8 z manetką 9 tylko efekt kretyńskiego niedopatrzenia z mojej strony. Z uwagi na czas stanęło na tym, że będzie rzeźba. Jest jeszcze jeden powód tej decyzji, ale o tym będzie pod koniec.

Napęd po taniości

Kaseta to acshg318132

Tanio wygląda to mało powiedziane…

Do tego łańcuch wynalazek DeOne.

O ile kaseta trąci tanizną to łańcuch DeOne jest pod tym względem makabryczny. Wali taką tandetą, że głowa mała i choć nie wygląda to na zdjęciu źle to nigdy więcej nie wezmę tego produktu.

Spinka to jakaś masakra. Decyzja kupna była podyktowana tym, że wszystko co się dało miało być od jednego sprzedawcy plus miało być tanio. Nawet jeżeli DeOne wytrzyma czas jakiś to zdecydowanie wolę Shimano/KMC/Connexa etc.

Czy to w ogóle działa???

Generalnie to tak, takie kombo działa. Siłą rzeczy wycinamy jedno koło łańcuchowe (śrubą regulacyjną zakresu max wychylenia przerzutki tylnej) a jako, że jesteśmy na Mazowszu to pozbywamy się 32T. Zapewne z uwagi na pokaźne luzy przerzutki tylnej manetka 9sp znośnie obsługuje łańcuch 8sp i napęd funkcjonuje poprawnie.

Rzecz jasna w 100% odradzam takie zabawy, ale gdyby ktoś był naprawdę pod ścianą to da się tak jeździć.

Dało się to jako tako, wyregulować ale naprawdę jeżeli sytuacja nie jest podbramkowa to lepiej odesłać i kupić to co trzeba. Tutaj zabrakło nam na to czasu. Na pewno dam znać w aktualizacji jak to się będzie sprawowało z czasem, ale nie mam złudzeń że zapewne wystąpią problemy.

Shimano MT200

Pomimo tego, że opinie na temat MT200 są skrajne to w tym przypadku wersja pudełkowa jest całkowicie bezawaryjna. Do korekty została jedynie kwestia długości przewodów hamulcowych, które fabrycznie były za długie.

Tył zdecydowanie skróciłem, przód trochę.

Zwróćcie uwagę na długi odcinek przewodu w lewym górnym rogu zdjęcia – miejsce przy baryłce. Widać tam postępujące załamanie, które jest wynikiem zbyt dużej długości przewodu, który był zawinięty pod nienaturalnym kątem. Tanie przewody hamulcowe są z tworzywa i mają tendencję do załamywania się i właśnie dlatego długość musi być akuratna.

Po dwóch latach tłoczki w zaciskach chodzą dobrze a samo zalanie i odpowietrzanie poszło elegancko. Klocki nadal mają okładziny choć jest to wersja żywiczna, która trwałością nie grzeszy.

W wersji pudełkowej fajne jest to, że dostaje się w komplecie baryłki oraz wkładki do przewodu dzięki którym można je dowolnie skrócić. W razie czego takie małe części do Shimano są dostępne i nie kosztują jak za zboże. To jest trzeci komplet MT200 którym się zajmuję i tutaj też zamiast czerwonego oleju Shimano był żółty :)

Po skróceniu i zalaniu system jest szczelny, hamulce działają bez problemów.

Na koniec uporządkowałem wszystkie pancerze i przewody oraz spiąłem je dwustronnymi klamerkami tak żeby więcej nie ocierały o ramę.

Czy to koniec?

Nie. Merida Juliet jest teraz w fazie przejściowej czyli wszystkie największe problemy zostały usunięte, ale najlepsze jest jeszcze przed nami.

Za kilka tygodni zobaczę co robimy ze Spinnerem i wtedy ten etap będzie zamknięty.

Aktualnie myślimy nad docelowym nowym napędem, który ma być naprawdę fajny i z perspektywą na trwałość. Zapewne będzie to coś ciekawego, ale w tej chwili ostateczna decyzja nie jest jeszcze podjęta.

Pomimo tego, że ta Merida to po prostu rower to nie ukrywam, że ją lubię ponieważ jest odpowiednikiem samochodu, który ma z 600 000 km przebiegu a nadal żyje :) Rama wizualnie wygląda średnio, ale trzyma się naprawdę dobrze. Koła są teraz ok, widelec jest nowy, hamulce nowe i tylko napęd oczekuje na zmianą na coś fajnego. Mam parę typów, ale póki co nic więcej nie zdradzam.

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

Avatar photo

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

24 komentarzy do “Merida Juliet”

  1. Pojawilo sie troche glosow ostro-krytycznych, wiec dla przeciwwagi — pisz! Nawet jesli w 100% nie zgadzam sie z Toba, to Twoje wpisy czytam z ciekawoscia i ucze sie, za co jestem Ci zawsze wdzieczny.

    Dla narzekaczy — czym innym jest „nie robie, bo nie wiem”, a czym innym „nie robie, pomimo, ze wiem”. Zdecydowanie wole te druga opcje, zwlaszcza, ze niedawno zostalem nauczony co tez mozna kupic w locie w tzw. „terenie”. Jakbym sie przeniosl do PRL — nie ma, nie ma, nie ma, ja jestem. Dosc powiedziec, ze nie bylem w stanie kupic „czystej” linki hamulcowej hamulcowej do szosy.

    O jedno tylko prosze ;-) „NA ten moment/chwile czekalem i W tej chwili/momencie to pisze” (tak, wiem, a ja pisze bez ogonkow).

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Dzięki Macias :)

      Szczerze mówiąc to nie sądziłem, że budżetowe ratowanie Meridy wzbudzi takie kontrowersje :D Mam nieodparte wrażenie, że większość ludzi nie rozumie co to za rower, jakie jest jego przeznaczenie oraz jak intensywnie jest eksploatowany. Podobnie jak nie są w stanie pogodzić się z tym, że ten bękart napędowy to jest przejściowe rozwiązanie przed pełnowartościowym bez żadnej rzeźby, które docelowo tam zagości i będzie naprawdę ok.

      Rzecz jasna muszę posypać głowę popiołem bo do tej pory udawało mi się doliczyć do 9 bez żadnego problemu a tutaj taka skucha :( Dla bezpieczeństwa ludzi, którzy mogliby mieć „pomysły” po przeczytaniu tego wpisu będę na każdym kroku podkreślał, że nie wolno tak robić czyli nie mieszany systemu 8 z 9 etc.!

      Wezmę sobie Twoją prośbę do serca :)

  2. Michał

    Tak jak polecałeś, przeczytałem poprzedni wpis o tej Meridzie. Poczytałem o tym jakie to serwisy są złe i w ogóle. Wiem to z resztą ze swojego doświadczenia. A co czytam tutaj? Że wstawiłeś dziadowski amor i to jeszcze 140mm do Juliety? Że będziesz ciął sprężynę? Ja pitole! Przed chwilą sprawdziłem, za 300 zł jest nowy XCM na 27,5″. Dalej,
    ze spartoliłeś hamulce. Przecież sam montowałeś. Nie widziałeś, że przewody fabrycznie zawsze są długie? Nie dyndały, nie plątały się? O kasecie już było więc oszczędzę.

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Według Ciebie XCM jest LEPSZY od spinera, który w środku ma DOKŁADNIE TO SAMO? Widziałeś na allegro jaki był czas oczekiwania na taki widelec? Bo ja ostatnio miałem 14 dni lub więcej na wysyłkę a spinner był po dwóch dniach. Bardzo chętnie posłucham w czym XCM jest LEPSZY od spinnera. Jestem przekonany, że miałeś te obydwa wyroby amortyzatoro podobne w rękach i teraz mnie oświecisz. Naprawdę czekam na długi i soczysty wpis od osoby, która histeryzuje na samą myśl o tym, że stalową sprężynę można przyciąć przy okazji redukcji skoku tak aby nie utwardzać zbytnio widelca.

      MT200 były kupione w ostatniej chwili przed samym wyjazdem kiedy poprzednie Decipery w ogóle się posypały. Wersje pudełkowe zawsze mają długie przewody a tak zostało ponieważ rower miał do mnie za chwilę wrócić na skrócenie, ale to że Merida wróciła po tak długim czasie to akurat nie moja wina i tutaj nie mam sobie nic do zarzucenia. Nie, wyobraź sobie, że nawet za długie przewody można zabezpieczyć tak żeby się nie plątały i nie dyndały. JEDYNE miejsce gdzie powstał problem to było przy samej klamce, co z resztą pokazałem na zdjęciu.

      1. Michał

        Nigdzie nie napisałem, że XCM jest lepszy. Po prostu jest pasujący, w przeciwieństwie do 140mm. Zrozumiałbym, gdyby Spinner to było coś co warto rozbebeszyć i skrócić. Ale skrócić za pomocą podkładek lub innego dedykowanego sposobu. Natomiast pomysł cięcia sprężyny rozumiem, że może przyjść do głowy domorosłemu 13 letniemu mechanikowi. Jak sobie wyobrażasz zaginanie i szlifowanie zwojów? I owszem, histeryzuję, bo nie wyobrażam sobie prawidłowo pracującej przyciętej sprężyny. Pomierzyć i zamówić na wymiar, tylko taką opcję widzę u osoby, która kreuje się na porządnego mechanika.

        1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

          Napisałeś „wstawiłeś dziadowski amor” zatem uważasz XCM za coś znacznie lepszego nie wiedząc o tym, że środki mają identyczne. Mało tego Spinner ma tłumik kompresji z blokadą oraz nie ma plastikowych korków, ale skoro wiesz lepiej bo jesteś profesjonalistą to nic więcej nie piszę.

          Napisałem dokładnie dlaczego zostawiłem tak duży skok i czemu ma służyć ten zabieg.

          Dla mnie spinner to jest coś co warto rozbebeszyć i skrócić a, że w przeciwieństwie do Ciebie, wiem iż nie ma do niego żadnych dedykowanych (znaczy z logo producenta, c’nie?) podkładek to takie rzeczy robi się samemu jeżeli jesteś mną i wiesz jak.

          Wygląda na to, że domorosły 13 latek przebija Cię wiedzą oraz praktyką i nie może wyjść z podziwu, że chcesz zaginać zwoje. Dobrze, że napisałeś iż nie wyobrażasz sobie szlifowania zwojów bo to tylko świadczy o tym, że definitywnie przebijasz mnie w pomysłach jak to zrobić. Sądząc po tonie Twojej wypowiedz to nie mam wątpliwości, że gdybyś samodzielnie wykonał taki zabieg to ta sprężyna by nie pracowała prawidłowo.

          Ta, mityczne sprężyny robione na zamówienie – ochy i achy skręcane w suterynie a potem obrabiane termicznie w piekarniku gazowym. Pamiętam taki zakład w wAw, szkoda że użytkownicy nie podzielali zachwytów po pewnym okresie użytkowania.

          Rzucę Ci podpowiedź: jak sądzisz czemu zmierzyłem średnicę lagi spinnera i czemu to miało służyć. Domorosły 13 letni mechanik czeka na odpowiedź od profesjonalisty.

  3. Romuald

    Pilnie czytam wszystkie wpisy Kamila bo sam serwisuję rowery ale wyłącznie członków najbliższej rodziny, bo lubię grzebać przy rowerach. Dużo się od Kamila nauczyłem, za co serdecznie dziękuję:) Kolegom i znajomym odmawiam serwisowania, bo nie uznaję kupowania części wyłącznie „po taniości”. To nie znaczy, że uznaję tylko grupę XTR, ale nie rozumiem jak można stosować takie badziewie, jak to opisane w tym artykule.
    Albo masz kasę na dobry, średniej klasy osprzęt, alby zapie..dalaj na piechotę.
    Serdecznie pozdrawiam.

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Romuald dzięki za miłe słowa ;) Już tłumaczę skąd taka decyzja: to jest napęd przejściowy. On ma pociągnąć jeszcze chwilę przed docelowym FAJNYM napędem i dlatego teraz było po ostrej taniości;)

  4. Piotr

    Proponuję rozebrać kasetę jak się da na poszczególne zębatki i dać dystanse między zębatkami ze starej kasety 9 biegowej, kaseta będzie krótsza, zostanie trochę miejsca i tak trzeba dać podkładkę.

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Nierozbieralna kaseta, nie warta zachodu nawet jako nówka sztuka :)

      1. Piotr

        Rozwiertać można te długie zakute szpilki. Nie takie rzeczy się robiło za studenciaka 20 lat temu jak się nie miało hajsu na tajle a bezrobocie 20% procent było. Dzisiejsze pokolenie to takie wygodnickie i nie umie kreatywnie rozwiązywać problemów(kombinować)

        1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

          Ooo, to brzmi jak wyzwanie w konkursie pt: no to ile kaset w życiu wyszlifowałeś żeby pociągnęła jeszcze jeden łańcuch?! :) Zapewne tego nie widać na zdjęciach, ale ta kaseta to naprawdę jest podstawa podstawy i nie warto się z nią bawić.

          1. Piotr

            Nie pisze o Tobie, tylko o tych miałczkach co tworzą tyrady o tym, że nie powinieneś. Jakby co to mam ewenement na zbyciu kaseta shimano intego 8 biegów z rozstawem na 9, jedyna taka made in dzapan NEXAVE CS-LG50

            1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

              Piotrek, ja zrobiłem źle i te tyrady są uzasadnione więc Tomek ma 100% racji w tym co napisał. Ja bym takiej kasety nigdy nie sprzedał tylko trzymał :)

              1. Piotr

                no to już Cię nie rozumiem, po co ten ekshibicjonizm. Zrobiłeś jak zrobiłeś, bywa, nie ma się czym chwalić.
                Jak widzisz zaraz zbiegną się mondrale co chyba w życiu nie mają co robić i piszą elaboraty(obecnie przebywam na urlopie i trochę się nudzę). Nie znajduję zastosowania dla tej kasety chyba, że miałbym jakieś super koła z bębenkiem pod 7. Lokata kapitału? mam kilka takich lokat rowerowych o większych wartościach i już nie chce więcej.

                1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

                  To proste, ja opisuję całą historię tak jak było ze wszystkimi aspektami a zwłaszcza tymi do których większość nigdy nie przyzna. Robię to też po to żeby ktoś kto trafi na ten wpis wiedział, że naprawdę nie powinno się tak rzeźbić pomimo tego, że istnieje taka możliwość i tutaj komentarz Tomka jest wartością dodana do całego tekstu bo słusznie opisuje historię, która może się wydarzyć po takiej prowizorce.

                  Ja mam trochę gratów, które trzymam bo lubię choć nic z nimi nie zrobię :)

                  1. Piotr

                    Moszna rzeźbić ale umiejętnie i z rozwagą. Przede wszystkim testować na sobie czy bangla, dlatego jak wcześniej pisałem rozwaliłbym starą kasetę dał podkładki dystansowe do nowej(tak się robi gdy mamy kasetę na 7 a bębenek na 8, wystarczy podkładkę dystansową dać) Naprawdę to jest chwila roboty a święty spokój potem bezcenny. Druga sprawa, że nie robię dla nikogo prócz rodziny, wicie jak to jest ze znajomymi, naprawisz a jak się coś spierdoli, nie ważne co, zjebało się i to Twoja WINA BO TY GO SERWISOWAŁEŚ. Nie dziękuje, idź se do serwisu. „To było na tyle” jak mawiał św. pamięci J.T. Stanisławski

                    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

                      Piotrek żeby rzeźbić w kasecie musiałbym ten rower mieć z powrotem a na chwile obecną nie ma takiej możliwości. Ten napęd to jest przejściówka (choć nie było planowane, że to będzie aż taka prowizorka) i ma posłużyć chwilę do momentu montażu napędu docelowego, który będzie fajny i bez uskuteczniania dziwnych akcji.

                      Ja się nie boję robić znajomym bo stawiam sprawę jasno w kwestii ewentualnych poprawek i problemów. Jeżeli wina jest moja to ja biorę to na siebie, ale jeżeli coś się rozpadło (nazwijmy to wadą fabryczną) to wtedy trzeba to po prostu reklamować i koniec. Według mnie kluczowy aspekt to kontrola po pierwszych dwóch tygodniach jazdy żeby sprawdzić czy wszystko jest ok i ewentualnie dokonać jakiejś korekty. Gdybym miał propozycję na takiej zasadzie jak opisujesz czyli co by się nie stało to wina moja to bym takiego roweru nie ruszył i po sprawie.

  5. Tomek

    Zwróciłem uwagę na sugestię żeby tak nie robić. Jednak, na paradoksalny sposób, tak zrobiłeś.
    Kwestia etyki (?) ale… to nawet nie jest druciarstwo, bo, wg mnie drutować można swoje. A cudze?
    Ludzie mają żony i meżów i są pewni tych ludzi. A potem przychodzi życie i okazuje się że ten niby przewidywalny człowiek potrafi wydymać przekonanego o swoim zdaniu na czyjś temat męża czy żonę (np byłych). A tu mamy nie członków rodziny tylko kogoś kto korzysta z usług. Nie jestem czarowikiem ani jasnowidzem ani prorokiem – ale zrobienie sobie krzywdy potrafi drastycznie zmienić percepcję.
    Bo ja, jeśli wykonuję cokolwiek dla kogokolwiek jestem traktowany jako źródło wiarygodnych informacji. I, tak czy inaczej, nadstawiam dupę za czyjeś bezpieczeństwo.
    Wracasz w swoich wpisach jak bumerang do profesjonalizmu. Ale, zlituj się, to jest skrajnie odmienne od tego pojęcia.

    Ja wiem że np spinki do łańcucha można użyć piździsiąt razy i nic się nie stanie. Ludzie też to wiedzą i to robią. Gdy pytają mnie czy to jest ok to mówię że JA to robię ale NIE zrobię jeśli będę grzebał przy ich rowerach. Jeśli bawię się czyimś łańcuchem i ktoś wie że spinka może być w użytku kolejny raz to, jeśli producent podaje że jest jednorazowa – zakładam nową. Bo nie mogę przewidzieć co zrobi ktoś kto obije sobie mordę.

    Każdemu wg jego światopoglądu.
    Tak napiszę – jeśli świadczę ludziom usługi (też tak dorabiasz jeśli pamiętam?) to robiąc taką rzeźbę nie publikuję niczego na ten temat. Bo nie stawiałbym się w dobrym świetle świadomie wybierając tego typu rozwiązanie problemu. Tym bardziej jeśli towar do roweru zostałby wybrany czy zamówiony na moje sugestie.

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Powiedz mi skąd pomysł, że nie poinformowałem osoby która przywiozła mi rower, że tak nie powinno się robić i że jest to rzeźba? Gdzie wyczytałeś, że cokolwiek zataiłem oraz nie przedstawiłem wszystkich możliwych negatywnych scenariuszy?

      Widzisz Tomek ja takie rzeczy zawsze publikuję bo mam nieodpartą potrzebę pisania prawdy i pokazywania jak to potrafi być w rzeczywistości a nie tylko błyszczeć na potrzeby kolejnego wpisu. Dla mnie jest oczywiste, że opisuję co się stało oraz podkreślam wszystkie moje błędy po to żeby inni tak nie robili pomimo tego co można znaleźć w sieci na temat mieszania napędów. Tym razem zrobiłem coś takiego wiedząc jak ten rower jeździ, ale nigdy więcej czegoś takie nie wypuszczę spod swojej ręki.

  6. Tomek

    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem.
    Założyłeś kasetę 8 sp do pracy z manetką 9sp. Kasety 8 i 9 sp są tej samej szerokości czyli manetka indeksuje przerzutkę pomiędzy koronkami kasety 8sp. Zakladając niemiły scenariusz – wykonujesz uslugę naprawiając rower niezgodnie z wymogami kompatybilności podzespołów. Klient odbiera rower (jakiekolwiek wyjaśnienie słyszy) zmieniarka pracuje jak sobie chce. Klient jedzie, indeks do du, przerzutka robi fikoła i mieli napęd, w skrajnie wujowym przypadku wpada w koło i je blokuje, klient zalicza glebę. Przy okazji coś sobie albo wyciera albo łamie.
    Zastanawiałeś się nad konsekwencjami takiej sytuacji co do odpowiedzialności za skutki?
    Ja nawet nie pomyślałbym żeby robić taką rzeźbę , jedyne zdrowe i bezpieczne rozwiązanie to wymiana kasety. Zdrowe i bezpieczne dla właściciela i prawnie bezpieczne dla mnie.
    Manager sklepu w którym pracowałem złożył rower i podpisał się pod jego protokołem odbioru technicznego, jako bezpieczny. Klientka odebrała rower, okazało się że przerzutka była wadliwa i doszło do sytuacji opisanej powyżej. Wlaścicielka odnosła spore obrażenia i założyła sprawę sklepowi, który oczywiście szukał przyczyny tej sytuacji i był gotów pociągnać do odpowiedzialności osobę która się pod tym podpisała. Jednak zanim ktoś od oceny kwestii tehcnicznych ustalił wadę produktu (a nie błąd ludzki) gość stracił kilkanaście kilogramów i nie był w stanie normalnie żyć z powodu obawy o swoją sytuację.
    Nie wiem, może w polskiej rzeczywistości ludzie nie patrzą w ten sposób na potencjalne „straty” więc druga strona również nie bierze tego pod uwagę. Jednak realnie to narażasz się w takim przypadku na poważne ryzyko…..

    1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

      Tak, dobrze zrozumiałeś że założyłem 8 rzędową kasetę do 9 rzędowej manetki i przerzutki. To na co nie zwróciłeś uwagi to moja bardzo jednoznaczna deklaracja, żeby w ten sposób NIE ROBIĆ bo to jest uskutecznianie dziadostwa.

      Chyba nie sądzisz, że nie sprawdziłem czy to zadziała przed oddaniem roweru. Ku mojemu zdziwieniu napęd działa. Nie jest idealnie, ale działa i pod dużym obciążeniem też się nic nie działo. Gdyby nie sytuacja z brakiem czasu to oczywiście bym wymienił kasetę i łańcuch na 9tkę tak jak powinno być od początku. Myślę, że niezmiernie duży wpływ na tę sytuację ma fakt, że przerzutka tylna ma bardzo konkretne luzy i jest to póki co jedyny znany mi przypadek gdzie bardzo mocne zużycie się do czegoś przydało.

      Historia, którą opisałeś może się przydarzyć każdemu i jest to sytuacja, na którą nie ma się żadnego wpływu. Współczuje kolesiowi stresu, ale od tego jest ubezpieczenie OC działalności oraz szkolenia+certyfikaty, żeby w takiej sytuacji nie przechodzić załamania nerwowego jeżeli jest się pewnym swojej pracy.

      Tutaj jest jeszcze jedna kwestia a mianowicie taka, że ja bardzo dokładnie wiem jak ten rower jest użytkowany więc mogłem sobie pozwolić na taką fekaloplastykę z kasetą 8sp. Gdyby w/w sytuacja zastała mnie z kimś obcym to nigdy bym czegoś takiego nie zrobił.

      Właśnie dlatego napiszę jeszcze raz: bez względu na wszystkie mądrości dotyczące mieszania napędów absolutnie nie powinno się łączyć systemów o innej indeksacji.

    2. Kamil

      Może jeszcze niebo na głowę spadnie od tej prowizorki z kasetą? Prowizorka to jest, druciarstwo itd ale z tym czarnowidztwem to chyba przesadzasz. Moim zdaniem jeśli ogarnie się śruby krańcowe to jedyne niebezpieczeństwo jest takie, że łańcuch będzie skakał pomiędzy przełożeniami na biegu 4 i 5 i przy mocniejszym depnięciu przeskoczy i można sobie np uderzyć kolanem o kierę. Blokada koła przez wciągnięcie łańcucha między kasetę a szprychy albo kasetę a ramę to najłatwiejsze co można wyeliminować.

      1. Avatar photokamil/Endurorider.pl

        Kamil, sytuacja kiedy łańcuch skacze gdziekolwiek na kasecie pod obciążeniem jest dla mnie niedopuszczalna, bo można sobie naprawdę krzywdę zrobić i dlatego choć pokazałem coś takiego to bezapelacyjnie odradzam takie rzeźby czyli mieszanie 8 z 9 etc.

        W tym konkretnym przypadku łańcuch nie skakał pod obciążeniem, ale trzeba jasno napisać iż to jest ten słynny wyjątek od reguły.

        W kwestii krańcówek pełna zgoda: można praktycznie wyeliminować możliwość zrzucenia łańcucha za kasetę z każdej strony.

Podziel się swoją opinią

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze czytanie oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close