UDING UD32 29er

Uding UD32 29er

Chiński amortyzator z Aliexpress

Aby zrozumieć skąd UDING UD32 wziął się w moich rękach przeczytaj koniecznie ten artykuł: https://www.endurorider.pl/cannondale-trail-7/ W wielkim skrócie: chodziło o to aby zastąpić potwornego Sr Suntoura XCM (na zdjęciu poniżej) prawdziwym amortyzatorem czyli czymś co pracuje, nie waży tony i będzie na powietrze.

Rzecz jasna, oś musiała być o średnicy 15 mm. W tym miejscu podkreślę po raz enty, iż nadal uważam oś o średnicy 20 mm za najlepsze rozwiązanie, które powinno do tej pory być podstawowym i jedynym standardem.

Budżet nie był decydującym czynnikiem bo Bartek dał mi wolną rękę i całkowicie polegał na mojej rekomendacji więc mogłem brać co chciałem. Oczywiście 2021 też nie był normalnym rokiem zatem wszystko potwornie podrożało oraz nie było praktycznie żadnego wyboru. Moje standardowe cele takie SR Suntour Aion etc. po prostu były niedostępne. Spałowanymi używkami w niedorzecznych cenach się nie interesowałem. Wizyta na Aliexpress była naturalną koleją rzeczy.

No, ale przecież Chińczycy robią tylko gówno!

Nadal jestem rozbawiony jak słyszę tego typu mundróści. Prawda jest inna i bardzo prosta: zamawiasz u Chińczyków gówno – dostajesz gówno. Zamawiasz jakość pierwszą – dostajesz towar w jakości, który spełnia bądź przebija standardy EU. Tylko wtedy cena jest normalna a to już jest w Cebulandii problem.

Właśnie dlatego szukałem czegoś od producenta właściwego a nie towaru z zmienioną naklejką po entym pośredniku, gdzie każdy po drodze musi zarobić. Nie mam złudzeń, że na ali też są pośrednicy ale i tak wychodzi to wszystko bez porównania lepiej nawet z VATem.

Skąd wytrzasnąłem UDING UD32?

Z przeglądania tysiąca ofert na Aliexpress. Niestety innej drogi nie ma i po prostu szukałem tak długo, aż zacząłem znajdować coś ciekawego. Z uwagi na specyfikę portalu i ogłoszeń na nim zamieszczonych czyli wszystkie możliwe słowa kluczowe w tytule co naprawdę nie pomaga, chwilę mi to zajęło. Przypominam, że pomimo pierdyliona ofert na Ali asortyment się powtarza zatem jak coś mnie już zainteresowało to starałem się znaleźć w ofercie z innymi zdjęciami. W ten sposób wytypowałem ten widelec, który miał służyć Bartkowi do rekreacji na MTB a z czasem do jakiejś wycieczki w Beskidach :) Skok do 120 mm.

I jeszcze jedna bardzo ważna kwestia

Szukając widelca chciałem aby on był serwisowalny czyli żeby dało się dokupić części. Konkretnie miałem na myśli tłumik nierozbieralny. W przypadku Udinga na Aliexpress są dostępne tłumiki w dwóch wersjach: z regulacją odbicia oraz bez niej. Po zdjęciach widać, że to jest masowy produkt a jedynym kryterium jest sprawdzenie długości rozciągniętego tłumika. Cenowo było znośnie czyli sam tłumik nie kosztował tyle co 3/4 całego amortyzatora. To przypieczętowało decyzję o kupnie.

Specyfikacja UDING UD 32

  • medium ściskane: powietrze
  • pojedyncza komora powietrzna pompowana od góry + stalowa sprężyna negatywna
  • skok 80/100/120 (przestawiany wewnętrznie)
  • górne golenie alu 32 mm
  • dolne golenie: odlew magnezowy
  • lagi, korona, sterówka – aluminium
  • 1,5 -> 1/1/8 choć są dostępne również z prostą rurą
  • podziałka od skoku na ladze
  • zamknięty tłumik z regulacją kompresji do blokady włącznie oraz regulacją odbicia
  • haki 15×100, oś w komplecie
  • widelec jest cały czarny
  • wersja bez manetki do blokowania skoku
  • wysokość widelca: stosując na oko pomiar, przy 120 mm skoku, wychodzi ok 535 mm od środka osi do górnej krawędzi korony widelca (tuż pod sterami)

Uwaga gryzigramki, coś dla Was!

Widelec bez wbitej gwiazdki, rura sterowa 21 cm, oś założona. Jak dla mnie to on jest bardzo lekki.

Pierwsze wrażenia

Dirfriend chciał żeby było bez vatu więc zadeklarował wartość 25$ a że amor przyszedł bez kartonu tylko był zawinięty w folię i taśmę (bardzo starannie zresztą :) to od razu paczka została na cle :( Chwilę to wszystko trwało, ale w końcu dotarł.

Nie będę ukrywał, że nie miałem obaw co do tego jak tak naprawdę ten widelec wygląda. Zdjęcia sręcia, ale bardzo nie chciałem żeby była jakaś skucha. Na szczęście na żywo okazało się, że jest zadziwiająco dobrze.



Widelec wygląda zacnie!

Zacząłem od kontrolnego uginania żeby sprawdzić płynność bo naprawdę się bałem rozczarowania a okazało się, że jest dobrze. Posuw był płynny, bez żadnych zacięć etc. Kamień spadł mi z serca :)

Tak naprawdę to pierwsze minuty kwalifikowanego macania utwierdziły mnie w przekonaniu, że jakość produktu niczym nie odbiega od tego co widzę w sklepach w Polska. NICZYM. Uding UD32 jest zrobiony równie starannie co produkty rozpoznawalnych producentów. Tylko cena bardziej ludzka no i czas dostawy nieco dłuższy. Poza tym żadnych spektakularnych różnic.

Pierwsze rozłożenia

No oczywiście, że go rozłożyłem natychmiast po wyjęciu z folii :) Ciekawość to jedno, ale chciałem mieć pewność że nie ma żadnej skuchy w widelcu, który polecam mojemu serdecznemu przyjacielowi.

Operacja jest banalnie prosta i nie wymaga żadnych dedykowanych kluczy. Uding UD32 rozbiera się bardzo łatwo. A w środku było tak czyli po pierwsze widelec NIE był suchy jak pieprz o czym świadczy ten smar.

Do tej pory podziałka ze skokiem oraz sagiem była dostępna w droższych widelcach a tutaj bez łachy mamy wszystko czyli do każdej wartości skoku. Bardzo miły detal!

Zaglądamy do środka gdzie są uszczelki przeciw kurzowe oraz gąbka. Smar był, ale gąbki były mocno przesuszone.

Komora powietrzna z podwójnymi uszczelkami a pod nią sprężyna negatywna. W komorze był wlany olej i za to kolejny plus ode mnie.

Regulacja skoku czyli wypychamy na prasie sworzeń sprężynujący (zwinięty kawałek blachy, który po włożeniu w otwór się rozszerza i blokuje) a potem ustawiamy go zgodnie z oczekiwanym skokiem. Na zdjęciu jest w pozycji 120 mm.

Z drugiej strony mamy tłumik w zamkniętej nierozbieralnej formie.

Od góry miejsce gdzie jest czerwone pokrętło kompresji.

Zajrzałem do środka i zamarłem…

albowiem oczom mym ukazały się plastikowe ślizgi!

Od lat powtarzam, że jak widelec ma plastikowe ślizgi to jest wyrób amotyzatoropodobny. Skąd taki osąd? To zasługa SR Suntoura oraz jego serii XCM i temu podobnych. Oni robią swoje ślizgi z tworzywa bardzo niskiej jakości, które bez względu na użyty smar powoduje bardzo duże tarcie z lagami i widelec nie ugina się płynnie. Oczywiście prymitywizm budowy też ma w tym swoją zasługę, ale plastikowe ślizgi są naprawdę beznadziejne. Rzecz jasna są najtańsze w produkcji i montażu zatem ich zastosowanie nie słabnie.

W przypadku Udinga UD 32 sytuacja wygląda nieco inaczej bo choć ślizg jest ewidentnie z tworzywa to nie jest taki jak w XCMach. Tutaj mamy do czynienia z materiałem, który jest pokryty jakąś powłoką zmniejszającą tarcie. Nie wiem czy to jest coś teflonopodobnego, ale widelec pracuje płynnie. Sam ślizg przypomina mi takie jak były montowane w pierwszych Pikeach i Rebach gdzie on był z dziesięć razy dłuższy niż to co jest stosowane obecnie.

Pierwszy kontakt z tymi ślizgami wzbudził we mnie poważny niepokój, że wsadziłem Bartka na coś czego bym sam nie kupił i choć byłem mocno zaintrygowany tym, że widelec działa płynnie to trauma XCM była we mnie wciąż żywa.

Złożyłem Udinga z powrotem, założyłem do roweru i zacząłem sprawdzać. Pierwsze wrażenie? Widelec działa i reaguje na zmiany ciśnienia oraz ustawienie pokręteł od tłumienia. Sztywność w stosunku do wagi jest naprawdę ok nawet pod kimś cięższym. Cały czas bałem się tych plastikowych ślizgów, ale wszystko było ok. Na Mazowszu nie było o czym pisać więc z niecierpliwością czekałem na wypad w Beskidy.

Jaka opona się zmieści?

Tutaj widać ile jest miejsca na https://www.endurorider.pl/cst-camber/

Regulacja kompresji

Z uwagi na to, że praktycznie zawsze jesteśmy skazani na asfalt to miałem okazję sprawdzić tłumienie kompresji. Do jej aktywacji służy czerwone pokrętło na koronie.

Zgodnie z moimi przewidywaniami nie daje ona znaczących efektów aż do chwili kiedy dojdziemy do końca skali czyli pełnej blokady. Tłumiki takie jak w UD32 praktycznie nigdy nie mają zabezpieczenia w postaci możliwości „przełamania” zablokowanego widelca zatem jeżeli blokada jest włączona i wpadniesz w porządną dziurę to jest realna szansa na to, że rozwalisz tłumik. Niestety znakomita większość ludzi nie wie, że takiej blokady kompresji można używać wyłącznie na płaskich i równych nawierzchniach gdzie trzeba naprawdę uważać a potem jęczą, że coś się posypało.

Konkluzja: regulacja kompresji działa, jednak najlepiej używać jej po prostu jako blokady skoku. Ja celowo wybrałem wersję bez manetki tak aby nie zaśmiecać kierownicy i żeby Bartka nie kusiła jazda na zablokowanym widelcu. Zapewne lekkie osoby szybciej poczują wcześniejsze pozycje, ale bardziej wyrośnięte osobniki nie powinny mieć złudzeń :)

Regulacja odbicia

Regulator jest na dole prawej goleni oraz posiada indeksację czyli mechanizm klikający, który składa się z kulki oraz sprężynki. Producent przewidział 4 pozycje, w które można się wkliknąć , nie mniej jednak można się również ustawić „pomiędzy”.

Widelec zdecydowanie reaguje na zadane pozycje a ostatnia naprawdę bardzo mocno spowalnia odbicie i to do tak dużej wartości że jest ona bezużyteczna w czasie jazdy :) Wniosek? Tłumienie odbicia naprawdę działa.

W Beskidy ustawiam zazwyczaj szybszy powrót (słabsze tłumienie) z racji znacznie większych prędkości na zjazdach oraz wymagającego terenu. Po znalezieniu optymalnej pozycji nie wracałem do tematu. Jak dla mnie to wszystko jest ok.

Czy tłumik dobrze pracuje?

To jest ekstremalnie ważne pytanie! Dlaczego? Dlatego, że wielokrotnie miałem do czynienia z sytuacją gdzie od około 55 km/h widelec zaczynał się blokować i nagle przestawał pracować. Taką przypadłość miała między innymi https://www.endurorider.pl/rst-delta-tl/ Po pierwsze jest to zajebiście denerwujące a po drugie potrafi być niebezpieczne bo nagle amortyzator się zawiesza i jedziesz na sztywnym widelcu :/

Szczęśliwie UD32 się tak nie zachowuje i opisana wyżej sytuacja mi się nie zdarzyła. Wystrojenie tłumika idealnie wpasowało się w charakter szlakowego MTB jakim Cannondale Trail 7.

Komora powietrzna pojedyncza

Powietrze jako medium ściskane było jednym z moich kluczowych kryteriów wyboru. Dlaczego? Po prostu chodzi o nieskończoną regulację twardości widelca za pomocą https://www.endurorider.pl/giyo-gs-41e-uniwersalna-pompka-do-zawieszenia-oraz-opon/ Bez problemów, konieczności wymiany sprężyn etc.

Prosta komora powietrzna to jeden cylinder, który napełniamy powietrzem oraz sprężyna stalowa pod spodem, która ma za zadanie zwiększyć czułość widelca i przyśpieszyć rozpoczęcie pracy. Jak wszyscy wiemy proste rozwiązania są najlepsze, ale czasami nieskomplikowanie odbija się na tym jak coś działa.

Poniżej rekomendacje producenta w zakresie ciśnienia. Najważniejsze to NIE przekraczać 100 PSI. Według mnie jeżeli ktoś musi wbić ponad 100 PSI to naprawdę ma poważny problem z wagą i zdecydowanie trzeba coś z tym zrobić.

W przypadku Uding UD32 mamy ewidentny pierwszy opór, po przekroczeniu którego widelec zaczyna pracować. Według mnie można by pomyśleć o mocniejszej sprężynie negatywnej.

Co ciekawe producent w kolejnych wcieleniach swoich widelców proponuje rozwiązania typu Dual-air gdzie sprężyna stalowa jest zastąpiona drugą komorą powietrzną, która samoczynnie dostosowuje ciśnienie do głównej komory pozytywnej. Jeżeli takie rozwiązanie jest sensownie wystrojone to czułość widelca powinna być jeszcze lepsza.

Wnioski? Jest ok. Ten widelec nie będzie taki czuły jak coś co kosztuje xx razy tyle, ale w swoim przedziale cenowym jest naprawdę w porządku. Lekko opóźnione rozpoczęcia działania dobrze wpisuje się w charakter sztywnej ramy.

Oś 15×100 mm

Tak, to jest typowe rozwiązanie czyli wkręcamy oś w gwintowany hak.


Czerwony element jest mocowany za pomocą śrubki na imbusa.

Jedna ważna uwaga: w takim systemie dosłownie skręcasz golenie dolne zatem kręcimy osią do pierwszego oporu a potem dosłownie kilka stopni więcej i WYSTARCZY.

Zbyt mocne wkręcenie osi dramatycznie skróci życie łożysk i zwiększy opory toczenia. Nic się nie bój: wajchę od osi można przestawiać dowolnie – wystarczy ją odciągnąć do siebie ;) Ja na początku skręciłem zbyt lekko, ale w czasie kontroli po pierwszych paru km wyłapałem swój błąd i zrobiłem korektę.

Uding UD 32 – prawdziwy test w Górach

Beskidy, ach Beskidy! Czy może być lepsze miejsce na weryfikację zawieszenia w rowerze? Widelec przygotowałem do jazdy tak jak zawsze czyli odpowiednie ciśnienie w komorze (podziałka do sagu jest super!), odrobina https://www.endurorider.pl/brunox-deo/ i rura!

Trwałość

Wszyscy, którzy śledzą Endurorider.pl od jakiegoś czasu (a wiem, że sporo osób robi to od początku czyli 2007 roku ;) wiedzą, że zawsze staram się robić publikacje po rzetelnym sprawdzeniu danego komponentu. W tym przypadku jest tak samo choć pozostaje mi pewien niedosyt. Bartek zerwał ścięgno Achillesa dosłownie chwilę przed tym jak Uding UD32 trafił do jego roweru więc siłą rzeczy w chwili publikacji zabraknie w tym teście jego opinii, na której mi bardzo zależało.

Z mojego punktu widzenia najważniejszy był wypad w Beskidy, które traktuję jako jedyne miejsce do naprawdę miarodajnego weryfikowania komponentów/rowerów.

W czasie wszystkich wycieczek widelec nigdy nie wykazał problemów ani niedomagań. Skok wykorzystywał w pełni i nie dobijał. Sztywność jest w porządku więc rower jechał tam gdzie ja chciałem a nie tam gdzie myszkowało przednie koło, tak jak to jest w przypadku amortyzatorów z osią QR 9 mm.

Mniej więcej w środku wyjazdu kontrolnie zrzuciłem dolne golenie żeby sprawdzić czy wszystko jest ok.

Bebechy były czyste, nie znalazłem żadnych problemów. Złożyłem go z powrotem i tak jeździ do tej pory.

Gdzie kupić?

Ja szukałem sklepu z możliwie najlepszymi ocenami i najniższą ceną. Kupując u nich kilka rzeczy na raz dostaliśmy rabat i wszystko przyszło jedną paczką. Jeżeli nie masz ochoty szukać od zera to zacznij od  tej oferty a potem portal sam zacznie Ci podsuwać kolejne propozycje. Uwaga: to jest przykładowa oferta a ja nie mam nic wspólnego ze sprzedającym.

Producent

Strona: http://ydhbike.com/index.php

Wsparcie techniczne: http://ydhbike.com/index.php?m=download&a=index&classify_id=223

Uwaga: strona potrafi zniknąć na miesiąc po czym wrócić jak gdyby nigdy nic, ale tak już w PRC jest więc w razie czego nie panikujcie :)

W czasie rozbierania regulacji tłumienia odbicia trzeba uważać na sprężynkę i stalową kulkę, które to odpowiadają za indeksacje pokrętła. Jeżeli sprężynka wystrzeli gdzieś w kosmos to nie koniec świata ponieważ pasuje sprężynka z wentyla Schrader.

Dla kogo jest ten widelec?

Według mnie ten amortyzator jest adresowany do dwóch grup rowerzystów.

Pierwsza to obeznane w temacie MTB osoby, które chcą mieć jak najwięcej prawdziwego amortyzatora w możliwie najniższej cenie i są w pełni świadome jego zalet, ale biorą poprawkę że coś tam może się kiedyś z nim wydarzyć bo nie jest to w 100% rozpoznany produkt. Mając to z tyłu głowy jeżdżą sobie na nim, dbają o niego i spokojnie odkładają środki na coś innego.

Druga grupa to czysta rekreacja gdzie rower jeździ sobie po płaskim a szanse na to, że coś się stanie są praktycznie żadne. Taka osoba też będzie bardzo zadowolona bo widelec wygląda na dużo droższy i działa więc wszyscy są szczęśliwi :)

Bardzo podoba mi się laserowa grawerka na praktycznie każdej części widelca, która według producenta, ma służyć pełnej kontroli nad jakością. Nie zauważyłem żeby inni producenci tak robili.

Chcę również  podkreślić, że UD32 w zakresie regulacji tłumienia nie jest tak wyrafinowanym widelcem jak wysokie modele znanych producentów, gdzie masz 24 pozycje na każdym pokrętle od tłumienia. Jeżeli ktoś jest ultra wymagający to może być ciężko wystroić go perfekcyjnie pod swoje potrzeby natomiast ciężko mieć pretensje tego typu w tym przedziale cenowym.

Podsumowanie

Uding UD32 to bardzo ciekawa propozycja dla kogoś kto szuka pełnowartościowego amortyzatora w bardzo dobrej cenie. Wszystko co trzeba jest na swoim miejscu więc do rekreacji Uding będzie aż nadto. W czasie Beskidzkiego testu nie pałowałem Traila tak jak swojego Dusta, ale jeździłem tam gdzie miałem ochotę. Widelec się nie poddał, nie trzeszczał i cały czas pracował płynnie. Chciałbym podkreślić, że ani razu nie miałem bólów nadgarstków po wycieczce zatem ten widelec naprawdę działa i łagodzi nierówności.

Zmiana XCMa na UD 32 sprawiła, że rower stał się lżejszy o kilogram. Oczywiście wymiana sterów stalowych (takie są fabrycznie w Trailu 7) na aluminiowe też ma w tym swój udział, ale 1900 gramów to nie jest 2855. Tak, dokładnie tyle ważył Suntour z wbitą gwiazdką oraz dolną miską sterów.

Celowo nie chcę się wypowiadać w tej chwili o trwałości bo nie jestem w stanie przewidzieć jak zachowają się plastikowe ślizgi, ale póki co wygląda na to, że wystarczy go regularnie serwisować i nie powinno być problemów.

Według mnie Uding ma szanse na wyrobienie sobie mocnej pozycji w Polska jako bardzo ciekawa alternatywa dla bardziej rozpoznawalnych producentów. Stosunek ilości widelca do ceny jest w tej chwili praktycznie nie do przebicia.

Jak zawsze test będzie aktualizowany na bieżąco i jeżeli cokolwiek się stanie to na pewno dam Wam znać.

 

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

42 komentarzy do “UDING UD32 29er”

  1. […] z plastikowymi ślizgami, poprzez normalne Suntoury, RST, RockShoxy aż po czystej krwi chińczyka UDING. Po drodze wpadły też małe serwisy damperów […]

  2. Tomek

    W ramach zapędów do stąpania po krawędzi nabyłem kilka obiektów testowych z Ali:
    – piastę Koozer 490
    – hamulec miejun £22.33 21%OFF | MEIJUN MTB Bike oil disc brake 160mm rotor Caliper hydraulic calliperplate Front Rear handle CNC bicycle parts cycling
    https://a.aliexpress.com/_uybfr3
    Z bliska wrażenie całkiem nieźle, obróbka frezarkami i radiatory z druta :)
    – oraz chińskiego ęduro Himalo 160 skoku. W ramach ułatwienia sobie życia by nie wisieć głową w dół, jak obecnie. Producent twierdzi że ślizgi są metalowe. Zapytany o części zamienne, ślizgi i uszczelki, zaoferował wrzucenie ich w gratisie do paczki w ramach zakupu. Więcej niż wartościowe podejście.
    Hebel i piasta dotarły. Oś piasty sucha, trza dodać poślizgu. Zaskoczenie to łożyska NSK. Sprzęgło 6 zagadek, nie reaguje na wyciszenie smarem. Zobaczę czy te eksperymenty nie odbiją się na moim układzie nerwowym :)

    1. kamil/Endurorider.pl

      Pięknie ;) Myślę, że będzie ok! Daj znać jak się graty sprawują. Był moment, że na Koozera sam się czaiłem :D

  3. […] idealnie, ale póki co bilans wychodzi zdecydowanie na plusie choć czasami trzeba coś odesłać. https://www.endurorider.pl/uding-ud32-29er/ oraz […]

  4. Tomek

    Uszczelki w tym widelcu- do komory sprężyny. Czy to są „gumki” o standardowym przekroju koła, czyli normalne oringi czy jakieś specjalne dedykowane?
    Zastanawiam się czy można kupić zestaw serwisowy czy w razie W trzeba rzeźbić z szukaniem zamienników. Od 23 lat jeżdżę na różnych widelcach ale do tej pory jeszcze nigdy nie musiałem wymieniać w żadnym ogumowania.

    1. kamil/Endurorider.pl

      Kiedy ja wymieniałem uszczelki w moich widelcach to nie wnikałem czy są „standardowe” tylko kupowałem praktycznie od ręki w dobrym sklepie. To czego nie było lub było qudringiem dorabiałem i po krzyku.

  5. Tomek

    Wysłałem producentowi maila z pytaniem o dostępność innych widelców z oferty – niestety się nie odezwał. Zastanawiam się czy ich oferta to bardziej teoria niż praktyka bo nie udało mi się znaleźć obiektów mojego zainteresowania. Są dwa ale tylko w jednej opcji z trzech dostepnych. Opis na stronie jest czytelny jak przypowieści z Biblii, na ali mimo dużej woli dla zrozumienia specyfikacji też trudno być pewnym czego realnie się spodziewać.

    1. kamil/Endurorider.pl

      Możliwe, że tak to teraz wygląda.

  6. Konrad

    Oś 20 mm miała trochę niewykorzystany potencjał. Trzeba by ją trochę przeprojektować, np. poszerzyć rozstaw kołnierzy w piaście. Teraz mam 15×110 + Torque Caps i nie wiem czy 20mm może zaoferować coś więcej.

    1. kamil/Endurorider.pl

      Dla mnie 20mm było pod każdym względem zajebiste a w połączeniu z goleniami 36mm widelec był sztywny jak szyna kolejowa. Jak 15 było „optymalne” to po co się bawić w TC etc? :)

  7. Konrad

    Podziała do sagu jest do 160mm. Sprzedają takie wersje?

    1. kamil/Endurorider.pl

      Myślę, że tak tylko nie koniecznie z goleniami 32mm ;) Rzuć okiem na stronę producenta i tam szukaj bardziej wyrośniętej wersji. Rzecz jasna, na ali są takie widelce (160mm) dostępne od ręki tyle, że nazwa inna :D

  8. Tomasz

    Pokopałem na ich stronie, mają w ofercie upsajd dałna, ale go na ali nie znalazłem.

    1. kamil/Endurorider.pl

      Też z ciekawością na niego patrzyłem :) Myślę, że w przypadku USD cena będzie nieco inna i raczej trzeba uderzyć bezpośrednio do producenta ;)

  9. Tomek

    Cześć, dlaczego mocne skrecenie przedniej osi ma skrocic zywotnosc lozysk? W piascie pomiedzy lozyskami jest tulejka, wiec chyba sila skrecenia nie ma tu znaczenia, no chyba ze lozyska wcisniete nie do konca.

    Jak z luzami przod tyl? Na slizgach?

    1. kamil/Endurorider.pl

      Skręć za mocno i daj znać jak poszło :D

      A tak na poważnie to nie wolno niczego ściskać za mocno tym bardziej jak to naprawdę nie jest potrzebne. Ta sytuacja dotyczy np osi QLC, gdzie masz dodatkowo zamykasz i dociskasz jeszcze bardziej.

      Luzów żadnych nie było w chwili publikacji. Będę bacznie obserwował co dalej i dam znać jak nastąpią jakieś zmiany.

      1. Tomek

        Naprawde mam skrecone super mocno w kazdym rowerze i w żadnym nie ma efektu scisniecia lozysk. Piasty qr5 czy tzw qr9 z przodu, piasta 15×100, rozne kola na 15×110 i 12×148 na szybkozamykacze lub imbus.
        Pomijam tylna piaste boost Formula popularna w rowerach speca i gianta (trance i reign), ktora sie sama rozkręca mimo zacisniecia zacisniecia na amen.

        1. kamil/Endurorider.pl

          Tomasz w jakim celu skręcasz super mocno? Pytam zupełnie poważnie bo poza tym, że wprowadzasz dodatkowe naprężenia w całym układzie do przekoszenia widelca włącznie nic to nie daje.

          1. Tomek

            Moze przesadziłem w odpowiedzi piszac super mocno, ale ogolnie mam tendencje do zaciskania kół mocniej niz trzeba. Takze tych na sztywnych osiach. Zostalo mi to po qr5, gdzie w polaczeniu z piasta o wiekszej powierzni stycznej do widelca, rzeczywiscie dawało to efekt w postaci zwiekszonej sztywnosci bocznej. Jak by sie zastanowic to wprowadzenie dodatkowego w naprezenia do takiego ukladu sił powinno usztuwnic uklad, ale pewnie mala powierchnia styku piast qr15 z hakami widelca komplikuje sprawe i mozna cos uszkodzic.
            Jesli piasta zaciska sie po zacisnieciu osi, to musi byc z nia cos nie halo. Albo slaby design albo cos ze zlozeniem. Mialem cos takiego chyba z jakas tylna Piastą Chosen. Gdzie tylejka miedzy bebenkiem a srodkowym lozyskiem byla ciut za krotka i chyba wlasnie cos nie gralo jak sie mocno zacisnelo.

            1. kamil/Endurorider.pl

              Tomasz pamiętaj, że nieomalże wszystko w rowerze jest zaprojektowane z myślą o dokręcaniu ręką i właśnie dlatego standardem staje się grawerka wartości z jaką należy daną śrubę potraktować.

              Wiem o czym mówisz kiedy wspominasz samorozkręcającą się piastę, natomiast ja w takich przypadkach używam średniej (niebieskiego) kleju do gwintów w czasie kontrowania piasty i zazwyczaj to pomaga.

              Bardzo mocne ściskanie nie ma sensu, wystarczy że weźmiesz widelec bez koła i dwoma palcami ściśniesz dolne golenie, które bardzo mocno zbliżysz do siebie bez większego wysiłku. Właśnie z tego powodu wielu producentów stosuje gwintowany hak osi w piaście przedniej zamiast gładkiego szybkozamykacza.

              Doprowadzenie do sytuacji gdzie piasta się zacina wymagałoby masakrycznego dokręcenia osi. Teoretycznie wszystkie siły powinny się skupiać na zewnętrznej bieżni, ale układ nie jest idealnie sztywny więc nie widzę żadnych benefitów z bardzo mocnego dociągania czegokolwiek. Wolę używać klejów do gwintów etc. :)

    2. Tomasz

      Jeśli ktoś ma sztywne osie na imbus to , często, rekomendowana siła dokręcania to 10Nm. Wiadomo że w przypadku osi z dźwignią jest to trudne do weryfikacji ale to niedużo.

      1. kamil/Endurorider.pl

        Dokładnie tak, 10 Nm to nie jest dużo a w zupełności wystarczy do prawidłowego zabezpieczenia osi.

  10. Mp3playerfan

    Kupilem, zainstalowalem, przejechalem sie raz i okazalo sie ze.mial duze luzy na goleniach. Otworzylem spor, nagralem filmiki w czym jest problem. Zaproponowali mi albo zwrot 135zl albo wysylka do Chin i zwrot za calosc + 80 zl za wysylka.
    Wyslalem, wczoraj dostalem info ze dotarl do Chin.
    Nigdy wiecej takich wynalazkow.
    Jak hamowalem na asfalcie to bylo widac jak amortyzator sie zgina.
    Nigdy wczesniej nie mialem takiego wiotkiego amortyzatora, no moze z NCX bylo podobnie ale to widelec do trekkinga.
    W gory balbym sie zabrac to cudo.
    Mialem wersje QR9

    1. kamil/Endurorider.pl

      Ale lipa! :( QR 9 mm to padaka, ale sytuacja którą opisałeś była po prostu patologiczna.

      1. Mp3playerfan

        Niestety, dlatego mowie moze mialem pecha i dostalem jakis kiepska sztuke.
        Ale po Twoim wpisie o reklamowaniu korby z wysylka do Chin stwierdzilem ze moge sprobowac odeslac.
        Zobaczymy co z tego wyjdzie.
        Jesli chodzi o wykonanie to nie bylo sie do czego przyczepic.
        Dostalem nawet zapasowwe uszczelki przeciwkurzowe oraz gabki.
        Jesli chcesz cos ciekawego sprowadzic z Chin to polecam hamulce Meroca MT420 (4 tloczki). Szkoda ze nie mozna kupic samych zaciskow bo klamki dosc ulomne jesli chodzi o modulacje.
        Z klamkami Zee pokazuja na co je stac. Na poczatku byly tylko wersje, klamka lewy tyl, prawy przod ale z tego co teraz widze sa i takie i prawidlowe lewy przod, prawy tyl :)

        1. kamil/Endurorider.pl

          Przy następnej okazji gorąco polecam Ci przejść na oś 15mm – różnica na korzyść w stosunku do 9 mm będzie bardzo duża. Osi 20 mm nie polecam wyłącznie z powodu problemów z dostępnością takich widelców :( Ja zrobiłem w ten sposób, że sprzedałem koło i stary widelec ze sterami więc koszt jeszcze się zmniejszył.

          Mam upatrzonych sporo wynalazków z Ali i w miarę możliwości będę się starał je sukcesywnie kupować i testować ;)

        2. Tomek

          Kupiłem ten hebel. Byłem ciekaw jak działa chiński czterotłoczek. Dotarł po tygodniu.
          Na zacisku , hebel bardzo sympatycznie zapakowany, otarcie. Nie był to skutek uszkodzenia w transporcie więc raczej wysłali bez weryfikacji stanu produktu. Rozpocząłem spór z domaganiem się małej rekompensaty. Uznane godzinę po wysłaniu zgłoszenia.
          Zacisk hamulca przypomina tektro orion. Klocki standard shimano saint.
          Zamontowałem i jazda.
          No i bida….
          Mimo dotarcia hamulec działa drętwo, mimo że tylny i mimo że tarcza 200. Odczuwalnie słabszy niż najniższy model shimano. I ma bardzo dziwny sposób pracy: pierwsze hamowanie wymaga wybitnie mocnego naciśnięcia klamki żeby zmusić go do hamowania w sposób poprawny. Kolejne hamownie po pierwszym jest lepsze. Kolejne już dość normalnie. Po jeździe przez dłuższą chwilę bez użycia, co bywa częste na dłuższych płaskich odcinkach, znowu to samo.
          Ok, uznałem że to może wina,/zasługa klocków. Kupilem coś sprawdzonego. Ale efekt ten sam. Klamka twarda, odpowietrzanie, brak gazu w układzie.
          W sumie zrobiłem jakieś 200 km.
          I…w czasie kolejnego wypadu okazało się że hebel stracił całkowicie moc. Sprawdzam i… szczoch z zacisku. Koniec testu.
          Sprzedwca proponuje rabat na kupno kolejnego.
          Za ofertę dziękuję, z kooperacji rezygnuję. Hebel trafia do śmietnika. Po dziesiątkach wycieków z zacisków shitmano nie mam najmniejszej ochoty i motywcji do zabawy w jakąkolwiek próbę reanimacji czy odsyłki do Chin. Przy cenie 120 zł i po kompensacie za zdrapkę ustanawiającą cene na poziomie 90 złotych – dla mnie nie warto się szarpać.
          Mam zasadę: jeśli przy pierwszym kupionym przedmiocie na ali jest jakiś problem to skreślam go z listy dalszych zakupów.

          1. kamil/Endurorider.pl

            Niestety, z Ali nie zawsze wszystko wypali ;( Według mnie problem leży w klamce, potem przewodach a na końcu w zacisku. Oczywiście zakładam, że nie ma takich niespodzianek jak źle powiercone kanały olejowe. Twoja historia jest o tyle typowa, że często ludzie decydują się na zakup egzotycznych komponentów z myślą o wymianie klamki na Shimano i z tego co mi mówią to często jest to całkiem udane połączenie.

            Ciekawa kwestia z wyciekami z Shimano, bo ja nie miałem nigdy takiej sytuacji a moje 535 jeżdżą do tej pory, tfu tfu :]

            Szkoda, że nie pykło tym razem ale liczę po cichu że Chińczycy za chwilę „wynajdą” klamki, które generują odpowiednie ciśnienie w układzie :)

            1. Tomek

              Pracując w serwisie który był też shimano service center z szczającymi shimano miałem styczność 1-2 razy dziennie „w sezonie”, od 2012 roku gdy weszły nowe linie hebli. Od najtańszego 355 do xtr czy modeli 4 tłoczkowych. Między 2012 i 2018 miałem wszystkie modele z oferty S, poza xtr z servowave oraz zee i saintami. W sumie kilkadziesiąt zacisków z żywotnością od kilku dni do maks kilku miesięcy. Jestem średnio ciężki, żaden hebel nie był używany w terenie, żaden w innych warunkach niż płaska droga do i z pracy. Potem nie były używane w ogóle, jedynie zmontowane w drugim rowerze użytym może 5 razy rocznie. To było bardziej dla nich destrukcyjne niż używanie. Niejeżdżone zaciski xt zlały się 4 razy.
              W pracy ten sam problem był wybitnie uciążliwy dla pracy serwisu, w sezonie 1-2 sztuki do wymiany dziennie.
              Dopóki miałem gratis dostep do reklamacyjnych wymian to trudno. Ale w 2017 zmieniłem pracę i miejsce i szybki dostęp do zamienników się skończył. Ostatnie 3 sztuki shimano padły po 4 miesiącach, kolejny po dwóch jazdach, ostatni po 6 miesiącach. Podziękowałem shimano. Zmieniłem producenta na clarksa, srama i ostatecznie magurę. Nigdy więcej nie miałem problemów z shitmano.
              Przedstawiciel shimano stwierdził że firma wie i nic z tym robić nie zamierza. „Wymieniajcie”.
              Obecnie skalę problemu mam mniejszą, bo i pracuję samodzielnie ale i tak wymieniłem przez 3 lata kilkadziesiąt sztuk. W tym także kilkanaście szosowych.
              Zdarzały się zlane nowe w rowerach „z pudła” , dwie sztuki nowych zacisków wymienionych i zlanych.
              Obecnie jeśli ktoś przychodzi z hamulcami do wymiany nie oferuję shimano. Robię to tylko gdy klient koniecznie chce- wtedy oferuję montaż/wymianę jeśli sam je kupi. Na lokalnym rynku dystrybutor nie posiada z tej palety produktów praktycznie niczego na obecną chwilę, jedyna opcja to zakupy online, ebay czy Chiny. To mocno komplikuje rozwiązanie problemu, o dyskusyjnym zarobku nie wspominając.
              Zakup hebli Meroca miał być poszukiwaniem taniej ale nieawaryjnej alternatywy dla wszechobecnych tanich hydraulików shimano. Niestety pierwsze bliskie spotkanie 3 stopnia okazało się rozczarowujące. Mam mieszane uczucia co do kolejnego eksperymentu.
              Testuję obecnie na sobie zamienniki tłoczków w zajechanym zacisku slx, test potrwa kilka miesięcy i być może do wyższych modeli mtb i szosy użyję tego zamiast nowych zacisków. Przy niższych pozostaje wymiana na nową taniochę. Zaciski mt 410 są po 85 zeta, klocki dostępne lokalnie za 40-50,więc sam zacisk to też okolice 40. Jeśli od ceny odejmie się haracze dystry , sklepu to wychodzi że sam zacisk kosztuje z 10 zeta na pierwszym etapie :) to nie budzi przekonania że ma cokolwiek wspólnego z jakością 😁

              Dla pełnego obrazu: żaden człowiek z shimano nie wyraził żadnych wątpliwości na temat złej eksploatacji, braku serwisu czy jakiegokolwiek innego czynnika ludzkiego odpowiedzialnego za te problemy na etapie po przejęciu roweru przez klienta.
              Reklamując jedną sztukę kilka tygodni temu również nie usłyszałem żadnego pytania tylko „aha, to albo oddamy pieniądze albo wyślemy kolejny gdy będziemy mieli je znowu w ofercie”.
              Ps: miałem też 525, 535, 775 i stare xtry, żadnych problemów jak z nowymi. Rowery klientów ze starszymi shimano też wybitnie rzadko pojawiały się z powodu nieszczelności.
              Obecnie używam shigur na bazie klamek S z zaciskami mt5. Rekomendacja online, bardzo trafna. Jeżdżę z przednim, tylny na razie czeka na rzucenie ręcznika przez reanimowany chińskimi tłoczkami zacisk slx.

              1. kamil/Endurorider.pl

                Wiem, że aktualne najniższe serie hamulców Shimano były i są składane na odpierdol a do tego wadliwe egzemplarze nie są wyłapywane w montowniach więc to trafia do rowerów i serwisy muszą się z tym bujać na co dzień. Żadne z moich Shimano nie pociekły a zaciski cały czas pracują na oryginalnych uszczelkach łącznie z tymi, które naprawdę mają już kilka ładnych lat. Raz mi pociekł TRP, ale tutaj jestem skłonny wybaczyć bo zacisk był przygotowywany do malowania chemią więc być może dziabnąłem przy okazji uszczelkę :)

                Ja nadal jestem miło zaskoczony TRP, ale to nie są tanie i popularne hamulce tylko dedykowane drogie modele.

                Mam nadzieję, że wywaliłeś naprawdę tego zacisku bo wtedy możesz go połączyć z klamką shimano i dać znać jak to jeździ. Niestety wszystkie zamienniki z ali, które mają spełniać kryterium popularny i działający mają te samą charakterystykę i wszyscy mówią, że siła hamowania nie rzuca na kolana i jest na poziomie podstawowych modeli S. Jestem przekonany, że któreś hample z Ali okażą się fajne, ale niestety to wymaga sprawdzenia osobiście bo w tej kwestii ciężko o miarodajną opinię. Niewątpliwą zaletą takich egzotycznych hampli jest dostępność bo w fabryce wiedzą co mają na stanie i kiedy to wyślą.

                Tłoczki oraz ich uszczelki to nie problem bo to się da załatwić od ręki. Ja miałem ciężkiego wqrwa na avida kiedy okazało się, że nie ma części do klamki a tylko sama klamka, która była skandalicznie droga w tamtym czasie i wtedy wróciłem do Shimano.

                O Magurze się nie wypowiadam, ale opinie też nie są jednoznaczne więc znowu trzeba będzie sprawdzać ;)

                1. Tomek

                  Problem szczocha dotyczy absolutnie wszystkich modeli od altusa do xtr. Mialem praktycznie wszystko z kolekcji japończyków. Przerobiłem przez 21 lat masę hebli, Formule, Hujesy, Avidy, Sramy, Shimano, Clarksy, wynalazek Gianta, mph.
                  Pracę w serwisie zacząłem w 2009 roku. W 2012 pojawiły się nowe modele S. Przed 2012 nie mieliśmhy żadnych części zamiennych do hydraulików, poza zatyczkami do zbiorników hayesów hfx. W rowerach były nieawaryjne Shimano i gnijące Avidy, które trafiały w stanie agonalnym i wtedy się je wymieniało. Koszt serwisu był absurdalny, nawet bez ceny części.
                  A potem zaczęła się era Shimano. Wraz z nią stany magazynowe zacisków wzrosły z zera do kilkudzieisęciu sztuk, stale, i stale były potrzebne. Najpierw zdechły mi dwa 446, które reanimowałem dwa razy zaciskami. Potem im podziękowałem zastępując elixirem 1 i db1. W rowerze nr jeden założyłem xtry 980. Oba zaciski wymieniałem dwa razy, raz na xt raz na szosową wersję xt czyli 785r. Te drugie zlały się mimo że nie były użyte ani razu. Rower sprzedałem, nowy nabywca pozbył się siemano jako pierwszego elementu całości. W miejskim bajku wróciły Shimano, były w rowerze który trafił do odstrzału ze wzgledu na koszt serwisu i pozwolono mi go wziąć. Jeździłem na nim w sumie dwa lata. Szczochów miałem tyle ile palców dwóch dłoni. Zmieniłem pracę, uznałem że już nie opłaca mi się ciągle tego stawiać na nogi. Zmiana na Sramy z clarksami, problemów brak. Potem były Guide, łajno srama, ale nie robiły przynajmniej siku. ostatecznie nabyłem magury i zaimplantowałem im klamki shimano. Koniec problemów.
                  Masz nadzieję (chyba) że NIE wywaliłem zacisku Meroca. Owszem, hebel poszedł do śmieci. Nie widzę już od dawna sensu trzymania złomu. Miałem rowerowych rzeczy. MIałem w swojej rowerowej historii niewyobrażalne ilości części i gdybym miał je wszystkie trzymać albo reanimować – to nie dla mnie. Tym bardziej chiński hebel za stówę który zlał się jak japońskie guano. Powiedz mi – jaki ma to sens? Eksperyment był do pierwszego problemu, pojawił się po bardzo krótkim czasie. Paszoł won.
                  Hamulec nie miał żadnych pozytywów. Od nowości nie działał dobrze, nawet przyzwoicie, jak na czterotłok. Jestem osobą która nie lubi się bawić w śledztwa dlaczego coś się dzieje. Hebel to proste urządzenie i skoro te tanie badziewia jak np najtańsze siemano czy jakieś clarksy działają od początku lepiej niż to – ja nie mam cierpliwości. Rower w którym tego używam ma jeździć.
                  Hebel się zesikał. Trzeba zreanimować zacisk, czyli ogarnąć zamienniki. Nawet jeśli znajdę to trzeba to odpalić, załozyć nowe klocki – nie bawię się w odgruzowywanie zalanych bo z mojego doświadczenia wynik takich usiłowań jest dyskusyjny. Więc kupno kolejnych. Mogę wziąć na testy cokolwiek, ale może będzie tak dobre jak fabryczne, więc musiałbym kupić coś sprawdzonego. Te których używam kosztują 60 zeta. A jeśli znowu się zleje, bo nie tłoczki i uszczelki powodują wycieki tylko może tandetny korpus to znowu zrobi siku i koszt hebla wzrośnie z 100 do ponad 200 – z dwoma eksperymentalnymi zestawami klocków, których na co dzień nie mam na stanie, nie montuję też ludziom.
                  Powiedz, gdzie tu sens.
                  W jaki sposób da się to załatwić, jak twierdzisz, od ręki?

                  Magura – tektura – ichni materiał na korpusy klamek to parodia jakości dla hebli do cięzkich zastosowań. Cokolwiek by nie twierdzili, jakkolwiek by nie uzasadniali użycia – moim zdaniem żaden plastik nie jest materiałem na korpusy dźwigni hamulców. Można znaleźć wiele doświadczeń ludzi z tą tandetą. Po pierwsze lubi pękać, po drugie śruby mocujące obejmę to wkręty do mebli z Ikei, po trzecie korpus się poddaje i dzwignia ma miękki punkt docisku. A do tego jej ergonomia jest wybitnie sporna. I jeszcze konstrukcja jest taka że odpowietrzanie magur potrafi ludzi doprowadzać do pasji. Amputowałem obie klamki zastępując je shimano, które pod każdym powyższym względem są lepsze od tego szajsu. Shigury mają renomę bezproblemowych. Tandeta klamek Magury i ich legendarna trwałość znalazła odzwierciedlenie w moich doświadczeniach – obie sprzedałem za cenę 60 procent ceny całej mt5 w ciągu kilku dni od wystawienia. Mt5 po 400 zł sztuka minus 240 za klamkę, czyli zacisk z przewodem za 160 plus dzwignie Shimano po niecałe dwieście. Trudno znaleźć lepsze czterotłoki za 350.
                  W ciągu kilkunastu lat pracy jako mechanik nie spotkałem się z żadnym produktem żadnego producenta który byłby tak awaryjny i tak często problematyczny jak japońskie heble. O ile Sramy czy Avidy też zdychały to jednak zupełnie inaczej – w sposób przewidywalny. Na puchnących Juicy jeździłem miesiącami, wiedziałem że jest już tak se ale nawet wtedy działały. A Siemano – przyjeżdżałem do domu na sprawnych, wyjedżałem rano do pracy bez hebli. To masakrycznie irytujące i sprowadzające zaufanie do używanej rzeczy do zera.

                  1. kamil/Endurorider.pl

                    Zacząłem się zastanawiać czy nie problemowość Shimano, którymi ja się zajmowałem/zajmuję nie wynika stąd że wszystkie rozbierałem i składałem jak dla siebie. Być może tutaj jest przyczyna naszych zupełnie różnych doświadczeń z tą marką. Szczęśliwie (tfu, tfu) wszyscy, którzy zamienili Promaxy i inne potworności na podstawowe boxowe wersje shimano mają spokój i nic się nie dzieje. Rzecz jasna nie zamierzam bronić do upadłego japońskiej marki bo wiem, że to o czym piszesz to prawda i nie były to odosobnione sytuacje.

                    Każdą uszczelkę tłoczka można zrobić, poszukaj lokalnych prawdziwych specjalistów od uszczelnień i problem z głowy.

                    W zależności od rocznika i marki ciągle są jaja z częściami do hamulców. Jak wróciłem do shimano to klamka hamulcowa nowa była tańsza niż zestaw naprawczy do elixira, którego z resztą nie było gdzie kupić.

                    Też regularnie wyrzucam złom rowerowy, ale często gęsto zostawiam różne truchła bo nie raz i nie dwa mi tyłek uratowały w nagłej sytuacji. Jeżeli został Ci chiński zacisk to aż się prosi żeby go pożenić z klamką Shimano i zobaczyć co z tego wyjdzie. Czasami efekty są naprawdę niezłe.

                    Ostatnio z Magurą miałem do czynienia lata temu kiedy ich hamulec hydrauliczny miał jeden ruchomy tłoczek i zwał się bodajże Julie. Oczywiście pamiętam i wielbię Gustawa M, który potrafił zabić amortyzator :) U niemiaszków nie podoba mi się dzielenie dużego klocka na małe w 4 tłokach, natomiast nie mając styczności z jakością hamowania nie odzywam się w tej kwestii. Plastikowe klamki to durny pomysł i wątpię czy można z tym coś zrobić poza zmianą materiału na metal.

                    Dawno się wyleczyłem z bycia psychofanem danej marki i powtarzam: należy brać to co w danej chwili jest najlepsze do moich zastosowań i najlepiej jak będzie się nazywać chuju-muju bo cena jest o kilkadziesiąt procent niższa ;)

                    1. Tomek

                      Dorabianie uszczelek, reanimowanie Chińczyka…
                      Nie wiem czy mówimy o jednakowej sytuacji i warunkach.
                      Nie wiem co robisz zawodowo, jak pracujesz, czy jesteś „na pensji” czy pracujesz na stawki godzinowe. Załóżmy że prowadzisz swój biznes, serwis rowerowy. Załóżmy że masz 30 rowerów tygodniowo. Dwa dni wolne, 5 roboczych, po 6 sztuk dziennie.
                      I teraz masz do każdego z nich „dorabiać” coś. Np uszczelki do zacisków i każdy reanimować. Zrobił siku, więc pewności nie masz, gniazdo w zacisku, uszczelka, tłoczek. Chcesz po taniości, więc wymieniasz osobno to co mogło potencjalnie strzelić. Załóżmy że masz szczęście i to tylko uszczelki. Jak nie masz to może uszczelki i tłoczki, nawet jeśli wyglądają na zdrowe. A co jeśli ani to ani to tylko gniazdo w zacisku. Ale pewności nie masz więc robisz to drogą eliminacji. Trzy rzeczy potencjalnie, trzy serwisy zacisku, trzy zalewania nowym olejem. Wszystko poza pierwszym serwisem gratis, bo przecież nie policzysz klienta za robotę która nie wyszła za pierwszym i drugim razem. Do tego masz w pakiecie zaszczane klocki, które, przynajmniej ja, wymieniam jak hebel cieknie, bo nie chcę bawić się w Janusza.
                      Załóżmy że to zacisk np taki deore, za 100-150 zet.
                      Ile czasu poświęciłeś do tej pory na reanimację takiego badziewia? Myślisz że działając jako serwis będzie stać Cię na takie bawienie się, praktycznie gratisowe, bo za drugie i trzecie naprawianie tego szrotu nie zarobisz nic, nie zrobisz też nic za co mógłbyś zarobić.
                      Mnie każdorazowa rozkraka takiego hamulca kosztuje, przeliczeniowo, powiedzmy 300-400 złotych, licząć niezarobkowe godziny pracy serwisu. Ta kalkulacja wypada beznadziejnie.
                      Składanie prawilnie zacisków. Wyobrażasz sobie,że duży serwis mając powiedzmy 150 serwisów tygodniowo będzie poświęcał ileś godzin na przysposobienie cześci do użytku?… Ja nie.
                      Problem nieprzewidywalnej jakości rozwiązałem na trzy sposoby:
                      – sugeruję że nie podejmuję się reanimacji tego padła , z oczywistych powodów, oferuję zmianę na coś innego, co wg mnie nie robi niespodzianek. Kilka osób wybrało to rozwiązanie.
                      – oferuję wykonanie montażu zacisku kupionego samodzielnie przez klienta – bez konieczności zalatwiania kwestii reklamacyjnych
                      – montuję zacisk który mam, nowy, bez gwarancji na szczelność systemu i gwarancji na niego. To opcja wybierana najczęściej.
                      Nie spotkałem się z dezaprobatą ludzi dla mojego powdejścia, wręcz odwrotnie.
                      Moja sytuacja jako oferenta części jest identyczna od półtora roku jak każdego Kowalskiego z ulicy – nie współpracuję z dystrybutorami bo oni nie mają części. Jedyna szansa żeby móc pracować to dokonywanie zakupów w normalnych sklepach online, najczęściej za granicą. Ludzie wiedzą jak jest i gdy tłumaczę im że reklamacja w Niemczech, Francji czy Włoszech to rzecz koszmarnie upierdliwa to wykazują pełne zrozumienie. Do tej pory nikt nie wybrał opcji samodzielnych zakupów i nikt nie wrócił z roszczeniem z tytułu kolejnej awarii zacisku i domagania się reklamacyjnej wymiany. Co zrobiłbym jeśli ktoś by tak podszedł? Oczywiście, klient ma rację. Jednak w praktyce nikt nie zrobił żadnego problemu. Serwisy w okolicy nie potrafią zaoferować w takim przypadku żadnej usługi bo nie mają czym „robić”.

                      Odpalić ten chiński hebel z klamką Shimano. Ok – tylko już wspomniałem powyżej – jaką opłacalność ma taka rzeźba? Nawet jeśli bym go odpalił – na nowych dorobionych uszczelkach czy tłoczkach – to jaką opłacalność ma handlowanie tym jeśli zarabiasz wyjściowo na heblu tyle co nic a każda reanimacja to mnożenie kosztów?
                      A co do niemiaszka – czterotłok magury można nabyć fabrycznie w wersji mt5 z jednym klockiem na stronę lub mt7 z dwoma pojedyńczymi. Jeżdżę na zintegrowanych wersjach pod mt5, jeden zestaw osobnych miał dwie wady – lubił podzwaniać o tarczę i nabyty zestaw piskliwie reagował na używanie. Wróciłem do opcji łaczonej.

                    2. kamil/Endurorider.pl

                      Przy takim systemie prowadzeniu własnej działalności reanimacja się nie sprawdzi. Natomiast gdybyś zdecydował się na konsekwentne wprowadzenie jakiegoś produktu (bez względu na markę) to wtedy zatowarowanie się w uszczelki zacisków ma jak największy sens bo w razie awarii wymieniasz to co pociekło, składasz i jest po temacie.

                      Zdecydowanie preferuję jeden klocek na stronę zamiast dwóch.

                      Każda decyzja rodzi konsekwencje, które są wybitnie bolesna na własnej działalności więc wszelkie tematy trzeba dobrze przemyśleć PRZED a nie po. Jeżeli sytuacja nadal się nie uspokoi to będziesz zmuszony wrócić do gratów z ali bo nie będziesz miał czym handlować.

                  2. Tomek

                    Próbuję objąć umysłem te propozycje :)
                    Przedmiot dywagacji to chiński hamulec.
                    Nie wiem jaki sens w przypadku chęci sprzedawania jakiś zamienników za shitmano miałby ten produkt.
                    Załóżmy że oferujesz rzecz X, masz z nią jakiś problem, który generuje dużą ilość wymian. Szukasz zamiennika, który ma zastąpić oferowany towar, bez jego wady. Kupujesz zamiennik do testu./
                    1. Towar przychodzi lekko zadrapany, stawiając pod wątpliwość jakość kontroli u sprzedającego
                    2. Kupiony produkt w krótkim czasie okazuje się mieć w pierwszej nabytej sztuce identyczną wadę jak to co sprzedajesz a od tego chcesz się uwolnić.
                    3. Produkt działa w sposób niezadowalający, hamulec jest słaby.
                    4. Sprzedający w ramach rekompensaty za wadliwy towar oferuje Ci nie wymianę ale rabat 30 procent na kupno zamiennika.
                    5. Nawet gdybyś się mimo powyższego zdecydował (ja sobie nie wyobrażam w takim przypadku) to w jaki sposób ekonomicznie uzasadnione byłoby kupienie czegoś do czego musiałbyś się zaopatrzyć w części zamienne, nie dlatego że ulegają zuzyciu tylko dlatego że wyjściowy produkt jest wadliwy i ryzykujesz konieczność gwarancyjnych gratisowych napraw?
                    Nie wiem, być może mam pecha, ale jeśli towar zalicza wtopę przy pierszej sztuce to, przynajmniej dla mnie, eliminuje go nawet z prób doprowadzenia go do pożytku.

                    Co do bycia skazanym na Ali – to nie. Jak wspomniałem kulawe zaopatrzenie oferował rynek krajowy a nie europejski. Czytałem wiele narzekań ludzi że czegoś nie ma, tymczasem nie miałem sytuacji żeby czegoś nie było, jedyne co stało się koniecznością to szukanie w Europie. Zakładając że rzecz X nie jest u nikogo dostępna to klient i tak zaakceptuje w razie W konieczność czekania na towar z np Włoch, a dostawy były realizowane w ciągu maksymalnie tygodnia.
                    Sytuacja z ostatnich kilkunastu miesięcy zmusiła jedynie do większej elastyczności i starań dla pozyskania potrzebnych rzeczy.
                    Obecnie praktycznie wszytko mogę znaleźć na miejscu, chyba że desperacko usiłuję wykopać lepszą cenowo ofertę.

                    1. kamil/Endurorider.pl

                      Nie zrozumiałeś co miałem na myśli ;) Najpierw musisz trafić odpowiedni produkt z ali, które będzie nie gorszy niż shimano lub po założeniu klamki shimano będzie akceptowalny i dopiero wtedy, kiedy combo jest sprawdzone, można się bawić w części. Jest kilka(naście) różnych marek hampli na ali i któryś zapewne jest ok tylko, niestety, trzeba do tego dojść empirycznie bo inaczej się nie da.

                      O ile mnie pamięć nie myli to w oficjalnej dystrybucji uszczelki oraz tłoczki zacisków były wyłącznie do avida. Do shimano nie kojarzę takiego produktu w katalogu.

                      Jeżeli masz klientów, którzy bez szemrania płacą aktualne ceny za to co jest, czasami, dostępne to ok, ale ja w pewnej chwili powiedziałem stop. Nie wszystko na ali jest idealne, ale różnica w cenie to przepaść i jeżeli komuś się nie pali to czas dostawy też przestaje być problemem.

                    2. Tomasz

                      Jeśli mam wybrać między tanimi opcjami z Ali a np kiepską ale przynajmniej przyzwoitą opcją jaką jest level od srama to wybiorę to drugie. Cena jest o 40 procent wyższa niż „odpowiednik” na ali jednak jest „przewidywalnie” przeciętny bez niespodzianek.
                      Żeby przetestować chińczyki musiałbym parę takowych pomęczyć powiedźmy rok. Tylko nie mam jak bo jeżdżę obecnie jednym bajkiem w którym ich nie założę. Jedyna opcja to zrobienie eksperymentu na kimś ale mam mieszane odczucia :) obecnie oprócz hebli meroca w różnym kamuflażu pojawił sie na ali czterotłoczek ztto. Wygląda dziwne, ma wizualnie niestandardowe przyłącze przewodu do zacisku, korzysta z klocków z wyższych modeli shimano co oznacza raczej małe tłoczki co do średnicy. Nie rokuje to dobrze. Poza tym klamka wizualnie jest na 3 palce. Mocowania do kierownicy jak obejmy do rur :)

                    3. kamil/Endurorider.pl

                      Uroki Ali :) Oni wiedzą, że ich produkty muszą kompatybilne z najbardziej popularnymi na rynku stąd takie same klocki i bardzo często łatwa możliwość zamiany klamki. To jest jeden z tych tematów, który trzeba samemu rozpoznać i zweryfikować. Drogi na skróty nie znam w tym przypadku :)

    2. Tomek

      Obsługa klienta na 5+.
      Ja kupilem Aiona RC 29 w polskim sklepie. Fabrycznie mial luzy na goleniach. Po 50km po warszawskich chodnikach porysowaly sie golenie (nie wytarly – porysowaly). Odeslalem do sklepu, na rekojmie, sklep do dystrybutora (wiem ze nie powinno tak byc), a dustrybutor, ze to wynik normalnej eksploatacji. Sklep stanal okoniem i dystrybutor odeslal amor do Centrum Suntour na europe w DE. Tam wymienili gorne golenie, slizgi w dolnych i o dziwo tłumik. Amor wrócił i ma te same luzy jak miał fabrycznie. W zime zrobie kolejne 50km i zobaczymy co bedzie.
      Podsumowujac, chińczycy zwrócili ci pieniadze, u nas na to liczyc nie mozesz.

      1. kamil/Endurorider.pl

        Tomasz to jest zasługa Aliexpress… To samo w sobie jest całkiem zabawne bo kupujesz na drugim końcu świata i załatwiasz sprawy szybciej i mniej boleśnie niż na miejscu :/ W tej chwili naprawdę nie widzę sensu kupowania w PL poza jakimiś bardzo konkretnymi przypadkami.

        Długo się zastanawiałem nad Twoim przypadkiem i nic sensownego nie przychodzi mi do głowy, że trafiłeś lipną sztukę i praktycznie po wymianie widelca na nowy masz to samo ;(

  11. Olek

    Do ilu da się wyregulować skok amortyzatora? Da się zrobić z niego trekkinga 60-80 mm?

    1. kamil/Endurorider.pl

      Tak jak napisałem: 80/100/120 mm. Po co chcesz robić z widelca mtb trekkinga o skoku 60 mm? Kiedy odejmiesz 25% sagu z 60 mm i skoku zostanie tyle co nic. W takim wypadku lepiej kupić dedykowany widelec trekkingowy.

Podziel się swoją opinią

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze czytanie oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Więcej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close