Trendy czyli jak przemysł rowerowy będzie Cie chciał wy*****ć w 2020r.

Pomimo tego, że [teoretycznie] wszyscy wiedzą iż określenie takie jak “aktualny standard” to tylko i wyłącznie wymysł marketingowego bełkotu to ludzie się na to łapią i jeszcze są z tego powodu szczęśliwi. Ja tego nigdy nie zrozumiem, ale zawsze w takiej chwili przypominam sobie jedną z najważniejszych mądrości ludzkości, która jest niezmiennie aktualna od zarania dziejów czyli: jedzmy gówno, miliony much nie mogą się mylić!

Boost 148

Ten nie taki nowy a jednak jeszcze świeży “standard” miał zapewnić same plusy oraz inne ficzery. Prawda jest taka, że przy różnicy 6mm na dwie strony w stosunku do osi 142mm żadnej rewolucji nie było poza tym, że trzeba było zmienić ramę oraz piastę więc ludzie dostali ataku qrwicy i zaczęli się na serio buntować. Przemysł rowerowy poczuł, że zaczyna przeginać więc od razu we wszystkich publikacjach na stronach takich jak pinkbike zniknęło określenie Boost i została tylko “oś o szerokości 148mm”

Niewątpliwie dużo ludzi dało się zrobić w ciula i zmieniło ramy/rower po to aby być na wszelki wypadek na bieżąco, ale mam dla nich złą wiadomość: spanikowaliście za wcześnie. Dlaczego? Ponieważ to na co warto czekać to popularyzacja piast z osią 157mm, która to piasta zostanie pożeniona z ramą z suportem szerokim na 73mm czyli dokładnie tak jak to zrobili ludzie z Knolly https://www.knollybikes.com/engineering Oczywiście 157mm to nie jest żadna nowość bo ten rozmiar piast jest znany od lat więc :>

Bez wątpienia rozmiar 157 jest tym czym była oś 20mm w amortyzatorach przednich czyli autentycznie najlepszym rozwiązaniem.

Kolejnym mitem jest to, że boost miał zapewnić mocniejsze koło przez szerszy rozstaw kołnierzy piasty. Kluczowym elementem w budowie mocnego koła jest człowiek, który je zaplata oraz dobór odpowiedniej obręczy oraz szprych. Profesjonalista zrobi Ci wybitnie żywotne koło nawet z osią 135mm o ile nie wymyślisz sobie ultra lekkiego zestawu, który potem będzie ujeżdżany przez pozbawionego finezji knura.

Prawidłowo zaprojektowana rama do osi 142mm bez problemu przyjmuje oponę 2,4″ na szerokiej obręczy i nic się nie dzieje, ale do tego potrzeba inżyniera a nie samouka. Skąd to wiem? Bo mam dwie takie ramy i jest dobrze.

Koła 24″ i 26″ NIE UMARŁY!

Muszę to przyznać: przemysł na tyle skutecznie ograniczył masowy dostęp do ram oraz widelców 26″ przez ostatnie trzy lata, że sam zacząłem myśleć iż jest pozamiatane i przeszedłem na 27,5″. Pomimo tego nie pozbyłem się moich leżaków 26″ bo pod skórą czułem, że oni sobie nie pozwolą na odcięcie jakiejkolwiek gałęzi, która daje zysk. I miałem rację. Jak to? Prosto: koła 26 oraz 24 wracają jako rozmiar w rowerach dziecięcych/młodzieżowych. Miło, że ktoś się w końcu ulitował i przestał katować dzieci rowerami z kołami 29″ żeby było na zapas bo on szybko rośnie. Wiem, że rodzice naprawdę mają ważniejsze wydatki, ale zmuszanie do jazdy na rowerze z którego nie jest się w stanie dotknąć ziemi bez wciśnięcia worka z orzechami do jamy brzusznej to jest po prostu barbarzyństwo. Zamiast działać w myśl zasady zastaw się a postaw się lepiej kupić używkę a zastawiać się na rower, który wiadomo że będzie służył czas jakiś a nie najbliższe półtora roku.

Oczywiście jak zawsze mamy bardzo tanie wersje, ale mamy też firmowy prawdziwe amortyzatory, w których jedyną różnicą od wersji dorosłej jest twardość sprężyn bądź delikatniejsze tłumienie. Gwarantuję Wam, że sam odlew goleni, rura sterowa czy inne komponenty odpowiadające za wytrzymałość są dokładnie takie same. Obydwie te rzeczy na pewno da się obejść. To co jest występuje jako OEM pojawi się też w detalu więc jeżeli masz rower 26″ to prędzej czy później trafisz do niego fajny amor zatem nie pozbywaj się “małych kółek” za bezcen.

Koła 27,5″ NIE UMARŁY!

Kiedy zostaliśmy zmuszeni do przejścia na 650B to myślałem, że przez chwilę będzie spokój, ale byłem w błędzie.

W ciągu ostatnich dwóch, no może trzech lat, przemysłowi rowerowemu udało się wmówić prawie wszystkim, że musisz po raz kolejny zmienić koła i tym razem na 29″ bo te małe to w zasadzie nie jeżdżą. I znowu trafiła się grupa, całkiem pokaźna zresztą, która rzuciła się na nowy standard. Widać to przede wszystkim w USiA bo Europa jest bardziej zachowawcza. Koła 29″ mają swoje zalety, ale na pewno nie są dla wszystkich i nie jest to kwestia wzrostu rowerzysty! Nie dajmy się zwariować i spokojnie czekajmy na graty 27,5″ w dobrych cenach bo na pewno ich nie zabraknie.

Koła plus UMARŁY

Koła w rozmiarze plus to była porażka od początku. Opony nie były w rozmiarze z tłustego roweru, ale miały niewiele mniejsze opory toczenia oraz ciężar. Lubimy szerokie opony, ale nie aż tak. Kto to kupił ten może poczuć się wyjątkowo bo dużo tego nie jeździ. Książkowy przykład na sztucznie stworzoną niszę, której nikt nigdy tak naprawdę nie chciał. Pojawiły się z hukiem, ale odeszły bardzo cichutko.

Kup pan pomieszane koła

Skoro są ludzie, którzy zostali przy 650B oraz tacy, którzy dali się namówić na 29″ to trzeba było coś zrobić aby znowu zwiększyć sprzedaż zatem przemysł rowerowy chce żebyś w tym roku kupił nowy rower gdzie z tyłu masz 27,5″ a z przodu 29″. Czy to ma sens od strony technicznej? Marketingowcy bez problemu wmówią Ci, że tak ale czy ja chciałbym mieć w jednym rowerze dwa rozmiary kół? Prawdę mówiąc kompletnie nie czuję takiej potrzeby i nie chcę kolejnej komplikacji w postaci dwóch rozmiarów, kół, dętek i opon w jednym rowerze. Za chwilę z przodu każą założyć 31,5″ oraz 30″ z tyłu. Wszystko okraszone odpowiednim marketingowym bełkotem wiec po co się pchać w stare standardy mieszane skoro zaraz będą nowe lepsze pomysły na drenaż konta.

Przednia przerzutka czyli napęd 2x ma się dobrze

Shimano Side Swing działa tak dobrze jak żadna przerzutka nigdy wcześniej więc nie daj się zbałamucić, że musisz przejść na napęd 1x. BO NIE MUSISZ.

Shimano Side Swing

Dla mnie 2x 22/32+9/10sp (max 36) w zupełności wystarcza do jazdy w Górach. Jak nie jestem w stanie podjechać to znaczy, że wina jest po mojej stronie bo nie mam siły/wytrzymałości/techniki albo wszystkiego na raz. Zmiana na napęd 1x wcale nie sprawi, że Twoje braki w jakiejkolwiek dziedzinie znikną. Poza tym rower wygląda dużo lepiej bez największego koła łańcuchowego kasety w rozmiarze talerza obiadowego. W szeroko pojętym przemyśle (nie rowerowym) wszyscy starają się aby łańcuch pracował możliwie w linii prostej i zdaje się, że tylko przemysł rowerowy dorobił się dzieła sztuki, które pomimo bardzo dużych przekosów ma deklarowaną trwałość taką samą, albo i lepszą w ich mniemaniu, niż w napędzie 2x.

Zaciski cztero tłoczkowe w końcu dla mas

Od zawsze powtarzałem, że najlepsze hamulce mają zaciski cztero tłoczkowe. I miałem rację!

Nadal uważam moje https://www.endurorider.pl/shimano-saint-br-m810-zacisk-hamulca/ za naprawdę świetne i w dalszym ciągu całkowicie bezawaryjne! Po tylu latach wszystko nadal w oryginale bez żadnych wycieków etc. W tej chwili praktycznie w każdej grupie osprzętu takowe 4 tłoki występują i powiem to jeszcze raz: warto dołożyć do takiej wersji. One są po prostu lepsze. Dlaczego np. Shimano tak długo zwlekało? Bo chcieli wyeksploatować linię dwu tłoczkową do samego końca. I to im się udało.

Kierownica 35mm

Kiedy marketingowiec po prostu musiał coś wymyślić a nie widział co by to miało być. Kompletna bzdura. Od wielu lat używam 31,8mm i ani razu nie poczułem żeby zabrakło mi sztywności więc naprawdę nie widzę żadnego realnego usprawiedliwienia dla tej średnicy i zastrzegam, że nie mówię o najdroższych komponentach tylko o czymś co się jakkolwiek nazywa.

Tarcza hamulcowa 220mm pomściła 203mm

Shimano wprowadzając tarcze IceTech chciało zmusić nas do przejścia na rozmiary do 180mm max, zwłaszcza z tyłu. Jakkolwiek pomysł na kanapkową konstrukcję łączącą zalety różnych metali nie był zły to z realizacją było różnie albowiem okazało się, że materiał się po prostu rozwarstwiał. Ja jestem wielbicielem rozmiaru 203mm oraz https://www.endurorider.pl/plywajace-tarcze-hamulcowe-icestop/ bo takie kombo zapewnia mi ogrom pojemności cieplnej, która gwarantuje sprawne działanie hamulców do samego końca. Głównie mojego bo kiedy lecę w glebę jak dzik w pomidory, to problem przegrzewania się układu automatycznie schodzi na drugi plan. Producenci z radością przystali na pomysł 180mm max i coraz mniej ram akceptuje duże tarcze 203mm co po raz nie wiem który jest radośnie tańsze w produkcji, ale o tym aspekcie znowu nikt nic nie mówi. Ku mojej ogromnej radości nastąpił zwrot akcji i teraz coraz częściej widać tarcze hamulcowe w rozmiarze 220mm lub nawet 246mm. Przy takiej ilości materiału można zastosować zwykłą tarczę jednoczęściową tym bardziej, że wzrosła jej grubość. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma i każda rama znowu będzie mogła przyjąć 203mm z tyłu. Tak duże dyski nie są każdemu potrzebne, ale chodzi o wolność wyboru i to jest to co się naprawdę liczy.

Pojazdy z napędem elektrycznym, o których przemysł rowerowy usiłuje Ci wmówić, że są rowerami górskimi

Najgorsze zostawiłem na sam koniec. Zacznijmy od tego co najważniejsze: to nie są rowery! To są pojazdy z silnikiem elektrycznym a rower to coś co jest napędzane wyłącznie siłą ludzkich mięśni. I tylko mięśni. Bez względu na to jak bardzo będą się starali mi to wmówić to dla mnie to nigdy nie będą rowery.

Dlaczego ich tak nie cierpię? Po pierwsze: ceny są po prostu niedorzeczne! Dwukołowy pojazd elektryczny w cenie samochodu?! Po drugie: one służą usprawiedliwianiu lenistwa oraz legalizują kłamstwo. Jak? To proste: jeżdżę na elektrycznym bo jestem za słaby żeby gdzieś podjechać etc. Brak siły na jazdę to efekt własnych wyborów i powinno się ponosić konsekwencje tych decyzji. Tak po prostu. Po trzecie: wystarczy wpisać w google hasło “speedbox 2” i wyskakuje ściągacz kagańca do pojazdów elektrycznych. Kosztuje to prawie 700 PLN i pozwala na rozpędzenie pojazdu elektrycznego do 50 km/h co przy ciężarze tych pojazdów połączonym z IQ przeciętnego użytkownika jest idealną receptą na katastrofę. Właśnie dlatego coraz głośniej na całym świecie mówi się o ograniczeniu dostępu tych pojazdów elektrycznych do szlaków dla rowerów górskich.

Pomysł na pojazd elektryczny, który udaje rower miejski/rekreacyjny jest ok i tak długo jak nikt nie będzie grzebał przy limitach prędkości to jestem w stanie to zaakceptować. Dlaczego? Ponieważ miałem okazję rozmawiać z Panią, która poruszała się takowym ustrojstwem w Górach, ale po drogach asfaltowych/gruntowych i to naprawdę działało z sensem. Jeździła spokojnie, ale więcej niż na samych mięśniach i to było fajne. Aż miło było posłuchać Pani, która z wypiekami opowiada “jak tam jest pięknie!” a dojechała tam głównie dzięki elektryczności. Elektryczności, która powstała ze spalania węgla, ale mniejsza z tym.

To czego nigdy nie zaakceptuję to zdrowe osoby bez medycznych przeciwwskazań, które są po prostu leniwe i chcą żeby wszystko przychodziło łatwiej więc wspomagają się elektrycznością bez kagańca w pojeździe udającym rower górski, ważącym kilkadziesiąt kilogramów. Ludzie to podły gatunek, który ze swojej natury jest leniwy do granic możliwości więc tym bardziej sprzedawanie pojazdów elektrycznych udających rowery górskie które jeszcze bardziej ułatwiają jazdę budzi mój ogromny sprzeciw. W tej chwili na wszystkich popularnych stronach dotyczących autentycznych rowerów górskich jest zmasowany zalew marketingowego gówna, które wszystkimi znanymi sposobami stara się usprawiedliwić i rozpropagować pojazdy elektryczne udające rowery górskie. Pomimo tego, że ja nie zmienię zdania w tej kwestii to wiem, że ludzie łykną to jak pelikany bo smutny fakt jest taki, że na produkcji w/w firmy zarabiają w tej chwili najlepiej i prognozują największy wzrost sprzedaży więc mają o co walczyć. Jedynym pozytywnym aspektem tej sytuacji jest fakt, że tarcze hamulcowe 220mm i większe są robione specjalnie po to żeby to pojazdy jakość spowolnić.

O co tak naprawdę chodzi?

Chodzi o to abyście nie dali się zwariować. Naprawdę ostatnio marketingowy bełkot jest wybitnie aktywny i robi ludziom wodę z mózgu. Jeżeli masz rower, na którym dobrze Ci się jeździ to nie daj się wmanewrować w fałszywe, niczym realnym nie uzasadnionym parcie na zmianę sprzętu. Jeżeli jesteś normalną osobą (a przynajmniej w moich kategoriach) to Twój rower i reszta gratów są dla Ciebie a nie dla znajomych. Idealnym przykładem takiej sytuacji była moja rozmowa z Piotrem (którego serdecznie pozdrawiam!:) dotycząca pewnego amora. Koniec końców jest taki, że został kupiony DT exc 150 z osią 9mm i wagą ok 1,5kg przy skoku 150mm. Nowy leżak magazynowy za bardzo dobrą cenę. Czy ja bym go kupił? Nie, ale to nie ja na nim jeżdżę więc dla tych zastosowań o których Piotr mi pisał jego wybór jest świetny. I właśnie tak powinno być. Jeździsz/kupujesz to co Tobie jest potrzebne a nie to co każe Ci kupować komercyjna rozgłośnia marketingowego bełkotu. Nie dajmy się zwariować.

Nie pompuj niepotrzebnie kasy w sprzęt. Wydaj to na wyjazd w Góry!

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

kamil/Endurorider.pl

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

20 komentarzy do “Trendy czyli jak przemysł rowerowy będzie Cie chciał wy*****ć w 2020r.”

  1. Sati

    “Święte” słowa. Popieram w całej rozciągłości. Jako stary dinozaur pamiętam lata 90-te kiedy Shimano upgradeowało grupy osprzętu co kilka lat. Dzisiaj nie zdążę się obejrzeć a minęły dwie generacje – a znany każdemu tytuł prenumeruję w papierze od lat. I dlatego nie mam problemu z moją spawaną bodajże trzykrotnie ramą Merida Matts Speed z 2004, którą sam obwiesiłem osprzętem, sam serwisuję i co jakiś czas upgraduję.
    Pozdrawiam [samodzielnie myślących 😁. I Kamila 😎.

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Dziękuję ;)

      Ja nadal mam w garażu tę ramę https://www.endurorider.pl/merida-matts-90/ :) Jakość wykonania i trwałość do tej pory rzuca mnie na kolana *_*

  2. Tomek

    Cześć, ja nadal trzymam swoj.rowerek 26 na bialo czerwonej ramie Kross Level A4 2006 i z żółta Reba Team. Jest super zwinny, lekki. 26 cali napewno nie umarlo. Myslalem.nawet o kupnie fulla Trance 2011, ale dalem.juz spokoj.

    Nie zgodze sie tylko z jednym w artykule – Plusy. Nie uwazam, ze to byla slepa uliczka – przy mojej wadze powyzej 110kg i ponad 190cm wzrostu wreszcie poczulem, co to przyczepnosc. Czyli to czym kazdy rowerzysta o wadze ponizej 100kg cieszy sie na codzien. Polubilem to do tego stopnia, ze zakupilem kolejna rame – Authora Versus aby zobaczyc jak to bedzie na.plusie HT z napedem 2×9. Czuje ze bedzie hit.

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Brakowało Ci przyczepności przy zwykłych oponach rzędu 2,5″? Ciekawe jak by Ci się jeździło na fat bikeu :)

      Jeżeli pasują Ci plusy i chcesz iść tą drogą to musisz się liczyć z tym, że nie będzie szału jeżeli chodzi o wybór części do takiego roweru. Jakkolwiek wydaje się, że plusy powstały dokładnie dla Ciebie to jednak w szerszym spektrum to się nie przyjęło więc bądź czujny jeżeli chodzi o dostępność gratów.

      2×9 będzie super i będzie Pan zadowolony :)

  3. Tomek

    Nie bylo mi dane sprobowac przyczepnosci opon 2.5 na 26 cali (minionow DH nie licze) bo z tego co wiem, to ne.ma zadnych nie-hardkorowych opon w tym rozmiarze. Lubie 26 za zwinnosc, ale jednak siedzi mi sie troche nad rowerem m.in. przez krotkie glowki ramy rowerow 26 itp. (Wyjatek to G. Trance 2010 XL). W plusach wszystkie problemy wydaja sie nie istniec.

    Jesli chodzi o graty, to chyba jedynie z czym trzeba sie liczyc to problem przedniego amora. RST Rogue daje rade, w ostatecznosci trzeba bedzie kupic Yari albo Lyrika liczac ze beda tak trwale jak reba. Piast 148 i 110 bedzie tylko wiecej. Troche jest bieda z korbami 2×9 2×10 ale da sie kupic a to sie nie psuje :).

    Myslalem o jakims facie, ale ciezko o cos XL na.oponach 4.8 w dobrej cenie. Mysle o 3.25 do plusa ale zobacze czy wejdzie jak zloze HT

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Kiedyś były 3.0 26″, ale albo hardkory albo typowe asfalty więc to się de facto nie liczy ;)

      Wiedząc, że jesteś w niszy naucz się samodzielnie serwisować amortyzator bez względu na to co kupisz i skróć konkretnie interwały serwisowe a widelec na pewno odwdzięczy się znacznie dłuższym okresem przydatności do spożycia. Z uwagi na Twój wzrost myślę, że docelowo skończysz na ramie robionej na zamówienie i wtedy dopiero będziesz miał naprawdę spokój bez względu na to czy to będzie plus czy fat.

      Korbami się nie przejmuj bo zawsze się coś dobierze w wersji 2x :)

  4. Karbon

    A co poleciłbyś nowicjuszowi w świecie MTB? Na przykład mieszkającemu w Warszawie czterdziestolatkowi :) Ciągnie mnie w Beskidy o których tak pięknie piszesz, jednak na codzień pozostaje zieleń wokół miasta stołecznego. Lubię to co piszesz, jak widzisz i w ogóle cieszę się, że się Tobie chce – bo baaardzo inspirujesz. Dłubanie przy rowerach mi nie straszne. Stare maszyny są dla mnie jak najbardziej OK. Tylko wszędzie marketingowcy piszą o NOWEJ geometrii rowerów górskich. Piszą o tym w taki sposób, że pod skórą czuję, że na starych rowerach MTB w ogóle nie da się jeździć. Mam 188cm wzrostu, 66kg wagi, to co czuję na tę chwilę to trailowy rower HT, koła 27,5, dwa blaty z przodu, no i szerokość opon… Czy 2.8 to już przesada?

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Zajrzyj do https://www.endurorider.pl/enduropedia/ i poczytaj o wysięgu (reach) Potem pochodź po sklepach i znajdź rower na którym się dobrze czujesz i napisz do mnie to na tej podstawie postaramy się coś wybrać sensownego. Bez względu na wszystko na pewno nie polecę Ci nic z firmy, która sprzedała mi najgorszą sztywną ramę jaką kiedykolwiek miałem – reszta jak najbardziej.

      Dla mnie (i dla Ciebie też) współczesna geometria jest ważna z jednego względu: ramy w końcu są odpowiednio długie więc jest miejsce dla wysokich. Nowe kąty rury podsiodłowej (stromy) oraz główki ramy (płaski) mają swoje zalety, ale prawda jest taka że jeżeli się zmieścisz na jakimś rowerze to z czasem nauczysz się na nim jeździć bez względu na to jakie są wartości tych kątów.

      Na tym etapie skup się na tym żeby znaleźć rower, na którym się dobrze czujesz i byłoby naprawdę dobrze gdyby był od producenta, który udostępnia geometrię na swojej stronie. Opona 2,5″ spokojnie wystarczy, ale czym więcej miejsca na gumową lochę tym lepiej :)

      Jak to zwalczymy to wypad w Beskidy będzie tylko kwestią organizacyjną :)

  5. Konrad

    Fakt Boost jest kolejnym standardem, może nie był jakąś rewolucją. Ale na pewno jest bardziej sensowny niż 142mm.
    Co do kół 26 to myślę, że nie znikną, ale na pewno wybór jest mniejszy niż kiedyś. Na przykład część opon nie jest już oferowana pod koło 26, a nowe które się pojawiają są tylko 27,5 albo 29.
    27,5 są całkiem spoko, powinny się utrzymać na rynku. Czy 29 są lepsze? Może i są, ale na pewno nie zawsze.
    Na plusach nie jeździłem, więc ciężko coś powiedzieć. Używałem Maxxisa Rekona 27,5 x 2,6 i było całkiem spoko.
    Jeżeli chodzi o pomieszane koła, to czasami mam wrażenie, że to taka proteza. Producenci robią tak bo chcą wejść w segment 29 ale nie mają gotowej ramy.
    Co do przedniej przerzutki to często producenci skazują nas na napęd 1x nie dając możliwości montowania przerzutki. Do tej pory zawsze miałem napęd 2×9. W tym roku przetestuję 1×12 od Shimano, jestem ciekawy jak się sprawdzi.
    Też jestem fanem 4 tłoczków, chociaż pewnie nie każdy i nie zawsze ich potrzebuje.
    Jak zmieniałem kierownicę to nawet nie patrzyłem na 35mm, jakoś to do mnie nie przemawia.
    Od dłuższego czasu używam 180mm icetech. Jak na razie nie miałem problemów z rozwarstwianiem się tarcz. Może taki problem pojawi się kiedy zejdziemy poniżej grubości tarczy jaką dopuszcza producent.
    Rowery elektryczne to długi temat. I od razu trzeba określić o czym mówimy. Czy o konstrukcji gdzie do jazdy wystarczy odkręcić manetkę i cisnąć ile się da bez jednego obrotu korbą, czy o konstrukcjach gdzie silnik działa tylko kiedy rowerzysta pedałuje?
    Myślę, że z czasem liczba użytkowników rowerów elektrycznych (takich czy innych) będzie stale się zwiększać.
    Na razie nie miałem okazji jak się czymś takim jeździ ale z chęcią bym spróbował. W najbliższej przyszłości nie planuje takiego zakupu, ale za 5-10 lat kto wie.

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Wiesz Konrad, piasta 142mm to po prostu 135mm do ramy z szerokimi hakami więc dołożenie po 3mm na stronę to jest po prostu zawracanie dupy jak dla mnie ;) 157mm to zdecydowanie przyszłość według mnie.

      27,5″ są i będę więc póki co jeszcze się nie martwię.

      Przednia przerzutka jest w odwrocie dlatego, że coraz mniej ram ją akceptuje a według mnie szkoda. Myślę, że w pewnym momencie i tak wszyscy skończymy na ramach robionych na zamówienie i wtedy każdy będzie miał dokładnie to na co będzie miał ochotę ;)

      Nie mam żadnych złudzeń, że pojazdy z napędem elektrycznym będą coraz bardziej popularne i to dokładnie w taki sam sposób jak tzw. hulajnogi elektryczne, które stały się tak uciążliwe że w końcu trzeba było interweniować na poziomie ustawodawcy żeby zapanował elementarny porządek. Bez względu na to czy jest manetka do silnika czy nie nadal mówię zdecydowane NIE, ale jednocześnie zastrzegam iż stosuję do ludzi sprawnych i zdrowych. Elektryczne wspomaganie np w hand bikeu to temat na inną rozmowę.

  6. Chyba za dlugo kipialy w Tobie zlosci, bo o ile rozumiem zirytowanie, to jedziesz tak po producentach, jakby co najmniej Cie gwalcili :-). Wezmy taki kwiatek:

    “Dlaczego ich tak nie cierpię? Po pierwsze: ceny są po prostu niedorzeczne! ”

    A ceny jachtow, Lexusow i innych iPadow to jakie sa? Ceny sa takie jakie zaproponowal producent, “niedorzeczne” tlumaczy sie na “nie stac mnie”. Na szczescie jest wolnosc wyboru (na ktora sie zreszta powolujesz) i mozna nie kupowac, mozna samemu produkowac (skoro sa “niedorzeczne” to musi istniec spora marza), mozna poczekac az spadna, itd.

    To samo nawiazanie do polityki z gory — czym innym jest jasny uklad, “tutaj jest towar mozna kupic, mozna nie kupic”, nikt Ci kasy z portfela nie wyrywa. Co innego gdyby producent zmuszal Cie do kupna karbonowej ramy, a to co bys dostal to rama z kradzionego Urala. Ogromna roznica i te druga opcje prezentuje pani ze zdjecia.

    A co do juz technikalii:

    “Kolejnym mitem jest to, że boost miał zapewnić mocniejsze koło przez szerszy rozstaw kołnierzy piasty”

    Zapewnia, wynika to po prostu z geometrii. Inna rzecza jest NA ILE poprawiona jest sztywnosc, POMIMO wiekszej masy. W rowerze, ktory napedzamy wlasnymi miesniami takie detale maja znaczenie.

    Zeby nie bylo, tez sie na producentow irytuje, ale w zupelnie innych miejscach — niekompatybilnosc przerzutek (tego samego producent) wg mnie wola o pomste do nieba, drugi punkt na liscie to obwody czesci chwytnych kierownic oraz siodelka rowerowe. Te dwie ostatnie rzeczy maja wspolny mianownik — jeden rozmiar ma uszczesliwic wszystkich. Dobrze, ze buty rowerowe maja jednak rozmiarowke :-).

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Macias, towar jest wart tyle ile uda się wmówić potencjalnym kupcom prawda. Dla mnie pojazd elektryczny w cenie samochodu jest niedorzeczny tym bardziej, że mówię o masówce a nie o niczym autentycznie wyspecjalizowanym jak np rozwiązania dedykowane osobom niepełnosprawnym etc. Marże są i to naprawdę dobre na każdym etapie od fabryki po sklep. Wszystko jest dla ludzi, ale w granicach przyzwoitości której tutaj całkowicie zabrakło. I nie zapominajmy o tym, że taki pojazd waży ze 25kg i ze zdjętym kagańcem to naprawdę jest potencjalne zagrożenie przy 50km/h.

      Nie wiem czy masz świadomość iż kilka late temu spotkali się w jednym miejscu, zupełnym przypadkiem, przedstawiciele największych graczy na rynku w PL i sobie porozmawiali o różnych kwestiach tak aby się niepotrzebnie nie podgryzać przy sprzedaży. Do dzisiaj wysyłają sobie kartki na święta ;)

      Macias, jeżeli naprawdę jesteś w stanie wyłapać różnice w sztywności tylnego koła dzięki temu, że kołnierze są rozstawione szerzej o kilka milimetrów to jestem pod wrażeniem i naprawdę Ci zazdroszczę bo ja tak nie potrafię ;( Moje najmocniejsze koło, które mam do tej pory jest na Novateco z osią 135mm i po latach napierdzielania nadal ma się świetnie co według aktualnego marketingowego bełkotu nie ma prawa się zdarzyć.

      Prawdę mówiąc nie przypominam sobie ostatnio jakiegoś problemu w zakresie kompatybilności napędu w obrębie jednego producenta więc tutaj nie mogę Ci wspomóc dobrym słowem :) Jeżeli zaś chodzi o chwyty czy siodła to zgadzam się, że nie jest łatwo utrafić coś co Ci pasuje ale w końcu się uda. Fajnie by było gdyby siodła miały rozmiarówkę, ale bardzo wątpię aby to się udało w MTB.

      1. Co do kompatybilnosci to zgaduje, ze max z przodu u Ciebie to 2 blaty, to jest latwiej i nie mieszasz typow. Ja jezdze z 3 blatami i mieszam klamki szosowe z przerzutkami gorskimi :-) Tak czy inaczej sam producent chyba nawet sie wstydzi, ze ciagle cos zmienia, bo nie podaje oficjalnie ktore przerzutki wymagaja jakich ciagow linek, a wylacznie to, ze grupa X wymaga X. Jak dla mnie to mega slabe zachowanie, specyfikacja powinna byc podana na tacy, a nie jakas typu “wicie-rozumicie”.

        1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

          Masz rację w kwestii różnego uciągu link u tego samego producenta, ale nie licz że Ci powiedzą co i jak jest naprawdę ;( Jak mieszasz 3x to rzeczywiście masz wesoło :) Przy 2x jest dużo łatwiej. Jestem ciekaw jak długo jeszcze 3x będzie w ogóle dostępne…

      2. Krzysztof

        Nie wiem jaki macie problem z rozmiarówką siodeł w MTB. Są siodła o szerokości 135mm, 142mm, 150mm, 155mm, 160mm… i tak dalej. Zarówno typowo sportowe, jak i takie trochę wygodniejsze. Z pomiaru wyszedł mi rozstaw kości kulszowych 130mm, więc wstawiłem siodło 155mm.

        1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

          Myślę, że kwestia samej rozmiarówki jako szerokości to nie jest aż taki zgryz jak twardość i profil samego siodła. Nie jest łatwo trafić od razu w coś co pasuje, ale da się coś w końcu upolować.

  7. Też mam kilka zastrzeżeń do producentów, chociażby wciskanie stricte szosowych napędów do rowerów gravelowych i brak sensownej alternatywy z naprawdę lekkimi przełożeniami dla lubiących wyższą kadencję.

    Nie mogę się natomiast zgodzić z dwiema kwestiami, które poruszyłeś.

    Napęd 1x – nie wracam już do 2/3x, nie ma mowy. Szybsze zużywanie się napędu? Bez przesady, w gravelu kaseta przejechała mi już 12.000 km i nadal jest w dobrym stanie. Za to odpadło mi zastanawianie się – łańcuch będzie ocierać o przerzutkę czy nie będzie, teraz zrzucić z przodu czy z tyłu, krzyżuje się za bardzo czy nie. Może to lenistwo, może wygoda, a może potrzeba świętego spokoju – teraz jadę i macham sobie jedną manetką, mogąc skupić się na innych rzeczach :)

    Oczywiście napędy 1x nie są dla każdego, zwłaszcza jeżeli ktoś lubi z górki dokręcać przy 50 km/h i potrzebuje też sensownie lekkich przełożeń, to wtedy od 2x nie ucieknie.

    Druga sprawa, nie przepadam za takimi populizmami “rowery elektryczne w cenie samochodów!”. Give me a break. Elektryka z gwarancją w dużej sieci sportowej kupisz już za 3000 zł, niczego nie urwie, ale do przemieszczania się po mieście wystarczy. Za 8500 (a na wyprzedaży rocznika za 7000) kupisz podstawowy, ale nie taki najgorszy (może amortyzator bym tylko w nim wymienił) rower elektryczny od polskiego producenta.

    Jasne, są i elektryki za 30 tysięcy (chyba tyle kosztuje najtańszy, nowy samochód w Polsce), ale są i górale czy szosy (bez silnika) za 50 koła. Ale te ceny nie są dla nas, tylko dla Niemca czy Włocha. W Burundi (z całym szacunkiem dla tego ubogiego kraju) też mogą narzekać, że rower za 2000 zł (w przeliczeniu) to jakaś paranoja.

    Nie ma się co spinać, od tego jest marketing, żeby nam coś sprzedać. Producenci przecież z tego żyją. I każdego to dotyka, nawet tych, którzy mówią, że nie oglądają reklam i że na nich to nie działa. Akurat :) A to co każdy robi ze swoimi pieniędzmi, to już jest jego sprawa.

    1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

      Łukasz, wiesz o tym tak samo dobrze jak ja, że jeżeli łańcuch ociera o przerzutkę to coś jest źle i zazwyczaj jest to błąd operatora albo spieprzona rama :) Jeżeli przestrzegasz elementarnych zasad używania napędu 2x a rama jest dobrze zaprojektowana (co wcale nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać) to nic nie ociera i jest ok.

      Nie, nie dam Ci przerwy albowiem po raz kolejny przypominam, że odnoszę się do pojazdów z napędem elektrycznym które udają rower górski a takie coś za 3 tys to nawet nie jest zabawka. Za 7000 tys lepiej i to już jest cena sprawnego samochodu, który w tym wypadku naprawdę nadaje się do przemieszczania bez szału, ale i bez większych problemów. Normalny rower za 7tys jest już na przynajmniej naprawdę dobrym poziomie i można dać czadu bez obawy o utratę życia i zdrowia.

      I tutaj też nie mogę się z Tobą zgodzić ponieważ nie uważam, żeby marketing był od tego żeby nam coś sprzedać. Oni wciskają nam to im każą sprzedać bez względu na to czy te rozwiązania mają sens i są naprawdę fajne czy nie. Właśnie za to nie cierpię marketingowego bełkotu a już w szczególności takiego w formie pseudo testów. Do tej pory jestem zauroczony deklaracją iż zawieszenie jednozawiasowe nie buja oraz nie czuć wpływu hamowania na jego pracę a od 2017 roku już trochę minęło.

      Nie mówię ludziom co mają robić ze swoimi pieniędzmi, ale zwracam im uwagę na to, że podejmują decyzję na podstawie opłaconych recenzji, które najczęściej nie są niczym innym niż artykułem sponsorowanym, który tylko udaje rzetelne źródło informacji. Dobre produkty bronią się same.

      1. Łukasz Przechodzeń

        Odnośnie ocierania, to zwłaszcza w szosowym napędzie wuj mnie strzelał z trymowaniem przedniej przerzutki. Tak jak pisałem, podczas jazdy chcę się skupić na jeździe, a nie pilnowaniu biegów. Drobiazg, ale dla mnie akurat przejście na 1x to był strzał w 10. Dla mnie :)

        “Dobre produkty bronią się same.”

        Tak, ale nie do końca. Z jednej strony słabych produktów nie da się sprzedawać zbyt długo. Zobacz co się stało chociażby z klamkomanetkami Dual Control od Shimano, zanim zdążyły się na dobre przyjąć, zaraz zniknęły. Tak samo dron od GoPro i inne takie.

        Ale z drugiej strony, w zalewie produktów i producentów, trzeba się jakoś pokazać. Czemu Coca-Cola (głupi przykład, ale to akurat jedna z najbardziej znanych marek na świecie) się reklamuje? Czemu Mercedes czy Porsche się reklamują? Czemu Google się reklamuje (tak, tak, oni też)? Na to pytanie każdy musi sobie już odpowiedzieć sam :)

        1. kamil/Endurorider.plkamil/Endurorider.pl

          Ocieranie, którekolwiek, zawsze jest mega wkurzające i nie co do tego żadnych wątpliwości choć tak jak pisałem wcześniej: w dobrze zaprojektowanej ramie problem nie powinien występować a przy zastosowaniu Side Swing w ogóle nie powinno go być.

          Jedyną osobą, która otwarcie lubiła DC była… Maja Włoszczowska :D Cała reszta świata nie mogła wyjść z podziwu, że oni to naprawdę puścili na rynek :) WSZYSTKIM zdarzają się mega wtopy, ale niektórym znacznie częściej :>

          Wszystkie korporacje się reklamują bez względu na branżę, w której często gęsto są monopolistami, więc de facto robią co chcą i stąd mieliśmy bardzo duże kary od EU dla googla i nie tylko. To jest bardzo ciekawy temat i jego analiza pokazuje która amerykańska marka jest najbardziej rozepchana na polskim rynku a która marka azjatycka ją cały czas goni :)

          To czego życzyłbym sobie to to żeby ludzie zaczęli czytać dokładnie i ze zrozumieniem publikacje rowerowe to zaczną rozumieć jak ogromny procent tego co widzą to artykuły sponsorowane a nie żadne testy.

Podziel się swoją opinią