Piaskowanie i malowanie zacisków hamulcowych

Pomimo tego, że tym razem opisuje graty samochodowe to proces dotyczący obróbki części, bez względu na materiał z jakiego są wykonane, będzie bliźniaczy. Jeżeli zastanawiasz się nad takim zabiegiem to przeczytaj bo nie wszystko jest takie oczywiste jak na pierwszy rzut oka.

TO NIE JEST INSTRUKCJA!

Poniższy tekst to nie jest instrukcja tylko historyjka z garażu żebyście mieli pojęcie jak to mniej więcej wygląda. Proszę traktować te publikację wyłącznie jako źródło rozrywki a nie poradnik krok po kroku.

A co to za hamulce?

To są kompletne zaciski od Audi do Audi Pawła. Oryginalnie hamulce są dużo mniejsze a to co chciał założyć pochodzi z modelu po lifcie z 3 litrowym silnikiem i pasuje do jego samochodu bez żadnego przerabiania czegokolwiek. Jak rzadko kiedy mamy prawdziwy plug&play. Jak większość projektów graty leżały już za długo w graciarni i od słowa do słowa powiedziałem, że mu to zrobię moją ghetto piaskarką. Jakiś czas temu pokazywałem Wam, że takie ustrojstwo jest w stanie piaskować małe części rowerowe więc, nazbyt optymistycznie, uznałem że i z tym sobie poradzę.

Co to ghetto piaskarka?

Jest to nic innego jak pistolet do przedmuchiwania z długą dyszą oraz mniejsza butelka po jakimś napoju 0,3l z dużym korkiem.

Na dyszy wycinamy otwór przez który grawitacyjnie wpada piasek z butelki a całość napędza 50l jedno tłokowy kompresor. Tak, to naprawdę działa. Owszem, idzie jak krew z nosa ale małe elementy da radę zrobić.

Największym problemem takiego rozwiązania jest to, że piasek wyrzucany z dyszy naprawdę napier….. po wszystkim i w każdym kierunku dlatego operator jest zawsze owinięty jak mumia i koniecznie musi mieć okulary ochronne.

Ghetto kabina do piaskowania?

No taki był plan. Skoro piasek jest poza jakąkolwiek kontrolą to chciałem to zmienić. Z uwagi na to, że nie mam miejsca na cokolwiek co przypomina prawdziwą kabinę do piaskowania postanowiłem zrobić coś co pozwoli mi działać wewnątrz garażu. W ten sposób powstała kabina do piaskowania ze starej szafki.

Plan był bardzo prosty: szafka będzie oklejona folią i prowizorycznie doszczelniona taśmą malarską. Do spustu piachu wykorzystałem otwory w plecach a urobek ma zbierać wiadro po tynku strukturalnym, którego używałem tutaj: https://www.endurorider.pl/jak-tanio-wyremontowac-garaz/

Swoją drogą ten piasek naprawdę się przydał w czasie ataków zimy więc nie warto wyrzucać, lepiej trzymać.

Plan był dobry, bo poszczególne elementy mieściły się w środku bez żadnego problemu.

I wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że części były za bardzo zapyziałe więc wszystko szło jak krew z nosa :( Niestety ghetto piaskarka słabo sobie radziła z takim tematem. Ilość moto godzi, którą musiałbym poświęcić na piaskowanie byłaby masakryczna, podobnie jak ilość piachu którą bym zużył.

Gdzie piaskować w Warszawie?

Wszyscy wiedzą jaki mam stosunek do polecania kogokolwiek, ale tym razem nie mam obaw. Jeżeli masz coś co wymaga obróbki ściernej to polecam www.stallove.pl Korzystałem z usług wcześniej i zawsze było ok, a różne przedmioty były bardzo dobrze obrobione i bez zniszczeń. Zakład znajduje się na ulic Jabłoni 14, 03-071 Warszawa.

Nie jest to najtańsza opcja, ale właściciel dokładnie wie co robi i dobiera materiał ścierny w zależności od tego na czym pracuje. Większość ludzi myśli, że piaskowanie to jest napieprzanie ścierniwem pod dużym ciśnieniem a prawda jest taka, że jest to znacznie bardziej skomplikowany proces gdzie naprawdę łatwo coś uszkodzić. Druga kwestia jest taka, że usługa jest wykonana bardzo starannie oraz dokładnie a nie tylko po wierzchu czyli wszystko to co się dało wyjąć zostało usunięte.

Oczywiście zaraz pojawi się pytanie o cenę i powtórzę za właścicielem: żadnych wycen bez oglądania przedmiotu bo dopiero na żywo widać co jest grane. Hamulce, które robiłem Pawłowi są naprawdę DUŻE więc siłą rzeczy wymagają czasu i materiału. W tym przypadku była to kwota rzędu 300 złotych, ale powtarzam z uporem maniaka, że trzeba pokazać na żywo co jest grane żeby mieć wiążącą ofertę. Czy to drogo? Przy takiej jakości usługi dla nas była to akceptowalna cena tym bardziej, że byłem spokojny o to, ze będzie to zrobione naprawdę fachowo i nic nie zginie.

Hamulce przed

No było syfiasto ;(

Hamulce po piaskowaniu w Stallove.pl

Zdjęcia to jedno, ale widok na żywo to coś zupełnie innego. Jarzma są z żeliwa a zacisk (na szczęście!) jest z aluminium a całość i tak waży tyle, że trzeba dobrze trzymać pudełko jak się to podnosi do góry :)

Zgodnie z moją prośbą małe elementy też zostały oczyszczone.

Co po piaskowaniu?

Najważniejsze żeby jak najszybciej pokryć surową powierzchnie podkładem epoksydowym. Ja używam Inter Troton Epoxy Primer 10:1

Podkład epoksydowy plus odrobina rozcieńczalnika dedykowanego do podkładów epoksydowych. Aby prawidłowo wymieszać potrzebny jest kubek z podziałką 10:1 więc zwróćcie uwagę czy kubek, który kupicie takową posiada.

Rzecz jasna przed jakimkolwiek malowaniem wszystko bardzo starannie odtłuszczam zmywaczem. Nie używam do tego celu nitro! Kiedy zmywacz odparuje suszę wszystko sprężonym powietrzem po czym kładę wszystkie elementy na kaloryfer żeby były ciepłe. W wypadku tych hamulców musiałem to robić partiami bo bałem się, że wszystko razem mi urwie grzejnik 0_o To jest naprawdę ważne żeby element malowany miał te 20* C.

Podkład epoksydowy jest super fajny bo bardzo ładnie wypełnia i wyrównuje wszelkie nierówności powierzchni. Dodatkowo szybko schnie i można malować mokre-na-mokre zgodnie z kartą techniczną producenta.

Absolutnie kluczowe jest to aby nakładać powłoki cienkimi warstwami zachowując odpowiednie odstępy czasowe.

Po uzyskaniu odpowiedniej powierzchni zostawiłem go na dwa dni żeby się w pełni utwardził. Jeżeli chcesz szlifować epoksyd na lustro to koniecznie sprawdź w karcie technicznej ile masz na to czasu bo w zależności od producenta są to różne wartości.

Kolor bazowy

Po pomalowaniu wszystkiego epoksydem dałem mu czas na wyschnięcie. Dobrej jakości podkład jest gładki, równy i twardy więc malowanie bazą jest przyjemne. Tak, można malować podkład epoksydowy bezpośrednio kolorem i ta informacja też jest zawarta w karcie technicznej produktu. Zacisk po lewej jeszcze w epoksydzie przed kolorem.

Z uwagi na ciemny kolor samochodu wszystko pomalowałem na czarno. Szczęśliwie miałem resztkę farby gotowej do natrysku, którą kupiłem w PHU Stekam. Ponieważ ona stała jakiś czas, to musiałem do niej dolać do niej rozcieńczalnika i było po krzyku.

Samo malowanie bazą jest proste, ale trzeba się mieć na baczności bo też da się zrobić zaciek a tego naprawdę nie chcemy. Jak zwykle jedziemy cienkimi warstwami. Baza, której użyłem kryje bardzo dobrze i nie miałem nigdy sytuacji żeby muszę robić ileś przejść bo podkład ciągle wyłazi.

Pokrywanie kolorem bazowym jest jedną z szybszych czynności bo farba wysycha dosłownie w 15 minut w 20*C.

Bezbarwny

Lakier bezbarwny wyciąga głębię koloru oraz chroni przed UV i uszkodzeniami mechanicznymi. Bez wątpienia jest to najtrudniejszy moment całego malowania. Uwierz mi na słowo, że to właśnie klar pokaże Ci raz dwa gdzie jest Twoje miejsce i że to wcale nie jest takie łatwe jak na YT. Dla mnie jest to najbardziej stresujące chwile.

Poniżej element pociągnięty bezbarwnym.

Tym razem użyłem lakieru bezbarwnego Novol Ultra Klarlack 400 i jestem zadowolony.

Lakierem dobrze się pracuje i udało mi się uniknąć zacieków a przy innym produkcie myślałem, że będę płakał bo tamten lakier był rzadszy od wody i nie byłem w stanie nad tym zapanować.

Wbrew instrukcji producenta, którą zawsze czytam i najczęściej stosuję, zrobiłem po swojemu czyli cienkie warstwy plus czas na przeschnięcie. Chodziło mi o to żeby naprawdę porządnie zabezpieczyć wszystko bezbarwnym tak żeby to wyglądało fajnie tak długo jak się da.

Teraz bardzo ważna uwaga: lakier bezbarwny potrafi zmienić średnicę wew. malowanego elementu. Przekonałem się o tym kiedy wymalowałem sobie środek wspornika kierownicy a potem rura sterowa nie chciał wejść do środka i trzeba było się chemicznie pozbyć klaru. Właśnie dlatego trzeba bardzo uważać w miejscach gdzie elementy są pasowane do siebie oraz tam gdzie klocki hamulcowe pracują w jarzmie. Gdybym nawalił tam klaru to istnieje realna szansa, że w chwili montażu klocki po prostu się nie zmieszczą.

Uwierz mi na słowo, że choć to brzmi dziwnie to naprawdę trzeba na to zwrócić uwagę.

Kolejna ultra ważna rzecz: lakier bezbarwny jest jak mgła i rozpylony w pomieszczeniu po prostu stoi. Robi się sino no i siłą rzeczy cały przykurz maluje to na co spadnie. Wyśmienicie przylega do wszelkich wyświetlaczy na telefonach.

Z uwagi na to, że jest to ostatnia powłoka to naprawdę trzeba uważać żeby niczego nie dotknąć bo będą ślady. Znaczy to dokładnie tyle, że malowany element musi być mocowany tak żeby dało się podejść z każdej strony. Przy takich byczych jarzmach to naprawdę nie było łatwe.

To już prawie koniec

Po bezbarwnym zostawiłem wszystko na kilka dni tak klar żeby on naprawdę dobrze wysechł dopiero wtedy wziąłem się za montaż.

Tak mi wyszły zaciski.

Miałem do dyspozycji zestaw naprawczy czyli quad ring od tłoczka oraz nowe osłonę plus gumki etc.

W czasie malowania tłoczki były na maksa wciśnięte oraz zabezpieczone taśmą więc odrobina epoksydu na krawędzi to żaden problem.

Tłoczek ostrożnie wypchnąłem powietrzem, uważając żeby sobie paluchów nie połamać, więc wyszedł bez problemu. Fajnie, że nie było na nim żadnych wżerów. Tutaj zdjęcie z przyszłości kiedy jest już posmarowany pastą hamulcową przed montażem.

Wyjęcie uszczelki ze środka zacisku i zamiana na nową to dosłownie moment. Tak, wytarłem starego DOTa za środka :)

Jeżeli kusi Cie żeby włożyć tłoczek to poczekaj bo teraz najbardziej wqrwiająca część czyli montaż osłony gumowej tłoczka.

Początkowo chciałem to zrobić w taki sposób, ale to się nie sprawdza.

Osłona gumowa musi być założona najpierw na zacisk a dopiero później idzie tłoczek. Wygląda prosto? No, niestety nie jest a założenie kondona zajmuje kilkanaście minut bo naprawdę jest ciężko aby ta harmonijka ładnie usiadła na zacisku. Jest to celowy zabieg producenta, który ma zapobiegać odsłonięciu tłoczka przy maksymalnym wysunięciu – gumka musi się trzymać. Kiedy w końcu uporasz się z tą ******* nie zapomnij posmarować gumki od środka pastą hamulcową. To pomoże chronić tłoczek zapieczeniem i przedłuży żywotność samej osłony.

Dopiero teraz wkładam tłoczek i stosuję sposób Prof Chrisa czyli z wyczuciem dmucham powietrzem do zacisku jednocześnie naciskając z góry tłoczkiem, gumowa osłona się rozwija i wtedy wpycham tłoczek do środka. Być może z opisu brzmi to dziwnie, ale działa i po kilku próbach wszystko siedzi.

Zgodnie ze sztuką wszelkie prowadnice wkręcam na niebieski klej. Nie dawaj go za dużo!

Ciekawostka: prowadnica ma gniazdo na imbus w rozmiarze 7mm. Spotkałem się z tym wcześniej kilka razy i miałem taki klucz, ale zapewniam Cię, że w podstawowym zestawie nie uświadczysz tego rozmiaru :)

Krótkie śrubki na końcach, długa w środku. Też na klej. Długą śrubę posmarowałem pastą miedzianą tam gdzie nie ma gwintu.

Wszelkie elementy gumowe traktuję pastą do hamulców i nigdy nie montuję na sucho.

Przewody miedziane

Nie zawsze, ale często jest tak że przewody metalowe wychodzą z zacisku i dopiero wtedy łączą się z przewodem elastycznym. W tyn wypadku tak jest zatem stary przewód metalowy został zastąpiony miedzianym. W każdym sklepie z hamulcami sprzedają takie rzeczy, w Warszawie http://www.carix.pl/ ma to zawsze na ladzie. Oryginały były nieco krótsze niż 30 cm które kupiłem więc zastosowałem następującą technikę: uzbroiłem zacisk w blaszkę trzymającą przewód elastyczny i dopiero wtedy zacząłem doginać przewody metalowe starając się unikać wszelkich możliwych załamań.

Estetyka to jedno, ale im łagodniejsze łuki tym mniej potencjalnych problemów w czasie zalewania zacisków płynem hamulcowym.

Tak to wyszło.

Niby jest ok, jednak mam pewien niedosyt że zamiast 30 cm trzeba było poprosić o nieco krótsze to może jeszcze ładniej bym je ułożył. Mając to na uwadze nie malowałem przewodów miedzianych, ale gdybym miał pewność że nie będzie konieczności ich ruszać pewnie bym je pomalował jak i resztę pomimo tego, że nikt ich nigdy nie zobaczy.

Na zdjęciach ciężko znaleźć skalę więc wrzucam jeszcze jedno z czymś co pozwoli pokazać jak duże są te hamulce ;)

Końcowe uwagi

Zawsze używam maski lakierniczej Secura 2000 w wersji do lakierowania. Bez niej nie byłbym w stanie nic zrobić bo cała chemia śmierdzi prze potwornie. Od razu polecam kupić do niej dodatkowe osłony na filtry bo po góra dwóch malowaniach one są do wyrzucenia a są tańsze niż same filtry.

Nie napiszę, którego pistoletu mini używam bo to jest badziew i nie chcę żeby ktokolwiek go kupował. Mój typ to Star Mini HVLP SV-106T 1,2mm (kod produktu: SV-106T-12G) Jak był za 200 PLN to mi było szkoda a teraz kosztuje 420 zł :| ale docelowo chcę go mieć.

Rękawiczki jednorazowe to podstawa!

Tak jak napisałem na początku, to NIE jest instrukcja krok po kroku tylko historyjka z garażu. Bardzo dużo detali jest pominiętych, ale jeszcze do tego wrócę jak już będę miał docelowy pistolet.

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

Avatar photo

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

Podziel się swoją opinią