Panaracer Rampage

Panracer Rampage – specjalista od twardych nawierzchni. Nazwa Panaracer powinna być znana każdemu kto jeździ na MTB. Firma legenda, która od wielu lat jest obecna w Polsce choć ostatnio było o niej nieco ciszej. Teraz znowu atakuje. Zanim przejdziemy do właściwego testu po prostu trzeba napisać kilka słów o producencie. Firma Panaracer powstała w Japonii w 1953 roku i wytwarzała gumy różnorakie aż do 1978 kiedy doznali olśnienia i zrozumieli co jest naprawdę ważne dla świata czyli  skupili się na produkcji opon rowerowych.

Aby utrzymać odpowiednią jakość i kontrolę nad wszystkimi procesami technologicznymi produkcja nadal odbywa się w kraju Kwitnącej Wiśni a nie w Chinach.  To właśnie oni stworzyli jeden z nieśmiertelnych duetów czyli Smoke & Dart https://endurorider.pl/panaracer-smoke-dart/ Co prawda gdzieś mignęła mi informacja, że wzór został zakupiony u WTB, ale na oponie było napisane Panaracer i to mi w zupełności wystarcza. Kto pamięta limitowaną wersję w kolorze białym-perłowym ręka do góry :)

Zanim przejdziemy do sedna sprawy muszę się do czegoś przyznać: początkowo chciałem kupić Fire FR bo od bardzo dawna podobała mi się ta opona.W chwili kiedy miałem sfinalizować zakup wersji 2,4″ coś mnie tknęło i po kolejnych, ale znacznie dokładniejszych, pomiarach okazało się, że ona nie zmieści się do Horneta. Byłem niebotycznie zawiedziony tym faktem bo miałem okazję oglądać Fire FR na żywo i wyglądają po prostu zasadziście! Są ogromne, bardzo agresywne, z głębokim bieżnikiem. Cud, miód i dzikie opory toczenia. Od samego paczaizmu dostawałem wypieków.

Miałem zamiar odwołać zamówienie, ale kiedy rozmowa zeszła na fakt, że potrzebny jest nieco mniejszy rozmiar na scenę wkroczył Rampage. Rzekomo miał być bardzo udany, wysoce uniwersalny i posiadać inne zalety… Zaryzykowałem, ale muszę się przyznać, że miałem mocno mieszane uczucia bo przy cenie rzędu 155 PLN za sztukę to mógł był bardzo nieudany drogi zakup. Mówiąc szczerze dopadło mnie zwątpienie i zacząłem się bać, że naprawdę umoczyłem tym razem.

Czekając na dostawę wypisałem sobie czym kusi producent:

  • ZSG Natural Compound – nowa mieszanka gumowa zawierająca więcej naturalnej gumy dzięki czemu ma tak samo niskie opory toczenia jak linia premium oraz zwiększoną trwałość. To połączenie ma być kluczem do długoterminowego zadowolenia rowerzysty.
  • ASB (anti snake bite) – jak sama nazwa wskazuje jest to zabezpieczenie przed dobiciem dętki przez obręcz a wygląda jak extra pasek gumy o nieco jaśniejszym kolorze. Ten dodatek ogranicza ryzyko przebicia przeciętnie o 40%. Jak zrobicie sobie Ghetto Tubeless to ryzyko dobicia spada o 140% :D A poważnie rzecz ujmując miałem kiedyś podobny system w obręczy Vuelta (Rodi) Air Line DH i to naprawdę działało.
  • Multi-Step Knob – każdy pojedynczy klocek na bieżniku opony może mieć różną wysokość w obrębie tego samego elementu co ma sprawić, że opona będzie bardzo uniwersalna bez względu na typ nawierzchni. Dodatkowo następuje redukcja wagi całości.

Wszystkie moje lęki i obawy zaatakowały mnie ze zdwojoną siłą kiedy wziąłem ogumienie do ręki po raz pierwszy. Straszna bida – pomyślałem  trzymając w jednym ręku https://endurorider.pl/irc-trailbear/ a w drugim cienko wyglądającego Panaracera. Pocieszający był fakt, że obydwie sztuki japończyka były wykonane nieskazitelnie ocierając się o określenie “idealnie”. Jakość wyznaczająca jakość.

Zaczęło się od wagi. Rozmiar 2,35″ U dystrybutora na PL występuje pod nazwą Comp. Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35Jak widać synowie kwitnącej wiśni też mają rozrzut w produkcji :) W moich kategoriach to są naprawdę lekkie opony, ale szczęśliwie nie odczułem pod palcami bocznych ścianek o grubości Durexa.

Po rozwinięciu opona wygląda w ten sposób. Inny kolor gumy przy rancie to zabezpieczenie przed dobiciem dętki przez krawędź obręczy czyli system ASB.Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35To co rzuca się w oczy to stosunkowo niski bieżnik oraz relatywnie niskie ciśnienie jakie dopuszcza producent czyli od 2,4 do 3,8 bar. Od razu mogę napisać, że 2,5 bar używałem wyłącznie w tylnym kole, w sztywnej ramie, a pomimo tego nie rozwaliłem opony ani razu.

Na bokach mamy loga producenta lub modelu. Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35Napis Made in Japan od zawsze kojarzy się w Polska bardzo dobrze, ale mnie zaciekawiło, że pełna nazwa opony to Panasonic Panaracer Rampage. Nie znalazłem nigdzie wejścia do mini usb więc nie chodzi o elektronikę tylko, zapewne, o grupę kapitałową która trzyma gumę.

Na boku jest jeszcze jedna, tym razem naprawdę istotna, informacja. Opona jest uniwersalna i może być używana jako kierunkowa bądź napędowa w zależności od tego jak skierujemy bieżnik. Idąc za radą producenta jedna poszła do kierowania a druga do napędzania.Panaracer Rampage 2,35Mając w pamięci, że zwijane opony potrafią być nieco złośliwe najpierw założyłem je z dętkami na obręcz aby się rozprostowały. Po napompowaniu całość zaczęła wyglądać dużo lepiej niż w ręku. Uspokoiłem się, trochę,  i postanowiłem, że nie będę panikował tylko wezmę ten zakup z godnością na klatę. Na nic innego nie wpadłem, szczerze mówiąc.

Przeróbka na https://endurorider.pl/ghetto-tubeless-manual/ poszła bez najmniejszego problemu. Przy okazji powtórzę się po raz nie wiem który: opaski z dętki 20″ są wielorazowego użytku. Na tył dałem nową bo poprzednia była po przejściach. Agresywno-serwisowych bym je nazwał :)Panaracer Rampage 2,35 ghetto tubeless

Panaracer Rampage 2,35 ghetto tubelessUszczelnienie etc. bez żadnego problemu ani kłopotu.

Po montażu przyszedł czas na obejrzenie tego co kupiłem. Po chwili obserwacji okazało się, że bieżnik jest znacznie bardziej ciekawy niż wygląda na pierwszy rzut oka. Mało tego ten wzór jest po prostu… skomplikowany! Jedyna oczywista kwestia to układ klocków w kształcie litery V czyli klasycznie. Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35Klocki są rozstawione szeroko a skrajne elementy zachodzą daleko w dół mając za zadania zapewnić przyczepność w przechyle.Panaracer Rampage 2,35Linia biegnąca przez środek opony jest z jednej strony kwadratowa a z drugiej zakończona płynnym przejściem w kształcie klina. Płaskim do kierunku jazdy to układ do napędu. Klinem do przodu i opona jest kierunkowa.

Teraz czas na popis myśli technicznej inżynierów Haruto i Daizuki. Obejrzyjcie dokładnie dwa poniższe zdjęcia. Najpierw to.Panaracer Rampage 2,35To na co trzeba zwrócić uwagę to fakt, że każdy klocek w tej oponie posiada inny kształt oraz nacięcia! Na środku występuje kombinacja 2+1 czyli dwie pary klocków z X oraz jedna z “-“. Na bokach jest jeszcze ciekawiej: najpierw “-“, następnie “/” a na koniec prosty klocek o wzorze papieru ściernego. Ale to nie wszystko! Panaracer Rampage 2,35Boczne klocki łączą się ze skrajnymi, ale nie wszystkie i nie wszędzie. Skrajne klocki też nie są proste tylko mają nieregularny kształt i dodatkowe nacięcia. Ktoś naprawdę, ale to naprawdę posiedział porządnie nad Rampagem. Jedyne co początkowo budzi wątpliwości to niska wysokość bieżnika.

Przez moje ręce przeszła masa opon do MTB, ale nigdy do tej pory nie poświęciłem tyle czasu na analizę układu gumowych wypustek. Moje skupienie w czasie oglądania musiało być pociesznym widokiem bo usłyszałem nieśmiertelne pytanie: dlaczego oglądając oponę od roweru gapisz się w nią jak ciele w malowane wrota?

Tak prezentuje się Hornet https://endurorider.pl/dartmoor-hornet-2012/ na Panaracerach.Panaracer Rampage 2,35Od razu mogę napisać jeszcze jedną pochwałę: napisy na bokach opony są bardzo trwałe i w przeciwieństwie do przeciętnych ornamentów tego typu nie znikają po pierwszym tygodniu jazdy.

Teraz istotna kwestia: objętość. Koło tylne: obręcz Sun Rims S-Type. Zwróćcie uwagę, że szerokość opony mierzę ze skrajnymi klockami oraz w drugiej wersji tylko sam balon. Rama: Dartmoor Hornet 2012.Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35Koło przednie: obręcz AlexRims DM 24. Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35

Panaracer Rampage 2,35 Rampage zostały zaprzęgnięte do pracy w Beskidach na majówce https://endurorider.pl/beskidy-majowka-2013/ Wyjazd był istnym pomieszaniem z poplątaniem. W ciągu kilku dni była jesień, wiosna i lato. Warunki na szlakach zmieniały się jak w kalejdoskopie podobnie jak temperatura. Twarde przeplatało się z miękkim oraz błotem.

Pierwsze i zarazem piorunujące wrażenie to lekkość z jaką toczą się te opony! Nigdy nie miałem gum MTB, które tak łatwo się rozpędzają. Rzecz jasna semi slicki nie są brane pod uwagę. Naprawdę jest przepaść pomiędzy Panaracerami a wszystkim innym na czym miałem do tej pory okazję pojeździć. Napędzanie roweru to czysta przyjemność i łatwa sprawa. Co ciekawe na asfalcie łomot i opór powietrza jest ewidentny, ale na drogach gruntowych w ogóle się tego nie czuje. Super sprawa.

Pierwszy zjazd rozpocząłem nieco niepewnie mając na uwadze niski bieżnik, ale po kilkuset metrach myślałem tylko o tym żeby dokręcić tak mocno jak tylko Duro QLC https://endurorider.pl/sr-suntour-duro-qlc/ mi pozwoli zanim tłumik dostanie zadyszki.

Przyczepność jest wyśmienita. Do tej pory nie mogę się nadziwić, że taki niski bieżnik jest w stanie trzymać tak mocno zarówno na wprost jak i w skręcie. Powiem więcej: uważam, że Rampage jest mistrzem wszelakich twardych nawierzchni. Bez względu na to czy był grany szuter, kamienie, ziemia wyschnięta i twarda jak beton opona jest przewidywalna w 100%.  Żeby zerwać przyczepność trzeba się naprawdę postarać i nie ma takich incydentów, że dotknięcie hamulca powoduje natychmiastowe zablokowanie koła. Jazda w przechyle – również bez zastrzeżeń.

A co z błotem? Sytuacja wygląda następująco: jeżeli jest ono wynikiem jednodniowych opadów to nie ma problemu. Czasami zdarza się zakręcić w miejscu na podjeździe, ale miękkie przełożenie i delikatne operowanie gazem pozwalają ogarnąć sytuację bez większego problemu. Jeżeli leje non stop od kilku dni to trzeba brać poprawkę na to, że choć bardzo dzielny, Rampage ma niski bieżnik i nie zawsze jest w stanie wgryźć się w maź tak jak byśmy tego chcieli w danym momencie. Problematyczna była sytuacja kiedy po bardzo długiej suszy nastąpiły dwa deszczowe dni i szlak był nadal twardy jak kamień, ale pokryty cienką warstwą bardzo śliskiej mazi – bieżnik nie sięgał wystarczająco głęboko. Kiedy leje nieprzerwanie od dwóch tygodni trzeba wybrać twardy szklak albo założyć ogumienie takie jak https://endurorider.pl/kenda-knarly/ Co ważne, zgodnie z obietnicą producenta, Rampage momentalnie czyści się z błota.

Muszę zaznaczyć, że różnica pomiędzy bardzo wyspecjalizowaną oponą błotną a Panaracerem polega na tym, że kiedy błoto nieco przeschnie to japończyk dalej będzie bardzo dzielny a Kenda Knarly nie pozwoli na normalną jazdę. Konfiguracja taka jak na zdjęciu poniżej nie sprawdza się bo jest dramatyczna różnica w przyczepności kół w czasie jazdy po twardym. Przód trzyma tył spierucieka na wszystkie strony i robi się po prostu niebezpiecznie. BTW: na zdjęciu Panaracer Dart, Kenda Knarly i moja stara  https://endurorider.pl/univega-ram-830/ :) Ostatnią, ale na pewno nie najmniej ważną, zaletą Panaracera jest odporność na ścieranie. Opony wolno schodzą i bardzo mnie to cieszy ponieważ kwestia trwałości budziła moje poważne obawy.

Ani razu nie przebiłem czoła ani ścianki bocznej opony pomimo tego, że jeździłem na niskich ciśnieniach.

Podsumowanie czyli tylko krowa się nie zmienia…

W kwestii opon od zawsze trzymałem się zasady, że guma do Enduro musi być ogromna, tłusta i bardzo agresywna. Do tej pory nie żałowałem tej ścieżki i było mi z tym bardzo dobrze. Czasami trafiały się jakieś mega niewypały jak https://endurorider.pl/wtb-motoraptor-race-dna/, ale wszystko mieściło się w zakresie, który obrałem. Właśnie dlatego chciałem mieć Fire FR, który idealnie wpisywał się w ten nurt.  Przeglądając ofertę producentów sporadycznie zatrzymuję wzrok na modelach, które wyglądają tak jak Rampage i gdyby nie to, że Hornet nie był w stanie przyjąć FR to nigdy bym się nie dowiedział co tracę zlewające Rampage. Z resztą wystarczy spojrzeć na moje dotychczasowe testy opon żeby wyrobić sobie zdanie na temat tego co mnie pociąga.

Z perspektywy czasu uważam, że miałem szczęście w nieszczęściu z małą ilością miejsca w Hornecie bo Rampage jest oponą, która wymusiła na mnie zmianę moich fundamentalnych mądrości i przekonań a to mi się nie zdarza zbyt często. Jakość trakcji jaką zapewnia Panaracer na wszelakich twardych nawierzchniach, przy tak niskich oporach toczenia, potrafi rozgromić niejedną pełnozębną oponę. Gdybym nie był autorem powyższego zdanie tylko czytelnikiem to parsknąłbym śmiechem patrząc na te małe klocuszki na oponie. No bo jakim cudem takie niskie coś ma tak dobrze trzymać. I to na twardym. No cóż, jakość mieszanki oraz bardzo przemyślany bieżnik zrobiły swoje. Do tego błyskawiczne samoczyszczenie się z błota też nie jest bez znaczenia. Opony są naprawdę warte swojej ceny i powiem więcej: kupiłbym je jeszcze raz.

Jeżeli jesteś osobą, która zdecydowanie preferuję jazdę po suchych Górach to komplet tych Panaracerów załatwi sprawę. Gdyby złapała Cię ulewa to spokojnie dojedziesz do celu a na szlak wrócisz dzień czy dwa po tym jak przestanie padać. Moje Rampage zostawiam sobie na Beskidy bo naprawdę szkoda ich na Mazowsze, które nie jest warte tak fajnych gum.

Jakość wykonania
Na twardym
W błocie
Lekkość toczenia
Waga
Współczynnik czadu
Cena
Średnia

Jeżeli nie chcesz przegapić żadnej aktualizacji strony Endurorider.pl zapisz się do Newslettera

Jeżeli w komentarzu podano prawdziwy adres e-mail to dostaniesz informację kiedy Twoja wypowiedź zostanie opublikowana. Pamiętaj aby sprawdzić folder SPAM.

kamil/Endurorider.pl

Autor: 

Twórca i założyciel Endurorider.pl Bezkompromisowy wielbiciel grubych opon i prawdziwej górskiej jazdy.

Powiązane wpisy

Podziel się swoją opinią