Półmetaliczne klocki Zeit Zeit DK-65

zeit DK-65

Półmetaliczne klocki Zeit Zeit DK-65 kupiłem po ykończeniu seryjnych klocków z Elixirów. Rozglądając się po ofercie sklepów oraz analizując ceny postanowiłem spróbować półmetalicznych klocków Zeit DK-65. Żywiczne klocki w ogóle nie wchodziły w grę a metaliki były w mało atrakcyjnych cenach zatem wybrałem złoty środek czyli żywicę z domieszką “metalu”. Plan był taki aby za akceptowalną cenę uzyskać komfort klocków żywicznych (cisza), ale również lepszą odporność na zużycie (metaliki). Miało być tak pięknie…

Zeit to klasyczna konstrukcja czyli stalowa podstawa i masa cierna. Okładzina hamulcowa ma nominalny wymiar 2 mm.

Zakup oraz dostawa przebiegły bez najmniejszego problemu i tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń a wręcz chciałbym podkreślić bardzo dobry kontakt ze sprzedającym oraz brak opłat z wysyłkę w przypadku przedpłaty. Klocki są wyposażone w sprężynkę co jest miłym akcentem bo nie wszyscy dodają ten niezwykle ważny element. 

Moje zdziwienie wzbudził fakt, że coś mało “metalu” w tych klockach jest. Owszem ogólnie stosowana definicja klocków półmetalicznych mówi o zawartości dodatków metalowych pomiędzy 30 a 60%, ale oczywiste jest iż oczekujemy aby tego metalu było możliwie jak najwięcej. Tutaj mamy wersję przywodzącą na myśl w/w 30%. Lekko zmieszany założyłem okładziny do zacisku.

Hamulec gotowy więc jazda. Pierwsze wrażenie to typowy objaw niedotarcia czyli bardzo niska skuteczność hamowania jednak jest to normalne w znakomitej większości przypadków. Jazda w terenie: kampinoskie kałuże i nieco błota. W takich warunkach większość okładzin dociera się błyskawicznie, ale niestety nie Zeity. Po kilku takich wyjazdach siła hamowania nadal była nędzna. Żeby być fair wyjąłem klocki i dokładnie je umyłem. Tarczę też. Niestety nic to nie pomogło i nadal było źle. Nic to pomyślałem i jeździłem dalej. Jaka pogoda była w lipcu każdy wie – non stop lało więc rzadko kiedy była sucha jazda. Po zaledwie 252,72 kilometrach klocki wykazały konkretne ślady zużycia i gołym okiem widać było, że są wyraźnie cieńsze niż na początku. Nominalna grubość to 2 mm a u mnie było 1,0 mm oraz 1,5 mm. Różnica grubości wynikała z tego, że jeden tłoczek delikatnie się przytarł. Wobec tego zrobiłem pełen serwis zacisku a następnie wszystko zalałem, odpowietrzyłem i ustawiłem.

Zużycie okładzin dało mi do myślenia. Owszem ciągle leje, owszem jest błoto, owszem jeżdżę po wszystkim ALE to jest Mazowsze! Jeżdżę po płaskim, woda to woda a nie błotna rzeka no a błoto kampinoskie nie ma żadnego porównania do błota beskidzkiego. Do tego dochodzi brak zjazdów czyli hamulce nie mają ciężkiego życia więc skąd tak szybkie zużywanie się okładzin?

Kolejnym problemem okazał się być brak odporności na wodę, który objawia się tym, że po zamoczeniu okładziny koszmarnie wyją i przez pierwsze dwa bądź trzy naciśnięcia klamki rower nie zwalnia. Słaba skuteczność hamowania spada drastycznie co jest irytujące na Mazowszu, ale prawdziwym problemem stanie się w górach w czasie mokrych zjazdów gdzie nawet chwilowa utrata hamulców jest niedopuszczalna.

Niestety na suchym też było źle. Zeity nie były w stanie wygenerować odpowiedniego tarcia. Przykro mi to pisać, ale jeżeli mam problem aby dwoma palcami zablokować tylne koło na asfalcie to coś jest mocno nie tak. Pomimo dodatkowych regulacji sytuacja nie uległa poprawie. Klocki sprawiały wrażenie bardzo twardych i mało reaktywnych.

Jedyne co uratowało Zeity przed druzgocącą recenzją to mój własny upór oraz żądza wyciśnięcia wszystkiego co się da z danego komponentu. Nie zamierzałem zmarnować 40 PLN na darmo! Nie mając nic do stracenia postanowiłem je porządnie wypalić. W ruch poszedł palnik gazowy i już po chwili pomieszczenie wypełniło się dobrze znanym zapachem rowerowej spalenizny oraz drobnym dymkiem. Nie powiem, że potraktowanie ich płomieniem po tych wszystkich przejściach nie sprawiło mi radości. Następnie klocki zostały ponownie odtłuszczone i założone do zacisku. Regulacja i jazda. Nagle Zeity ożyły. Hamulec zaczął działać a rower autentycznie zwalniać. Wypalanie pomogło. Powinienem się cieszyć ALE…

Wypalanie klocków to metoda reanimacji  po zalaniu płynem hamulcowym albo olejem czy innym smarem. Bardzo często jest to jedyny sposób na to aby okładziny były zdatne do użycia. Problem polegał na tym, że Zeity nie były niczym zalane więc z jakiej racji wypalanie pomogło? Dla mnie sprawa jest jasna: klocki były fabrycznie zatłuszczone i jak do tej pory jest to jedyny taki przypadek od kiedy używam tarczówek. Uważam, że to jest skandaliczna sytuacja kiedy kupuję gotowy, boxowy, produkt który domaga się pełnego serwisu aby zaczął działać. Uwaga do producenta: czas na poprawę kontroli jakości. Nie raz miałem taką sytuację, że zakładałem w górach nowe klocki na szlaku i jechałem dalej. Do tej pory wszystko było ok, ale gdybym założył ten egzemplarz to byłoby naprawdę źle. Przez ponad 250 km miałem tylny hamulec, który działał z taką samą “wydajnością” jak Cantlilever ;/ Co może zrobić osoba, która nie ma palnika pod ręką a w domu kuchenkę elektryczną? Otóż taka osoba może zrobić jajco. Co najwyżej.

Po zmartwychwstaniu klocków sytuacja znacznie się poprawiła, ale specjalnej rewelacji nie ma. Siła hamowania nie powala i określiłbym ją jako niezłą. Z plusów należy podkreślić cichą pracę okładzin w suchych warunkach. Modulacja jest poprawna, ale tarcie w szczycie jest za małe w stosunku do moich oczekiwań.

Zeity DK-65 to dziwne klocki. Teoretycznie powinny łączyć to co najlepsze z wersji żywicznych oraz metalicznych tymczasem są miszmaszem różnych przypadłości jednych i drugich. Początkowo miały bardzo niską siłę hamowania, która nie zwiększyła się nawet po długim okresie docierania w błotnych warunkach. Są słabo odporne na wodę i błoto, wyją po zamoczeniu. W stosunku do zaliczonego przebiegu są relatywnie mocno wytarte. Jedynym plusem jest fakt iż w suchych warunkach są to ciche okładziny i nie generują niepotrzebnych decybeli. Całość nie jest tym czego się spodziewałem.

W zasadzie powinienem napisać iż Zeity nie spełniły oczekiwań jakie przed nimi postawiłem i naprawdę się cieszę, że kupiłem komplet tylko na jedno koło. Hamulec bardzo długo był o połowę słabszy niż na klockach fabrycznych a do tego zaczął wyć i przestawał hamować w warunkach błotnych. Jakość hamowania przypominała mi klocki żywiczne firm pokroju https://endurorider.pl/klocki-hamulcowe-sng/ ale na szczęście DK-65 są od nich bardziej odporne na zużycie. Dopiero interwencja palnikiem, kiedy kilkaset stopni Celsjusza pokazało Zeitowi jak się kończy złośliwość rzeczy martwych, które nie chcą współpracować dała odpowiedni skutek. Nie widziałem w opisie produktu, ani na pudełku, informacji o tym, że klocki trzeba wypalić przed użyciem więc, jak zawsze, po prostu je odtłuściłem środkiem takim jak Xeramic i uznałem sprawę za zakończoną. To był błąd.

Okładzin zostało jeszcze sporo więc zamierzam je dojeźdźić do końca i wtedy nastąpi podsumowanie ich całej kariery  w moim rowerze. Ich nie najlepszy obraz jest tym bardziej nieostry, że dokładając 6 PLN można w tej chwili kupić klocki metaliczne spiekane innego, znanego, producenta.

Pomimo tego, że Dk-65 zaczęły działać na akceptowalnym poziomie to nie jestem z nich zadowolony. 250 km docierania plus konieczność interwencji palnikiem to nieporozumienie w markowym produkcie. Po to kupuję coś firmowego żeby nie musieć się z tym później bujać na prawo i lewo. Firmowe klocki Avida są po prostu lepsze: generują więcej tarcia, dotarły się błyskawicznie i nie mają problemów z wodą, błotem oraz wyciem po zamoczeniu. W zasadzie racją bytu Zeita jako alternatywy dla fabrycznego zestawu jest znacznie niższa cena zakupu.

Gdybym miał sytuację podbramkową a w sklepie byłby klocki no-name i Zeity to brałby te drugie jednakże gdyby na półce wisiały okładziny innych producentów to wybór nie byłby taki oczywisty. Oczekiwałem od Zeitów więcej niż są mi w stanie zaoferować.

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

kamil/Endurorider.pl

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

Podziel się swoją opinią